środa, 11 stycznia 2017

Straszna historia - bez happy endu

Nie wiem, czy kimś nie wstrząsnął ten reportaż Justyny Kopińskiej z "Dużego Formatu". Nie pierwszy o pedofilii. Niestety pewnie i nie ostatni, jakbyśmy nie zaklinali rzeczywistości...

Naszą redakcję zbulwersowały - poza oczywistymi - dwie sprawy:

1. że nikt poza jedną nauczycielką nie zareagował przez tyle lat w czasach, w których problem pedofilii jest powszechnie znane. Gdzie byli inni nauczyciele? Co sobie myśleli księża przy tym stole w refektarzu? Katolickie ponoć społeczeństwo nie tylko bezrefleksyjnie przygląda się co najmniej podejrzanym relacjom księdza do nastolatki, ale wręcz uczestniczy w jej krzywdzeniu (pani ginekolog dokonująca nielegalnie aborcji, do tego u tak młodej kobiety w obecności dużo starszego mężczyzny!).

Jakim jesteśmy społeczeństwem? Obojętnym? Zastraszonym? Wypranym z wartości? Czyli niekatolickim.

2. Przez kilka tygodni minionego roku "Duży Format", reporterski dodatek "Gazety Wyborczej", publikował cykl poświęcony pedofilii w polskim Kościele - zeznania ofiar, rozmowy z prawnikami, reportaże. Widząc kawał dobrej dziennikarskiej roboty (choć niebezbłędnej), mieliśmy nadzieję na polski "Spotlight" (film nagrodzony w ub.r. Oscarem, o wykryciu pierwszej afery pedofilskiej w Kościele bostońskim). Na to, że zrobi się głośno, że do współpracy włączą się inne redakcje. Nie po to, by piętnować Kościół, do czego to zgodnie z obecną modą można sprowadzić takie działania. Po to, by przerwać częstą zmowę milczenia. By Kościół mógł wykorzystać tę falę i "pochwalić" się wypracowanym metodami - bo je ma, choć często ograniczone do teorii - i przekazaną pomocą. By pokazać ludzką twarz Kościoła. No tak, ale to przecież "Gazeta Wyborcza" - w niektórych kościelnych kręgach nie wolno się pryznać, że się zagląda do takiego "narzędzia szatana", a co dopiero z nią rozmawiać!

To miłe i dobre (tak, tylko takie), że abp Gądecki zareagował na reportaż . To ważne, że generał zgromadzenia chrystusowców odpowiedział na apel arcybiskupa. Tylko że jedno i drugie niewspółmierne do bezmiaru nieszczęścia konkretnego człowieka. I dużo za późno. Co te instytucje robiły przez minione 10 lat? Proces w polskim sądzie miał miejsce w 2009 roku...

Ile takich reportaży jeszcze musi się ukazać, by Centrum Ochrony Dziecka nie było tylko idee fixe grupki zapaleńców pozostawionych samych sobie? (Ile osób w Kościele i w mediach wie o istnieniu i działaniu tej instytucji?).

Ile takich nieszczęść się wydarzy, nim wszyscy, którzy pracują z dziećmi (z sądami na czele), będą przedkładać dobro dziecka nad dorosłego (nauczyciela, trenera, księdza)? Nie, przypadek jednego pomówionego księdza (głośna parę lat temu sprawa w TVNie) do mnie nie przemówi, bo statystyki w tej materii są nieubłagane.

PS O tym, że "heretyckie" media też służą Kościołowi dobrze napisał ks. Dariusz Piórkowski SJ.

Głód kazań

Okres Bożego Narodzenia to czas wzmożonej aktywności religijnej. I nawiedzania różnych kościołów, parafii w różnych miejscowościach. Jakakolwiek to różnorodność to daje się zauważyć jeden słaby wspólny mianownik - mizeria kazań polskich duszpasterzy.

