czwartek, 24 marca 2011

Kolejny duński absurd


Właśnie przeczytałam w "Kristeligt Dagblad" (duński "Dziennik Chrześcijański"), że pewna Dunka po ostatnim orzeczeniu Trybunału Praw Człowieka (na temat krzyży we włoskich klasach) zaniechała procesu o krzyż w... duńskich paszportach.
Tu nieodzowne jest spojrzenie na ilustrację (źródło: Scanpix) , którą sobie pożyczam z serwisu wspomnianej gazety.

Otóż, ów krzyż to wizerunek wyryty na słynnych kamieniach z Jelling. Kamienie to niemi świadkowie przejścia Danii z czasów pogańskich do chrześcijańskich (pochodzą najprawdopodobniej z 935 r.), zapisane są runami - pierwotnym skandynawskim pismem i różnymi obrazami.
Wspomniana Dunka uważała, że wizerunek tego krzyża z Jellingsten (kamienia z Jelling) umieszczony w duńskich paszportach narusza wolność obywateli Danii. I oczywiście nie przeszło jej przez myśl coś takiego jak: historia, dziedzictwo narodowe, korzenie.
Mam nadzieję, że wyrok powstrzyma podobne pomysły pewnie wielu innych "urażonych" Europejczyków.

środa, 23 marca 2011

Prawdziwie o wielkim Papieżu


Może narażę się wielu osobom, ale uważam, że to pierwszy porządny film o polskim Papieżu i pierwszy na miarę tego wielkiego pontyfikatu.
"Jan Paweł II. Szukałem Was" to poruszający, rzetelnie i pięknie zrealizowany dokument. Cudownie, że w przede dniu beatyfikacji otrzymaliśmy film, który nie traktuje o kremówkach (ani słowa), o nartach (ani słowa) i nie eksponuje miłości do ojczyzny. Ale przedstawia nam wielkiego, mądrego człowieka, prawdziwego posłańca, wręcz szaleńca Bożego, którego wielu współczesnych uważa - jak pokazuje film - słusznie - za proroka.
Autorzy filmu wychwycili najważniejsze cechy tego niezwykłego pontyfikatu. Skupili się na miłości bliźniego i nieprzerwanym głoszeniu poszanowania godności ludzkiej, do której wzywał Papież-Polak niezmordowanie do kresu swoich dni.
Jestem pod wrażeniem tego, ile wypowiedzi jakich osób na temat Papieża udało się twórcom zgromadzić w tym filmie - od Dalajlamy (który mówi "mój papież"), przez przywódców różnych państw (książę Jordanii, nieżyjący już prezydent Malty itp.) po licznych duchownych i dziennikarzy. Opowiadają o Karolu Wojtyle anegdoty, wspominają Jego słowa, nawiązują do Jego przesłań.
Widzom cały czas towarzyszy wizerunek tego wiecznie pogodnego - mimo trudów, zimna, upału, zmęczenia - Papieża, przeplatany z pięknymi krajobrazami miejsc, w których bywał nieraz (w tym Mentorella!) i okraszone (czasem niestety aż nadto) muzyką, często sakralną.
Jestem wdzięczna autorom za przypomnienie nam Jana Pawła II zwłaszcza z pierwszych lat pontyfikatu - w sile wieku, energicznego, uśmiechniętego, przemawiającego pewnym głosem, którego organizm jeszcze mógł się dać ponieść emocjom towarzyszącym Jego pielgrzymkom.
Ten film trzeba zobaczyć przed 1 maja. Koniecznie!

A o tym, że dokument może poruszać, świadczy choćby szelest wciąż wyciąganych chusteczek higienicznych w kinie ;)

niedziela, 20 marca 2011

Dzień Modlitwy, Postu i Solidarności z misjonarzami


W II niedzielę Wielkiego Postu przypada właśnie Dzień Modlitwy, Postu i Solidarności z misjonarzami, którego widocznym efektem jest zbiórka do puszek ofiar na misje.
Z tej okazji warto wspomnieć o Dziełu Pomocy Misjom „Ad Gentes”, które na co dzień wspiera działalność misyjną na całym świecie, gromadzi i upowszechnia informacje o działalności polskich misjonarzy oraz zajmuje się animacją misyjną w Polsce.

