piątek, 20 sierpnia 2010

Przykłady z góry

Kilka scenek z minionych dni:

Niemal puste kino. Dwa rzędy za nami siedzi grupa seniorów. Właściwie dopiero się usadawia, szczebiocąc z radości spotkania ze znajomymi. Zaczynają się reklamy – szczebiot rodem z klubokawiarni nie milknie. W kinie coraz ciemniej. Zaczyna się akcja właściwego filmu. Panie za nami nie kończą konwersacji. Już zastanawiam się, czy uprzejmie im nie przypomnieć, że zaczął się film, ale po ok. dwóch minutach reflektują się, że są w kinie – nie same. Jednak po godzinie film zaczyna je nużyć (reszty publiki bynajmniej nie). Zza nas dobiegają westchnięcia, komentarze o bezsensie filmu wypowiadane scenicznym szeptem przeszkadzają w odbiorze całkiem dobrego obrazu znanego reżysera. Potem dzwoni komórka – komu? Tym samym niesfornym bohaterom. Pani zamiast odrzucić telefon, wyłączyć go, wdaje się w dyskusje o tym, jak to nie może rozmawiać, bo jest w kinie, czego muszą również słuchać pozostali widzowie.
Do końca filmu udało się obejrzeć jedynie kilka scen w ciszy.

Msza święta. Ile to razy dzwoni telefon. Z moich obserwacji wynika, że najczęściej osobom starszym. Pamięć nie ta, refleks nie ten. Tylko po co ludziom telefony komórkowe w kościele, skoro nie opanowali ich podstawowej obsługi?

Nieduży market. Dobiegają mnie głosy niemiłej dyskusji młodej kobiety i starszego pana. Ona – spokojnie tłumaczy się ze swoich praw (chodziło o pierwszeństwo przejścia). On – agresywnie argumentuje, że on jest starszy i mu wolno – wolno mu taranować innych, przepychać się, nie stosować "proszę", "przepraszam". Za chwilę, jakby na potwierdzenie tych słów, starszy pan startuje niczym z bloków startowych do właśnie otwartej kasy, tak by to on – emeryt - pierwszy dopadł taśmy, by przypadkiem ktoś, komu się spieszy (bo dzieci płaczą, bo praca), nie znalazł się tam przed nim. I nie baczy na to, że z innych kierunków do kasy zmierzają również inni.

Klatka schodowa. Pogrążona w półśnie, wychodzę przed 8 śpiesznie na uczelnię, gdy z letargu wyrywa mnie wiązka przekleństw. Taka, którą słyszałam w „Psach”. Tyle że głos niezbyt aktorski, do tego stary… Dwie panie i jeden pan, na oko 60-70-letni przy użyciu wyłącznie słów na „p”, „k”, „ch” z nienawiścią i złością mówią o swoich sąsiadach i… ich braku kultury.

Pominę milczeniem fakt wieku osób, które ostatnio dokonały skandalicznych wybryków pod Pałacem Prezydenckim (słowa kluczowe: fekalia, granat).

***
Ten „kwiat polskiej młodzieży” dziś klnący w tramwajach, nieznający zasady pierwszeństwa w przejściach, nieszanujący ciszy to jabłka z takich właśnie… zgniłych jabłoni. Warto o tym pamiętać, nim znów będzie się utyskiwać nad dzisiejszą młodzieżą.
Wiek nie zwalnia z obowiązku jej stosowania, a na jej naukę nigdy za późno. Choć młodzież uczy się szybciej...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz