niedziela, 21 listopada 2010

Ponad pomnikami i tronami

W tym roku Uroczystość Chrystusa Króla jest wyjątkowo nagłośniona. Bynajmniej nie dlatego, że katolicy bardziej czczą i wielbią Chrystusa niczym Króla, ale za sprawą dwóch inicjatyw: końca budowy kolosalnej statui Chrystusa Króla Wszechświata w Świebodzinie oraz intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski.

Nie identyfikuję się z żadną z nich, ale dobrze, że zaistniały. Wskazują bowiem, że nasza katolicka wspólnota jest bardzo pojemna: pomieści i zwolenników, i przeciwników takich pomysłów, jak i osoby, którym one do szczęścia ani do życia nie są potrzebne - które czczą Jezusa Króla w swoim sercu i swoimi czynami bez względu na jakość i liczę pomników.
Niewątpliwą zasługą obu przedsięwzięć jest to, że przypomniały społeczeństwu coraz bardziej oddalającemu się od Boga o tym, kim jest Chrystus i o Jego wszechpotędze. O tym, że jest w naszym życiu – niestety bywa i tak, że tylko za sprawą pomnika.

Czy z tego coś głębszego wyniknie? Niestety, śmiem wątpić. Pomnikowi ze Świebodzina, choć jest on o 3 m większy od kolosa z Rio de Janeiro, uznanego za kolejny cud świata, daleko (na razie?) do tak wymownej symboliki, jaką udało się osiągnąć w tym brazylijskim mieście dzięki posągowi Chrystusa Zbawiciela. Inicjatywa świebodzińska jawi mi się raczej jako próba naśladownictwa lub współzawodnictwa na „naj-” (-większą, wyższą)… (może dlatego, że wciąż mówi się tylko o rozmiarach, wielkości, wadze...). Jednakże wierzę, iż zrodziła się ze szczerych intencji ludzi, którzy dla swojej wiary w moc Chrystusa potrzebują ogromnego posągu. Szkoda tylko, że nie ma on wiele wspólnego ze sztuką i prawdziwym dziełem (jak to było w średniowieczu, gdy dla Bożej chwały wznoszono wieże do nieba), a jest jedynie rzemieślniczym wytworem. Trudno bowiem twórców świebodzińskiej statui posądzać o szerzenie estetyzmu, co udawało się budowniczym średniowiecznych katedr.

Druga inicjatywa – intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski raczej wywołuje więcej zamieszania, wręcz konflikt. Jak sądzę – w dużej mierze za sprawą języka, jakim posługują się inicjatorzy, ciskający gromami w każdego, kto choćby wyjawi cień wątpliwości w słuszność ich akcji, a nawet zarzucający „zdradę środowisk kościelnych względem królewskiej godności Jezusa”.

Chrystus Król, jak wierzę, jest ponad pomniki, trony, pałace, tytuły i patronaty i co roku w Wielkanoc przypomina nam, że Jego tronem jest Krzyż.

1 komentarz:

  1. "Gdyby Królestwo Moje było z tego świata to..." tak apropos intronizacji.
    Co do statuły w Świebodzinie, to wydaje mi się że jest to współczesna wersja biblijnego Cielca ale to moje prywatne zdanie.

    OdpowiedzUsuń