czwartek, 6 maja 2010

Majowe wyhamowanie


Długie weekendy są po to, by wyhamować. A po wyhamowaniu rozpędzić się z podwójną prędkością, tak że już w czwartek po rzeczonym weekendzie o nim się nie pamięta i ledwo wychodzi z zaległości na prostą.
Ale to chwilowe wyhamowanie pozwala odkryć coś, czego w pędzie zwykłych dni nie widać lub co umknęło.

Jechaliśmy w poniedziałek (3 maja) pod wieczór przez jakąś wieś w Wielkopolsce. Przy krawężniku do przejścia w niedozwolonym miejscu wyrywała się matka z córką. Mąż zatrzymał samochód, by je przepuścić, bo nic nie wskazywało na to, by pokonały pół wsi na oznakowane przejście dla pieszych. Dlaczego? Gdyż naprzeciw nich, u małego skrzyżowania z drogą polną stała… kapliczka. A przy niej już 3-4 osoby szykujące się do wspólnej modlitwy. Majowe w rdzennym wydaniu tego nabożeństwa: „na łąkach umajonych, w górach, dolinach zielonych”.

Zauważyli już Państwo maj i maryjne nabożeństwa? W parafii też jest okazja do odprawienia ich na dworze, choć nie na rozdrożu. Grota Matki Bożej na kościelnym dziedzińcu zaprasza do majowych spotkań z Maryją – o 20.30.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz