środa, 31 marca 2010

Cichy Tydzień

Wielki Tydzień w języku polskim wiąże się z wielkimi, więc ważnymi wydarzeniami. Ale dla mnie brzmi nieco pompatycznie. Nie znajduję zaś w tym związku frazeologicznym miejsca na wyciszenie czy refleksję, bo jak coś jest wielkie, to raczej przytłaczające. Lepiej już Święty Tydzień.

Tymczasem w niektórych językach Wielki Tydzień nosi miano Cichego Tygodnia (duński Stille Uge, w Niemczech to Karwoche - od dawnego niemieckiego słowa oznaczające smutek, żal, ale i Stille Woche, czyli też cichy tydzień).
I dla mnie to właśnie Cichy Tydzień. Rażą mnie zbyt natrętne dźwięki, nie pasuje mi zbyt żywa muzyka, którą na co dzień karmię uszy, bardziej niż zwykle irytuje bełkot w mediach i skakanie sobie do gardeł polityków czy szczebiot reklam. Jak to wszystko nie przystoi w Cichym Tygodniu!

Co poważniejsze media (dotyczy tylko publicznych) akcentują wagę tego Tygodnia w swoich programach, najbardziej podczas Triduum, za co jestem im niezmiennie od wielu lat wdzięczna. Może trudno wymagać, by w pluralistycznym państwie wszystkie rozgłośnie radiowe i stacje telewizyjne na kilka dni zarzuciły swój styl i poddały się refleksyjno-żałobnym nastrojom (już słyszę oponentów, którzy za nic mają Wielki Piątek), niemniej nie popieram w te dni rozrywkowej, sensacyjnej i zabawowej treści mediów. Wyłączam. Rezygnuję. By ten Tydzień był jak najcichszy.

Żeby tylko po zakupy nie trzeba było chodzić!

1 komentarz:

  1. Jeżeli chodzi o nastrój refleksyjno - żałobny to w polskich mediach przeważa on niestety nie tylko w okresie Wielkiego Tygodnia.
    Ten tydzień jest szczególny i warto zatrzymać się przez chwilę i zastanowić kim jestem i po co żyję. Czego Wszystkim życzę w codziennej gonitwie.

    OdpowiedzUsuń