piątek, 16 kwietnia 2010

Ja wiedziałam, że tak będzie…

Jeszcze w minioną sobotę albo na początku tygodnia można było zrozumieć: wszyscy jesteśmy głęboko wstrząśnięci, politycy, dziennikarze, ludzie żyjący z dala od świata mediów. Wszystkim nam się ciężko pracuje w tak szczególne dni, ale… pracować trzeba, zwłaszcza że koniec kwietnia niebawem, a fiskus czeka na PIT-y.

Ale dziennikarze zdają się zapomnieć o swojej pracy albo pomylili ją z funkcją reżysera wielkich przedstawień grających na ludzkich emocjach. Bo właśnie takie spektakle – głównie telewizje – nam fundują. Redakcje szczycą się tym, jak od soboty rana wszyscy pracownicy stawili się do pracy i pracują be wytchnienia, taką czują potrzebę. Niestety tego nie widzę. Dziennikarze nie zajmują się w moim odczuciu rzetelną pracą informowania, analizowania, pogłębiania – nie pseudodoniesień z miejsca katastrofy czy budowy sarkofagu (bo to robią z właściwą dla siebie zachłannością), ale ogólnej sytuacji. Coraz częściej słyszę wokół siebie głosy obywateli, którzy nie bardzo orientują się w sytuacji w naszym demokratycznym państwie, podczas gdy dziennikarze w telewizjach przepytują swoich gości, co czuli gdy…

Czy fakt, że przeżywamy tak ogromną tragedię ujmuje czegoś 6 tysiącom (!) ofiar trzęsienia w Chinach? Kto z Państwa słyszał o chińskiej tragedii? Albo o sytuacji w Kirgistanie? Czy z powodu śmierci naszych rodaków i prezydenta nie musimy wiedzieć, co się dzieje na świecie? Czy ktoś może kieruje się tym, że widzowie odebraliby inne informacje za zniewagę? W taką tezę nie wierzę.

Media zanudziły mnie pięć lat temu swoim żałobnym trybem i rzewnością. Nie spodziewałam się więc teraz nagłej poprawy standardów. Może jednak głos redaktora naczelnego miesięcznika „Press” Andrzeja Skworza nie pozostanie wołaniem na puszczy. Gorąco polecam jego komentarz pt. „Otrzyj łzy dziennikarzu”.

4 komentarze:

  1. Stan informacji w Polskich stacjach TV od tygodnia jest zastraszający. Właściwie dochodze do wniosku, że informacje z zagranicy w Wiadościach były tylko niepotrzebnymi zapchajdziurami. Jeśli chodzi o trzęsienie ziemi w Chinach to nie wiem czy ofiar było 600 czy 6000 - mniejsza oto "Cześć Ich pamieci".
    W tym tygodniu obiło mi się o uszy, że wBrazyli również miał miejsce jakichs kataklizm, niosący śmierć i zniszczenia, ale takie informacje są widocznie w Polsce informacjami z drugiego obiegu. Bo informacją o wiele ważniejszą jest fakt, że Ciała Przywiezione ze Smoleńska (zgodnie z Prawem Międzynarodowym) przywieziono w zalutowanych hermetycznych trumnach, których nie można otworzyć i nie da się do nich włożyć rózańca lub też innych przedmiotów osobistych.
    Moim zdaniem musimy zrobic wszystko żeby nie dać się zwariować.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Żałoba się skończyła. Przynajmniej ta oficjalna i narodowa. U mnie pozostał niesmak tego co wyprawiali dziennikarze i politycy w dniach smutku. Mieliśmy doczynienia z lenistwem dziennikarzy, graniem na ludzkich uczuciach, wpychaniem się w osobiste przeżycia najbliższych rodzin. Z uporem maniaka realizator robił zbliżenia Jarosława Kaczyńskiego, któremu szczerze współczuję ( jako człowiek), czy wywaid z Pania Szmajdzińską i obwołanie jej Wesołą Wdówką, poniewarz się uśmiechała (swoja droga był to uśmiech przez łzy).
    Dodatkowo zauważyłem segregowanie ludzi na polaków i prawdziwych patriotów (Ci drudzy to Ci którzy stali 17h w oczekiwaniu na przejście przed trumnami Ś.P. Kaczyńskich lub jadący z końca Polski na pogrzeb). Ktoś kiedyś powiedział, że Patriotyzm Krzyżami się mierzy. Natomiast w Piśmie Św. Jezus naucza aby nie wystawać na widoku publicznym w dniach postu czy żałoby aby się pokazać itp.
    Oczywiście rozumiem, że wielu ludzi odczuwało ogromną potrzebę uczestnictwa w Tych wydarzeniach i nie mam żadnych uwag, podziwiam i mam nadzieję, że pomogło im to w przeżywaniu tych smutnych dni. Jednak nigdy nie zgodzę się na szufladkowanie człowieka i jego postaw pod kątem swoich przekonań.
    No troche mi ulżyło:)
    Pozdrawiam

    PS. Żałobę nosi sie w sercu a nie w klapie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się, mało tego: powtarzano wkółko, że zginęli najlepsi, najuczciwsi, najwierniejsi (taką wymowę miały w większości przemówienia, w tym kazania). Bardzo często nie mówiono o tym, że zginęli "jedni z naj...", tylko "zginęli ci naj...", a reszta pozostałych - szczęśliwie przy życiu w Polsce, to kto? Miernota, zgnilizna i nie wiem co jeszcze.
    Kolejne publiczne wystąpienia budziły mój niesmak. Nic więc dziwnego, że od czwartku coraz częściej... opowiadano dowcipy o całej sytuacji i tragedii... Bo to dużo zdrowsza i... często uczciwsza reakcja.
    ***
    Przejechałam dziś 500 km przez Polskę. Flagi wisiały nadal i mam nadzieję, że jeszcze parę dni powiszą ku czci tych, o których szybciej media zapomną niż pewnie o śp. parze prezydenckiej. Wszak przez 8 dni żałoby byli w cieniu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Farsy ciąg dalszy:( Zarzuca się niemieckiej telewizji atak na Polskę w programioe satyrycznym, w którym aktor mówi o Tym ,że dotąd w Europie i w Polsce Ś.P. Pan Prezydent był postrzegany nie najlepiej, natomiast po tragedji wychwalanie sięga niebios. Co niestety zauważamy a nazywa się to hipokryzja.
    Potem w sposób może nie najsubtelniejszy odgrywa scenkę nakazu ladowania dla pilota (przypomnijmy że taka hipoteza również pojawia się w mozliwych przyczynach tragedii).
    TVP robi z tej sprawy ogromny dział wiadomości wieczornych nazywając to atakiem na Polske i na Polskość. A o ofiarach w Chinach info na pasku (ponad 2000 istnień ludzkich).

    Obudźmy się.

    OdpowiedzUsuń