Z okazji Bożego Narodzenia - świąt Tajemnicy Wcielenia, jednej z najtrudniejszych do ogarnięcia ludzkim rozumem, w polskich parafiach słyszy się banały, powtarzane czasem od kilkunastu lat do tej samej wspólnoty (w niedużym mieście), o trywializacji i komercjalizacji "tych pięknych świąt". Ale co w zamian, tego autorzy takowych homilii nie wygłosili. Jakby nie wiedzieli, że autorytetu nie buduje się mówieniem, ale postawą - czy klepanie co roku formułek o tym, jak powinny wyglądać porządne katolickie święta (i postna wigilia - jakby to był co najmniej dogmat) wpłynie na traktowanie świąt z większym pietyzmem i atencją? [Tak, przeciętny Polak-katolik rozumie takie termny pietym i atencja].

Równie miernie wypadał Nowy Rok, w tym roku w Dniu Pańskim, a nierzadko potraktowany tak powierzchownie, by nie rzec płytko, jakby to ksiądz odprawający mszę był na kacu równym sumie kaców jego parafian.

Co jeszcze można było usłyszeć? Ano że Matka Boża choć ważna, to nie należy do Trójcy Świętej (fakt, warte przypomnienia), że mamy z Niej brać przykład (a jakże, wykładnia na poziomie 6-latków), że od czasów pokłonu Trzech Króli szatan wykorzystuje fałszywe gwiazdy, "które na zgubę nas prowadzić mają, z grubsza: satanizm,inne religie, np. islam czy buddyzm oraz psychoterapeuci i horoskopy" (cytat za kolegą Pawłem).

Oczywiście do tego doliczyć trzeba kazania przeględzone, o niczym (stąd trudno tu coś napisać - należałoby zamilknąć i byłaby to i tak zbyt rozbudowana opinia o takichże), wygłaszane do nikogo (czyli do tych, których w kościele nie ma i dawno nie było, a przy takim poziomie duszpasterstwa też nie będzie).

Ale nie czepiam się tylko świąt - ja od pół roku nie słyszałam porządnego, mądrze skleconego, opartego na Biblii lub wartej cytowania literaturze (Ojcowie Kościoła, nauczanie papieży, dokumenty soborowe itp.). Szerokie grono znajomych to powtarza. Na szczęście mam archiwum 10 lat "Ja Jestem Zmartwychwstaniem", w którym najsłabszy tekst był lepszy od kazań, które w podanym czasie słyszałam w polskich kościołach. I bez liku książek - papieży, mądrych biskupów, rekolekcjonistów. I internet.

Wniosek jednak nasuwa mi się tylko taki - gros polskich księży nie czyta nic lub zatrzymało się na lekturach podstawówki (jak zresztą wielu nauczycieli). Wielu z nich wydawało się, że pozjadali wszystkie rozumy, choć brzmią nierzadko, jakby z takowym minęli się w odrzwiach świątyni. Może i są tacy, którym się wydaje, że każde otwarcie ust na ambonie gwarantuje prowadzenie przez Ducha Świętego, a ich słowa są natchnione równie jak Pismo Święte, bez żadnego wysiłku intelektualnego. Niestety nie są.

Drodzy księża, niejeden świecki z marszu, bez przygotowania wygłosiłby składniejsze, mądrzejsze i prawdziwsze kazanie stanowiące większą wartość dla wiernych. A wielu pokornych miałoby na tyle rozsądku, by nic nie mówić, gdy nie potrafią w myśl starej, sprawdzonej, acz zapominanej maksymy - jak nie potrafisz, nie pchaj się na afisz. Warto pomyśleć o pokorze również w swoim kontekście, a nie tylko wypominać jej potrzebę wiernym, gdy krytycznie odnoszą się do takiej swobodnej twórczości ołtarzowej.

Wiara, pozbawiona oparcia w rozumie, skupiła się bardziej na uczuciach i przeżyciach, co stwarza zagrożenie, że przestanie być propozycją uniwersalną. Złudne jest mniemanie, że wiara może silniej oddziaływać na słaby rozum; przeciwnie, jest wówczas narażona na poważne niebezpieczeństwo, może bowiem zostać sprowadzona do poziomu mitu lub przesądu. Analogicznie, gdy rozum nie ma do czynienia z dojrzałą wiarą, brakuje mu bodźca, który kazałby skupić uwagę na specyfice i głębi bytu. (Jan Paweł II, Fides et Ratio, 14 IX 1998)

Wszystkim - tym, którzy chcą się rozwijać w homiletyce i tym, którzy na duchowej pustyni szukają słowa mądrego - polecam skromne, acz przepełnine mądrością i wygłoszone z prostotą serca kazania dla parafian z Pentling wybitnego teologa... Josepha Ratzingera - pięknie wydany tomik "Głów Boga" to skuteczna odtrutka na to, czego można doświadczyć na co dzień.

wtorek, 20 grudnia 2016

Top 10 okołoświątecznych utworów

Choć wokół rozlegają się dźwięki piosenek z dzwoneczkami, ja postanowiłam w tym roku stworzyć swoją listę przebojów - polskich. Oczywiście nie uwzględniam w nim tradycyjnych kolęd, ponieważ kolędy polskie są najpiękniejsze na świecie i nie ma sensu robić z nich top 10. Tutaj więc wariacje wokół świątecznych utworów.


1. Mój faworyt od paru lat – o Bożym Narodzeniu z przymrużeniem oka. W jazzowym klimacie:
"Bambino Jazzu", Dorota Miśkieiwcz i Artur Andrus



2. Nowość – ale z uwagi na bieżące odniesienia uplasowałabym to wysoko:
„Kolęda dla tęczowego Boga”, Grzegorz Turnau i Magda Umer



3. Klasyka – kolędy autorstwa Zbigniewa Preisnera, a w śród nich te absolutnie najpiękniejsze (słowa i muzyka)
"Kolęda dla Piotra" (Zbigniew Preisner)




4. cd. klasyki "Kolęda dla nieobecnych", Beata Rybotycka, Zbigniew Preisner



5. "Całą noc padał śnieg" (Beata Rybotycka) - również autorstwa Zbigneiwa Preisnera



6. Hit sprzed lat, ale ponadczasowy. Zakochana od lat w musicalu „Metro”, przed świętami tym bardziej słucham tego utworu: „Uciekali”, w wykonaniu Studia Buffo.



7. Jeśli pastorałka „Oj maluśki, maluśki”, to tylko w wykonaniu prawdziwego mistrza – Zbigniewa Wodeckiego. Niestety jakość nagrania pozostawia do życzenia. Mistrzowi towarzyszą Alicja Majewska i Halina Frąckowiak.




8. Mela Koteluk, "Będzie kolęda" z trójkowej płyty "Święta Bez Granic 2013"



9. Z sympatii do Kuby Badacha: TGD i Kuba Badach "Mario, czy już wiesz?" (Mary Did You Know?)




10. Kabaretowo (Mechanik), coś co nuce co roku: „Tak lubię święta, choć są tylko raz do roku”

http://w20.wrzuta.pl/audio/4z53maub6DZ/mechanik_-_tak_lubie_swieta


Dodatkowo, poza ujęciem TOP10, wyjątkowe – dla mnie wykonania dwóch najpiękniejszych kolęd.

Wojtek Mazolewski Quintet, "Bóg się rodzi"



Włodek Pawlik, "Cicha noc"



PS Wtajemniczeni - czyli wierni słuchacze radiowej Trójki - zapewne szybko odnaleźli wspólny mianownik większości utworów - to coroczna charytatywna akcja "Święta bez granic" - to na jej cele powstała większość utworów. I chwała artystom i rozgłośni za to!




środa, 14 grudnia 2016

Aleppo

Ten wiersz i tekst dają do myślenia. I co z tego?


W chwili, gdy strzepujesz pyłek,
jesz posiłek, sadzasz tyłek
na kanapie, łykasz wino -
ludzie giną.

W miastach o dziwacznych nazwach
grad ołowiu, grzmot żelaza:
nieświadomi, co ich winą,
ludzie giną.

W wioskach, których nie wyśledzi
wzrok - bez krzyku, bez spowiedzi,
bez żegnania się z rodziną
ludzie giną.

Ludzie giną, gdy do urny
wrzucasz głos na nowych durni
z ich nie nową już doktryną:
"Nie tu giną". [...]


Josif Brodski Piosenka o Bośni
(przekł. Stanisław Barańczak)


Pełen tekst artykułu

(Przed)świąteczne inicjatywy

Na naszym facebookowym profilu zaproponowaliśmy kilka akcji dobroczynnych, które można powiązać z przedświątecznymi przygotowaniami i zakupami.

Oto kilka pomysłów na dobry uczynek – jeszcze teraz, przed świętami:
1. Ufunduj wieczerze wigilijną dla osób samotnych, starszych – daję to jako nr 1, bo.. .trzeba się spieszyć. Wigilia już niebawem! Sprawa prosta – wpłacamy darowiznę, a Stowarzyszenie Mali Bracia Ubogich zadba o to, by jak najmniej osób siedziało wbrew własnej woli samotnie w tę Wigilię.
https://podarujwigilie.pl/

2. Fundacja Chleb dla Życia – liczne inicjatywy pomocy bezdomnym, samotnym matkom, uchodźcom s. Małgorzaty i ogromnego grona aktywnych przyjaciół: http://skarbyprababuni.pl/. Kupując, dajesz pracę osobom wykluczonym, nabywasz oryginalne produkty ręcznej i rodzimej produkcji, no i… przyczyniasz się do wzrostu dobra:).

3. FaniMani.pl – serwis, który wspiera BEZINTERESOWNIE dobroczynność. Zasada jest niewiarygodnie prosta i przejrzysta. Robiąc zakupy w serwisach współpracujących z FaniMani, a jest ich bez liku (w tym wiele, wiele znanych i obleganych serwisów internetowych: od Booking.com, przez Empik, po Zelando), możemy wybrać szczytny cel, na jaki te serwisy/ sklepy przekażą darowiznę – czasem to 1%, czasem więcej. Ale nas to nic nie kosztuje! Tylko prostą i szybką rejestrację. Specjalna nakładka na stosowaną przeglądarkę internetową poinformuje nas, jeśli dany sklep odwiedzany przez nas, współpracuje z FaniMani. Wystarczy kliknąć, a potem odebrać mail, że dzięki naszym zakupom parę złotych wpłynie na konto danej fundacji, stowarzyszenia itp. Warto kupować w sklepach i serwisach, które dzielą się swoimi przychodami! Zatem kliknij w www.fanimani.pl

4. Szereg możliwości podjęcia całorocznego (lub wieloletniego) systematycznego wsparcia:

UNICEF – program fundujący szczepionki i lekarstwa dla dzieci w krajach Trzeciego Świata – 35 zł miesięcznie (oby jak najdłużej): www.unicef.pl/UNICEF365
Fundacja Dobra Fabryka – propozycje przeróżne – od wpłat po 5 zł po zakupy rękodzieła z Afryki: dobroczynne24.pl
Caritas – Rodzina Rodzinie – pomoc dla syryjskich rodzin rodzinarodzinie.caritas.pl
Polska Akcja Humanitarna niosąca pomoc w Syrii. Można pomóc: www.pah.org.pl

środa, 7 grudnia 2016

Szczęśliwe życie - dla innych

Kto zna s. Małgorzatę Chmielewską, jej działalność i dzieła, nie będzie zanadto zaskoczony po lekturze najnowszej książki z siostry udziałem "Sposób na (cholernie) szczęśliwe życie" (rozmowa Błażeja Strzelczyka i Piotra Żyłki z s. Małgorzatą Chmielewską). Ale kto wie niewiele, ten przeczyta na pewno z zainteresowaniem.

Lektura obowiązkowa dla wszystkich zniechęconych instytucjonalną twarzą naszego Kościoła, dla osób ze znużeniem słuchających oderwanych od rzeczywistości kazań, zniechęconych biernością Kościoła wobec uchodźców lub innych palących kwestii miłosierdzia, dla osób szukających przykładów takich osób, które Ewangelią żyją na co dzień i nie robią z tego wielkiego "halo". To książka, która ściąga nie tylko chrześcijan na ziemię, każe stąpać po niej pewnym krokiem i trzeźwym wzrokiem zwracać uwagę na bliźniego - zwłaszcza tego słabszego, w gorszej od nas sytuacji.

Siostra Małgorzata jak zwykle cierpliwie pokazuje oblicze biedy, często dosadnie, choć oczywiście z miłością względem drugiego człowieka. I tą miłością zaraża. Miłością zrodzoną z pełnego oddania się Jezusowi Chrystusowi.
Właściciwe na każde zadane pytanie s. Chmielewska odpowiada jakimś przykładem z życia swojego lub wspólnot, które założyła i zakłada z gronem takich samych Bożych szaleńców. Albo treścią Ewangelii, co w przypadku tej osoby najczęściej jest tożsame. Nie wymądrza się, choć czasem cytuje świętych i błogosławionych lub podaje ich przykład życia; nie intelektualizuje, choć przywołuje ważne w nauczaniu Kościoła pisma, jednak wszystko sprowadza się zawsze do Ewangelii i miłości bliźniego.

Nudne? W żadnym wypadku! Powtarzalne? Na tyle, na ile powtarzalne są ewangeliczne przypowieści i spotkania Jezusa z drugim człowiekiem. Warte lektury? Tak, jeśli chcesz się doskonalić w służbie bliźniego, otworzyć szerzej oczy, mniej teoretyzować i zabrać się do ciężkiej pracy - nad sobą i biedą tego świata. Ta książka daje kopa. Zwłaszcza tym, którzy chcą być (cholernie) szczęśliwi.

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Mikołaj listy pisze

W moich czasach pisało się do św. Mikołaja i nie słyszałam w dzieciństwie, by Mikołaj odpisywał. A jesli to były jakies sfabrykowane odgórnie masowe przesyłki (bardziej reklamowe). Po prostu pod choinką znajdywało się to i owo z tej listy życzeń. Dziś Mikołaj listy pisze! I wysyła - dokądkolwiek sobie zażyczymy. My - dorośli.
Od kilku lat polscy rodzice mogą korzystać ze świetnej, acz prostej inicjatywy (i biznesu jednocześnie) - serwisu listymikolaja.pl, w którym przygotowanych jest wiele szablonów listów jakoby od Mikołaja do dziecka. Najważniejsze jednak, że można zlecić wydruk i wysyłkę na adres dziecka takiego listu. Zaskoczenie - zwłaszcza u starszych dzieci - murowane. Zaskoczenie tym większe, jeśli rodzic zada sobie nieco trudu i ów szablon zacznie edytować samodzielnie, odwołując się w liście do życzeń czy zachowania dziecka. "A skąd Mikołaj wie...." będzie na pewno pytaniem numer jeden, gdy dziecko z zainteresowaniem zapozna się z treścią takiego listu - napisanego specjalnie do niego i o nim. Przy okazji to dobre narzędzie wychowawcze - list można wysłać w adwencie, dając niejako ultimatum do świąt, by dziecko zdążyło podreperować listę swoich dobrych uczynków czy zachowań. W przypadku bezradności rodziców wobec dziecięcych wybryków odwołanie się wyższej instancji - świętego od prezentów - zazwyczaj działa (choćby na krótko).

Nie wiem, kto ma więcej frajdy z tych listów - piszący je dorośli, czy czytające je dzieci. Ale to bez znaczenia :)

PS Usługa w wersji podstawowej to koszt ok. 20 zł. Serwis wysyła listy też za granicę, a że można je dowolnie edytować, nic nie stoi na przeszkodzie sklecić obcojęzyczną wersję. Można też skorzystać z wersji premium - przekazu wideo (również spersonalizowanego).

niedziela, 13 listopada 2016

Rachunek sumienia z Roku Miłosierdzia

Jak minął nam ten rok? Czy był szczególny, tak jak sobie tego życzył nasz papież? Choć Jubileusz dobiegł końca i bramy miłosierdzia zamykają się na całym świecie, to przecież nie jest to ani koniec Bożego Miłosierdzia względem nas, ani koniec okazji do okazywania tego miłosierdzia bliźnim. Jeśli czegoś nie udało nam się wbrew zachętom Kościoła uczynić, powinniśmy wciąż na nowo próbować.

Papież Franciszek przez minione 11 miesięcy w piątki składał niezapowiedziane wizyty wszędzie tam, gdzie potrzeba okazania miłosierdzia bliźnim, tak „by nikt nie czuł się pozbawiony miłości”.

I tak:
  • w styczniu odwiedził dom opieki dla ludzi starszych oraz klinikę dla osób w stanie wegetatywnym,
  • w lutym był w placówce dla wychodzących z nałogu narkomanów,
  • w marcu, w Wielki Czwartek, udał się do ośrodka dla uchodźców, gdzie odprawił mszę Wieczerzy Pańskiej,
  • w kwietniu przybył do obozu dla migrantów i uchodźców na greckiej wyspie Lesbos,
  • w maju – do ośrodka dla osób niepełnosprawnych,
  • w czerwcu odwiedził wspólnoty starszych księży i kapłanów przeżywających trudności,
  • w lipcu był na terenie dawnego hitlerowskiego obozu Auschwitz-Birkenau i w szpitalu pediatrycznym w Krakowie,
  • w sierpniu odwiedził Wspólnotę im. papieża Jana XXIII, niosącą pomoc kobietom wyzwolonym z niewoli i prostytucji,
  • we wrześniu złożył wizytę na oddziale neonatologii rzymskiego szpitala i w hospicjum,
  • w październiku odwiedził wioskę dziecięcą,
  • w listopadzie odwiedził rodziny założone przez byłych księży. (za PAP)
Co z tych uczynków i gestów nas zainspirowało?

poniedziałek, 31 października 2016

Liczy się modlitwa

Przynajmniej od czwartku, czyli kilku ostatnich dni października, wokół polskich nekropolii wzmożony ruch; zakupy, znicze, kwiaty, śmieci, sprzątanie, mycie, wywożenie, przywożenie. Dekoracje, porządki.
Ważne w naszej kulturze i tradycji.
Dla naszych zmarłych jednak nie najważniejsze. Liczy się modlitwa, również obecność w kościele. I odpusty.

W pierwszych ośmiu dniach listopada możemy uzyskać odpust zupełny, który można ofiarować za zmarłych. Przy spełnieniu zwyczajowych warunków (spowiedź sakramentalna, komunia św. i wolność od jakiegokolwiek grzechu) należy:
a/ 1 i 2 listopada nawiedzić swój kościół parafialny i odmówić w nim Ojcze nasz i Wierzę w Boga Ojca;
b/ od 1 do 8 listopada nawiedzić cmentarz grzebalny i zmówić na nim dowolną modlitwę.

A jeśli komuś odpusty kojarzą się tylko z mało chlubną praktyką średniowiecznego Kościoła i czasami Marcina Lutra, to zapraszam do lektury tego kazania.

Na 1 i 2.11

"Ballada o tym że nie giniemy"

Którzy o świcie wypłynęli
ale już nigdy nie powrócą
na fali ślad swój zostawili -
w głąb morza spada wtedy muszla
piękna jak skamieniałe usta

ci którzy szli piaszczystą drogą
ale nie doszli do okiennic
chociaż już dachy było widać -
w dzwonie powietrza mają schron

a którzy tylko osierocą
wyziębły pokój parę książek
pusty kałamarz białą kartę -

zaprawdę nie umarli cali
szept ich przez chaszcze idzie tapet
w suficie płaska głowa mieszka

z powietrza wody wapna ziem
zrobiono raj ich anioł wiatru
rozetrze ciało w dłoni
będą
po łąkach nieść się tego świata


Zbigniew Herbert

fot. JB