piątek, 23 lipca 2010

Odcinek wakacyjny (2)

Południe Europy pozwala odpocząć człowiekowi z północnych zakątków Europy, bo zmusza do przyjęcia swojego rytmu życia – wymuszonego upalnymi południami. W upale mało kto się śpieszy i mało komu zależy na pracy w samo południe. [Coś o tym Polacy ostatnio wiedzą ;)]. Wszyscy ożywiają się pod wieczór, gdy słońce nieco odpuszcza. Wówczas skwery, ulice, parki, no i oczywiście knajpki, bary i restauracje na coraz świeższym powietrzu wypełniają się zarówno mieszkańcami, jak i turystami.



Siedzieliśmy na zabytkowym placu – rynku w Tarragonie. Plac to niewielki i daleki od wyobrażeń rynku poznaniaka czy wrocławiaka, do tego po części zajęty przez ruiny z czasów rzymskich oraz stoliki kilku barów. A mimo to jeszcze grupa chłopców w wieku kilku lat wynalazła skrawek wolnej powierzchni – ok. 4x15 metrów kwadr. i w najlepsze grała w piłkę w otoczeniu zastawionych stołów, murów i przechodniów. Od czasu do czasu piłka lądowała na aucie lub przeleciała przez prowizorycznie zaznaczoną na kamiennych płytach bramkę (bo bez siatki) – przy jakimś krześle, na stoliku, obok czyjegoś talerza. Chłopcy wówczas krzyczeli na cały rynek w kilku językach „przepraszam”, przyznawali się do autu (nikt na nikogo nie zrzucał winy) i biegli po swoją piłkę do uśmiechniętych ofiar ich meczu. Uśmiechniętych - nikt ich nie zwymyślał, nikt nie marudził. Wszyscy z luzem, niemałym rozbawieniem, a nawet podziwem przyglądali się podczas swoich randek, towarzyskich spotkań i kolacji tej profesjonalnej grze w mało profesjonalnych warunkach.
Patrząc na zapał i entuzjazm młodych graczy, nie dziwiłam się, że to ten kraj zdobył tegoroczne mistrzostwo świata w piłce nożnej i to tu grają FC Barcelona i Real Madryt.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz