poniedziałek, 29 listopada 2010

Świat według Amerykanów

Co jakiś czas od 10 kwietnia odnoszę wrażenie, że jestem na planie jakiegoś dramatu lub filmu sensacyjnego, tak trudno uwierzyć w rzeczywistość tego niebywałego w naszej historii roku...

Ale dziś, gdy tylko usłyszałam wiadomości o "rewelacjach" WikiLeaks, poczułam się niczym w komedii i kilka razy upewniałam się, czy nie śnię. No, może raczej mowa komedio-dramacie. Tytuł? "Świat według Amerykanów".

Tak śmieszno, że aż straszno?

Chyba najbardziej utytułowany scenarzysta filmowy i dramaturg nie wymyśliłby lepszych scenariuszy, jak te, które każe nam grać życie. Tu i teraz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz