wtorek, 7 września 2010

Znowu te media

Gdyby przez ostatni miesiąc wierzyć mediom, to można by się przerazić, że żyjemy w kosmosie wytyczonym Krakowskim Przedmieściem, smoleńską katastrofą i nienawiścią publicystów i polityków. Bo tylko to interesowało media, od końca lipca praktycznie do dziś. Media zrobiły wiele, by naród to kupił i też tym zaczął żyć. Dziękuję – beze mnie i – jak, na szczęście, widzę – bez coraz większej rzeszy zmęczonej tą atmosferą (jej bezsensownym i niczym nieuzasadnionym podgrzewaniem!) rodaków (opieram się na wnioskach z rozmów ze znajomymi).

Nad podwyższą Vat-u media prawie się nie zatrzymały (gdzie analizy, gdzie rozliczanie rządu ze strategii i decyzji!), nie angażowały się już w relacjonowanie kolejnych powodzi (bo kolejne?), o tym, że istnieje cokolwiek poza Polską, prawie nie słychać, nie widać…
Od prawie miesiąca więc pomijam pierwsze strony (wręcz działy) gazet i portali informacyjnych, nie oglądam żadnych programów publicystycznych ani z wiadomościami, a informacji o świecie, który ma poważniejsze problemy niż kłótnie polityków, szukam w zagranicznych źródłach lub dalszych stronach co lepszych pism.

No i wreszcie doczekałam się głosu rozsądku wyrażonego publicznie, nie tylko w debatach znajomych. Oto Tomasz Wróblewski, dziś redaktor naczelny „Dziennika Gazety Prawnej”, na łamach branżowego i mam nadzieję opiniotwórczego miesięcznika „Press” w obszernym tekście „Między barierkami” bezlitośnie wytyka ww. wspomniane (i wiele więcej) grzechy polskim mediom z prawa do lewa, bez wyjątku. Wreszcie. Tylko kiedy te media wyciągną jakąś naukę z minionych tygodni, a właściwie miesięcy? Czy to aby znowu nie głos wołającego na puszczy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz