poniedziałek, 21 lutego 2011

Miasto ruin


Taki tytuł nosi film, który można obejrzeć w Muzeum Powstania Warszawskiego. Tutaj wiele mówiący zwiastun (www.miastoruin.pl).
Wizyta w muzeum ogromnie porusza, bo nie trzeba wielkiej wyobraźni, by choćby trochę współodczuwać to, co było udziałem pokolenia Kolumbów. Ale nawet jak komuś tej wyobraźni zabraknie, to widok opustoszałego, niczym po zagładzie miasta (a czymże była ta wojna!) we wspomnianym filmie, musi poruszyć. I te liczby: 1 300 000 mieszkańców przed 1.09.1938 r., 900 000 przed wybuchem Powstania. I 1000 osób po jego zakończeniu.

Z bezsilnością, bezradnością i rosnącym przerażeniem słucha i ogląda się w muzeum kolejne relacje świadków tamtych zbrodni i mordów (w tym niemieckiego żołnierza Wehrmachtu!). Chciałoby się przetrzeć oczy i zapomnieć, jak film fabularny z gatunku thrillerów. Ale się nie da. Nie da się też być obojętnym wobec bezmiaru okrucieństwa, który uzmysławiają muzealne eksponaty i materiały filmowe. Pomył umieszczenia więc w muzeum kaplicy, w której codziennie odprawiane są nieszpory, a w niedziele jedna msza święta (o 12.30), jest więc trafiony w dziesiątkę. Bo po takich przeżyciach nie da się po prostu wyjść na ulicę i włączyć w dzisiejszy rytm Warszawy jakby nigdy nic. Spotkanie po drodze ze Zmartwychwstałym w Eucharystii na pewno ułatwia powrót do równowagi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz