czwartek, 1 lipca 2010

Niejasności

„Gość Niedzielny” bardzo klarownie wyjaśnił skandal, którego nie było, czyli jak to przedstawiały opiniotwórcze media, „rehabilitacji” abpa Paetza. Polecam tekst tym, których zaniepokoiły relacje „Gazety Wyborczej”, „Rzeczpospolitej” czy PAP-u.

Jednak tekst nie rozwiał moich wątpliwości. „GN” nie bez satysfakcji pisze o skandalu, którego nie było. Ale czy nie można mówić o skandalu, gdy obarczony sankcjami z jakichś (nigdy nam członkom Kościoła jasno nieokreślonych), chyba zasadnych powodów (bo przecież Watykan nie podejmuje decyzji ad hoc, co nam się na każdym kroku powtarza), arcybiskup niczym w korporacji zabiega o lepszą rolę, cofnięcie sankcji, podkopuje autorytet obecnego metropolity? To przecież potwierdza sam „GN”. Te karierowiczowskie zachowania i przepychanki dla mnie odbiegają od tego, czym Kościół być powinien.
Czy takie zabiegi tuszować i przemilczać? „GN” napisał o tym dopiero po sensacyjnych doniesieniach trzech innych mediów, których każde powoływało się na swoje niezależne źródła informacji. Mediom jak PAP, „Wyborcza” czy „Rzepa” daleko (na razie) do „Super Expressu” i „Faktu” - nie wysysają spraw z palca.

Gdyby nie wścibstwo polskich mediów i determinacja tylko paru duchownych, to może wciąż żylibyśmy w przekonaniu o świętości i nieskazitelności naszych duszpasterzy, jak do 2002 roku. Mało tego: czy tym razem wścibstwo mediów przypadkiem nie zapobiegło jakiejś decyzji w Watykanie? Tego się nie dowiemy. Dla mnie po zapewnieniach Watykanu jest to bez znaczenia.

Niemniej wydaje mi się, że gdyby kościelne instytucje nauczyły się jaśniej i z większą otwartością komunikować z mediami i wiernymi również w sprawach drażliwych (jak obecna lub sprzed ośmiu lat), to pewnie zapobiegłoby to niejednej rozdmuchanej aferze i wielu niejasnościom, które co bystrzejszych wiernych mogą kłuć w oczy (=gorszyć), a dla tych słabszej wiary być kontrargumentem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz