czwartek, 3 czerwca 2010

Brzózki na Boże Ciało

Boże Ciało w moich rodzinnych stronach nieodzownie kojarzy mi się z… brzozami. Otóż, po przejściu procesji Bożego Ciała można odnieść wrażenie, że na procesję przychodzi się po to, by nabrać jak największy pęk brzóz, którymi się przystrojone nierzadko całe ulice, a już obowiązkowo wszystkie ołtarze (nie tylko w Chojnicach, ale i we wszystkich okolicznych miejscowościach w promieniu kilkudziesięciu kilometrów). Ledwo procesja odejdzie od ołtarza, a grupa ludzi rzuca się na ołtarz i rwie, jak tubylcy rodem z puszczy, gałązki, niczym łup wojenny. W jakim celu? Po co? Dlaczego? Do dziś pozostaje to dla mnie tajemnicą i denerwującym mnie elementem świeckiej tradycji.

A potem paraduje się wszędzie z tymi przywiędłymi brzózkami.

Te gałązki, właściwie całe brzozy ścięte tuż nad korzeniem, znikąd się nie wzięły i same nie przywędrowały na szlak procesji. Nie pochodzą też z hodowli, jak choinki na Boże Narodzenie. Bardzo często są efektem wielkiego szabrownictwa okolicznych lasów. Wczoraj zresztą nakryliśmy w lesie grupę leśnych szabrowników, którzy w dziwnym miejscu przy drodze stali busem, spod którego klapy bagażnika wyzierały… a jakże – gałązki! Cały bus wyładowany brzózkami.

Ot, koloryt lokalny Bożego Ciała.:-)

1 komentarz:

  1. Tutaj ciekawe "bożociałowe" refleksje. Też o tradycjach i kolorycie: http://dstp.cba.pl/?p=1954

    OdpowiedzUsuń