sobota, 3 kwietnia 2010

Niekonsekwencja

Gdyby wagę świąt chrześcijańskich dla nas, Polaków, mierzyć dniami wolnymi od pracy, to Wielkanoc przegrałaby z Bożym Narodzeniem. Tryb przypuszczający chyba nie na miejscu, wszak na te drugie mamy dwa dni urzędowo wolno, a i Wigilia jest bardzo często traktowana jako dzień w połowie wolny. Do tego w powszechnej świadomości naszego katolickiego narodu „Wielkanoc to już nie takie miłe/ przyjemne/ fajne/ rodzinne (zwał, jak zwał) święta, jak Gwiazdka”.

Dopominamy się kolejnego wolnego dnia od pracy z tytuły Bożonarodzeniowych uroczystości – Objawienia Pańskiego, nie chcąc oczywiście rezygnować z drugiego dnia Świąt Bożego Narodzenia (w innych krajach nieobchodzonego). A nie przeszkadza nam, że Wielki Piątek jest dniem jak co dzień – z zawodowymi obowiązkami, handlem do 22 i dłużej, ferworem kuchennych przygotowań, po których nierzadko brakuje sił na kontemplację, modlitwę i liturgię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz