niedziela, 15 sierpnia 2010

Wniebowzięta Matka Zielna


Przyznaję, że to dzisiejsze święto przez wiele lat było dla mnie niezrozumiałe, niespójne. Niby jasne – Matkę Bożą spotkał zaszczyt pójścia do nieba, od razu, na skróty i z pięknym ciałem. No ale po co do tego zioła, wieńce dożynkowe? No i jeszcze Wojsko Polskie musiało się w to wmieszać. Za dużo jak na rozum kilku(nasto)latka.
Na szczęście z wiekiem (czasem) człowiek mądrzeje, doczyta, zrozumie. I wówczas dostrzega meritum, nie dekoncentruje się na dodatkach. Zauważa, że to święto jest kolejną w naszym chrześcijańskim roku uroczystością, która ukazuje harmonię pomiędzy duchem (aspekt nieba) i ciałem (materią, elementem profanum, który dziś symbolizują zioła), która przypomina nam o naszym ciał zmartwychwstaniu. Świętem nawiązującym do Zmartwychwstania Pańskiego i łask z niego płynących. Ale może nam, ludziom na ziemi, bliższym, bo bohaterką jest Maryja, kobieta z krwi i kości, której człowieczeństwo jest dla nas często bardziej zrozumiałe i wymierne niż to Jezusa Chrystusa.

A czy wiedzieli Państwo, że wraz z ogłoszeniem dogmatu o wniebowzięciu Maryi we Francji powstała wspólnota braci, którzy przyjęli nazwę Rodziny Monastycznej od Betlejem (jak również” od Wniebowzięcia Dziewicy Maryi)? Bracia ci w dniu ogłoszeniu dogmatu (1 listopada 1950 r.) obiecali Bogu życie w pustelni łaską wniebowzięcia i tak żyją do dziś (są też zgromadzenia sióstr) - w kilku krajach, w tym w Polsce na Kaszubach. Też nie wiedziałam – wyczytałam w tekście Doroty Szczerby w ostatnim numerze „Tygodnika Powszechnego” (nr 33/2010 „Uniesienie”, s.17.).
Dobrze, że człowiek może się uczyć całe życie.

PS Fotografia - rozeta z paryskiej Saint Chapelle nastraja mnie niebiańsko :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz