czwartek, 18 listopada 2010

Telewizyjna masakra

Najpierw widziałam stronę internetową, bo kolega z pracy chciał pokazać mi wykorzystany na niej pomysł. Potem mąż opowiadał, że wszyscy oglądają i się nabijają. Przy okazji widziałam gdzieś zwiastun nowego „wielkiego show” w TVN. A jeszcze później usłyszałam, że znajomi uważają, iż program „Top Model” jest najlepszym kabaretem, bijącym na głowę kabaretony itp. przeglądy zawodowych komików. Oglądają go też fani horrorów i również mówią, że w tej kategorii zajmuje czołowe miejsca.
Zatem obejrzałam. I podzielam powyższe opinie – można zrywać boki ze śmiechu do czasu… gdy dojdzie się do refleksji nad tym, że program ten nie był przewidziany jako satyryczny. To się dzieje naprawdę! Uczestniczki chyba – w swojej głupocie, w której utwierdza je co bardziej nonszalancki lub wulgarny członek jury – nie zdają sobie sprawy, jak wielkim pośmiewiskiem się stają i jak głęboką krzywdę sobie wyrządzają.
Mogę zrozumieć, że nie brakuje niedojrzałych i po prostu głupich 18-latek, które twierdzą, że wiedzą, czego chcą w życiu (zostać „tap madel”) i że w tym (a właściwie młodszym!) wieku trzeba startować do show-biznesu, jeśli chce się robić taką karierę. Tylko że przykład i zachowanie przewodniczącej jury (powyższy cytat to z niej) nie rokuje tym dziewczynom najlepiej – dążą do jej ideału: kaleczącej język polski przez wypełnione botoksem (lub sprawiające takie wrażenie) usta pustej kobiety w stylu barbie. I nawet jeśli przychodząc do programu, przejawiały inteligencję, w tej maszynce do robienia kariery modelki (i pieniędzy), musiały ją zatracić, bo zajmują się i ekscytują takimi sprawami, o których żaden normalny człowiek by nie pomyślał. Siedzą w „domu modelek”, nic nie robiąc (!), a jedynie łamiąc sobie głowę np. nad tym, co będzie ich kolejnym zadaniem (tj. jaki temat sesji, ile będą miały klatek – zdjęciowych, rzecz jasna), albo czy aby na pewno w ostatnim zadaniu odpowiednio ułożyły duży palec prawej stopy i czy nowy pieg na lewym ramieniu nie przekreśli ich „kariery”. Ludzie!!!
No i smutno się robi, gdy człowiek pomyśli, że do programu waliły tłumy. A jeszcze większe pewnie wcale nie podchodzą do tego programu jak ja i moje grono znajomych.

Długo nie musieliśmy czekać na wytwór popkultury rozpychającej się w naszym kraju łokciami od około dwóch dekad. Bo nie mam pewności, że uczestniczki „Top Model” właśnie nim są.
Ale zaraz, zaraz… przecież to już naście lat temu rekordy popularności robił „Big Brother”! I czego ja się czepiam w „Top Model”!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz