piątek, 11 lutego 2011

Światowy Dzień Chorych

Wielki market w Poznaniu, przedświąteczne zakupy. Z 20 kas jak zwykle czynne 2-3, wiec kolejki niezbyt krótkie. Poranna pora, przeważają osoby starsze, pokolenie 55+. Przy kasie, w kolejce do której stoję, napis: "W tej kasie pracuje osoba niesłysząca. Dziękujemy za wyrozumiałość". Od razu wyhamowuję, zapominam, jak bardzo irytuje mnie organizacja obsługi w tym sklepie. Autentycznie cieszę się, że wreszcie widać owoce kampanii na rzecz niepełnosprawnych, że jest miejsce dla nich. Super, myślę, wreszcie dojrzewamy jako społeczeństwo.

Obsługa idzie rzeczywiście nieco wolniej niż zwykle, ale kasjer - widać niedługo pracujący - stara się jak może. Jego starania często przypominają miotanie się - koledzy i koleżanki z pracy nie są zbyt wyrozumiali i nie pomagają - zamiast podejść i coś spokojnie wytłumaczyć, krzyczą z końca hali. Człowiek dobrze słyszący ma problem, by zrozumieć, a do dopiero osoba słysząca tylko dzięki aparatowi i sama niewyraźnie mówiąca?

Przy kasie pan w wieku ok. 80 lat, już mniej sprawny i zręczny. Pech chciał, że rozsypuje mu się zawartość portmonetki, gdy chce wydobyć z niej drobne. Ot, może się zdarzyć przecież każdemu... Ręce wykręcone reumatyzmem niesprawnie próbują wyzbierać drobne. Kasjer nie usłyszał tego i nie zauważył, więc nie pomaga, ale osoby w kolejce za tym panem - ani myślą wyjść z pomocą. Słyszę głos młodej emerytki (50-60 lat) z kolejki: "Ty, dziadek, mogłeś sobie wcześniej te pieniądze przygotować, a nie dopiero przy kasie... No i jeszcze mu się wysypały!!!".

Przerażenie. Strach się w bać starości i niedołężności w naszym społeczeństwie, jeśli zaraz nie zaczniemy nad tym pracy u podstaw.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz