środa, 22 września 2010

Bohater naszych czasów

Tyle ostatnio mówi się o bohaterach – różnych, mniej lub bardziej zasłużenie. Ja mam od wczoraj swojego bohatera. Ma 18 lat. Nie znam go osobiście, polegam na relacji osób wrażliwych na jego trudną sytuację życiową. Uczy się w technikum, jest molem książkowym, co w tej społeczności stanowi ewenement. Chłopak ma młodszego brata, zmarła im mama, a ojciec jest degeneratem. 18-latek, choć mógłby mieszkać w internacie, dojeżdża codziennie do szkoły… 96 km w jedną stronę! Robi to, by nie zostawiać młodszego brata na pastwę nieobliczalnego ojca.

Brakuje im ponoć wielu rzeczy potrzebnych czy wręcz koniecznych do nauki, codziennego życia. Ale nie przeszkadza to mojemu bohaterowi nie tylko nie zaniedbywać szkoły, ale i dobrze się uczyć. No i być porządnym człowiekiem.

Na szczęście wrażliwość szkolnej pedagog zaowocowała łańcuszkiem bezinteresownej pomocy ludzi, którym nieobojętny jest los młodzieży o tak utrudnionym starcie w dorosłość. Ludzi, którzy w codziennej gonitwie, wśród medialnych doniesień, w kręgu znajomych, mogą zapomnieć co tak naprawdę oznaczają słowo „problem”, „nieszczęście”, „bieda”… Dla których nieszczęście bliźniego jest swoistym darem i zaproszeniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz