niedziela, 28 marca 2010

Odrobina etyki w biznesie

Może przeceniam właścicieli firmy Google, największej na świecie wyszukiwarki internetowej, ale mam wrażenie, że swoją decyzją o nieuginaniu się chińskiej cenzurze podnieśli nieco standardy światowego biznesu i dali sygnał innym, zapatrzonym w przyszłość w Chinach.
Gdy zagrozili wycofaniem się z chińskiego rynku przed paroma tygodniami, byłam przekonana, że skończy się na groźbach. Bo który biznesmen zrezygnuje z tak lukratywnego rynku – 400 mln potencjalnych klientów? A tu – miła niespodzianka, miłe przypomnienie, że można wybrać bardziej etyczną postawę i nie kierować się zachłannością (która przyczyniła się przecież do ostatniego kryzysu ekonomicznego na świecie).
Oczywiście łatwiej być etycznym, gdy notuje się miliardowe zyski co roku (w ubiegłym, słabym, roku była to kwota 6,5 mld dolarów)…

Ale niekoniecznie – koncern Disneya, który przecież też do stratnych nie należy (na samej sprzedaży zabawek zarobił w ub.r.4 mld dolarów), ustami swoich prawników nie zgodził się w Polsce (w minionym tygodniu), by przechwycone przez celników kolorowe kurtki dziecięce nielegalnie ozdobione logo i postaciami disnejowskich filmów zostały przekazane potrzebującym maluchom (chodziło o dzieci przedszkolne). Prawnik robił to, do czego został wynajęty – zasłaniał małodoszuność koncernu potrzebą walki z piractwem, w imię prawa. Sam koncern nie pofatygował się z własnym komentarzem.
Czy koncern naprawdę zbiednieje lub złamie biznesowe zasady, gdy kilkaset kurtek nielegalnej produkcji będzie nosić kilkaset biednych dzieci z Polski? Przecież one (czy ich opiekunowie) i tak nie kupiłyby takich, legalnych kurtek, bo są poza ich zasięgiem (kosztują często kilkukrotnie więcej od tzw. zwykłej kurtki). A pewnie jeszcze bardziej by polubiły Kubusia Puchatka i jego właściciela.

5 komentarzy:

  1. Nie tylko w biznesie potrzeba etyki, choc tam jest niezbędna. Kościół i wielu polityków nawołuje do zakazu handlu w niedzielę. Pamietajmy jednak, że gdybyśmy my jako katolicy nie chodzili w dzień pański do marketów handlowcy by ich nie otwierali. A często zachowujemy się jak hipokryci, z jednej strony głosimy swoje poparcie dla zakazu handlu w święta a z drugiej spędzamy niedzielny czas w supermarketach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja omijam sklepy szerokim łukiem :) Poza tym zawsze jest stacja benzynowa.
    Przykład krajów, które nie mienią się katolickimi, pokazuje, że bez handlu w niedzielę (lub ograniczonego do prywatnych piekarnio-cukierni i ewentualnie stacji benzynowych - często tylko wybranych) można żyć. I to jak spokojnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. wracając do tematu etyki w biznesie, ostatnio wstrząsnął mną news na temat handlu na platformie allegro pamiątkami i replikami po III Rzeszy.
    Wstrząsająca też była odpowiedź Allegro, że portal nie łamie Polskiego prawa umozliwiając takie transakcje. Prawa może i nie ale z etyką w biznesie nie ma to wiele wspólnego.
    W Niemczech (i nie tylko) produkcja takich rzeczy jest scigana z urzedu, a handel nimi podlega karze. A w Polsce prawo nie zauważa problemu.
    Cóż co kraj to obyczaj.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja po prostu myślę, że u nas dochodzi do głosu coraz mniej chrześcijańska mentalność: skoro to NIE jest zabronione, to w czym problem?! Zetknąłem się z tym kilka lat temu w Skandynawii - kompletna pustka moralna wśród młodych ludzi i liczenie, że statut szkoły zastąpi im etykę, Dekalog (wielu nie znało tego terminu!) i wychowanie...
    Niby Allegro ma rację - w obliczu prawa - ALE...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie popadajmy w przesadę... nie można oczekiwać od kogoś kto nie jest wierzący lub w_praktyce_nie__jest wierzący, by stosował się do zaleceń Kościoła. A takich obywateli (niewierzący lub w_praktyce_niewierzący) jest jednak sporo.
    Z drugiej strony - w mojej opinii traktowanie niedzielnych zakupów wyłącznie z legalistycznego punktu widzenia jest błędne. Nie jest problemem to, że ktoś kupi w niedzielę w pobliskim sklepie mleko dla dziecka, bo wcześniej zapomniał. Większy problem widzę w tym, że wizyta w galeriach handlowych bywa coraz częściej jedyną formą wspólnego spędzania czasu...
    zbliża się jednak wiosna i marnowanie czasu w galeriach można będzie zastąpić wypadem "na zieloną trawkę"... tego wszystkim życzę!

    OdpowiedzUsuń