Z ubiegłorocznej II Niedzieli Wielkiego Postu "Ad Gentes" zebrało 1 711 981,37 zł. Pieniądze te wydano na cele statutowe dzieła, którymi są projekty ogólne (związane z działalnością ewangelizacyjną, budową i utrzymanie miejsc kultu , misji i ośrodków duszpasterskich, kształcenie katechistów, działalność duszpasterska na parafii – misji), medyczne (działalności na rzecz ochrony zdrowia i ludności, budowa, utrzymanie i prowadzenie szpitali, ośrodków zdrowia, aptek, a także zakup leków, narzędzi i materiałów opatrunkowych, charytatywne (pomoc dla najuboższych, budowa, utrzymanie i prowadzenie domów opieki, sierocińców, walka z niedożywieniem i głodem, walka ze skutkami bezrobocia, pomoc dla uchodźców i ofiar konfliktów wewnątrzpaństwowych oraz klęsk żywiołowych), edukacyjne (upowszechnianie oświaty, budowa i prowadzenie szkół i przedszkoli, zakup pomocy naukowych i podręczników oraz przyborów szkolnych, opłaty dla nauczycieli i pokrywanie kosztów szkolnych opłat dla uczniów).
Warto też zacytować raport szefa "Ad Gentes", ks. Zenona Zająca, na temat projektów sfinansowanych za ubiegłoroczną zbiórkę. Z tych ofiar sfinansowano 167 projektów na sumę 776 000 zł, z tego m.in.:
- doprowadzenie elektryczności i zakup motopompy – Madagaskar,
- animacja dzieci, młodzieży i dorosłych – Kamerun,
- pomoc w przygotowaniu Kongresu Miłosierdzia – Rwanda,
- pomoc na roczne opłaty dla grupy sierot – Zambia,
- remont plebani – Wenezuela,
- zakup kolumn do nagłośnienia kościoła – Kazachstan,
- remont kaplicy św. Klary – Kirgistan,
- dożywianie biednych dzieci – Uganda,
- zakup leków i materiałów opatrunkowych – Tanzania,
- biblioteka parafialna – Boliwia,
- dożywianie dzieci w internacie – Madagaskar,
- kontynuacja budowy kościoła – Zambia,
- zakup przyborów szkolnych dla przedszkolaków – Kamerun,
- zakup lodówki – Togo,
- druk katechizmu – Kazachstan.

Podobnie do lat ubiegłych przyznaliśmy również roczne dotacje ponad 300 misjonarzom (księżom diecezjalnym i misjonarzom świeckim) w wysokości 3500 zł, które służą bardzo często jako jedyne źródło utrzymania i finansowania ich pracy w krajach misyjnych."

Oczywiście wiele zgromadzeń i diecezji ma swoich misjonarzy, ale "Ad Gentes" jest dla wszystkich, to nie organizacja związana typowo z jednym ze zgromadzeń, lecz dla wszystkich, którzy pracują na misjach lub chcą coś dla nich dobrego uczynić.

Gdyby ktoś dziś oprócz modlitwy chciał wesprzeć Dzieło Pomocy Misjom, może to zrobić, nie ruszając się z domu - SMSem (dotyczy to wszystkich operatorów sieci komórkowej, którzy zrezygnowali ze swojej prowizji). Wyślij SMS o treści MISJE na numer 72032 (koszt SMS-a 2,00 zł + VAT). O tym, jaka to skuteczna forma pomocy świadczy fakt, że "dzięki kampaniom ogłoszeniowym w ogólnopolskich dziennikach, tygodnikach i w Internecie udało się zebrać 147 012, 01, zł co pozwoliło zrealizować 22 projekty edukacyjne, charytatywne i medyczne".

piątek, 18 marca 2011

Ciekawe rozważania

Pewnie o idei pisania rozważań przez naszych parafian Państwo słyszeli? (http://www.jajestemzmartwychwstaniem.pl/Home/rozwazania-wielkopostne-ad-2011)

Polecam. Swoją drogą, uczestnictwo w tym projekcie (ksiądz proboszcz rozesłał do 43 osób swoją prośbę i na razie nic mi nie wiadomo, by ktoś odmówił - wiadomo, proboszczowi się nie odmawia) to ciekawe zadanie na Wielki Post.

Ale polecam jeszcze inna inicjatywę zaprzyjaźnionego blogera: Wielkopostnej mowie dość dwie słowie, czyli wzięte na warsztat 2 słowa z czytań danego dnia. Do ciekawych prowadzą refleksji...

czwartek, 17 marca 2011

10 rzeczy, których nie powinni Państwo robić podczas nabożeństwa

Nie znam genezy tego filmiku. Jest po niemiecku, ale jeśli przeczytać tytuł (10 rzeczy, których nie powinni Państwo robić podczas nabożeństwa), wszystko będzie jasne. Czy czasy, kiedy takie filmy trzeba będzie pokazywać społeczeństwu już nadeszły?
Śmiesznie i strasznie zarazem.

czwartek, 10 marca 2011

Film na Wielki Post

Do kin wchodzi "Szukałem was" - kolejny film poświęcony polskiemu Papieżowi. Dla mnie pierwszy, który naprawdę mnie interesuje.
I znów festiwal truizmów, katolickich sloganów i wyświechtanych sformułowań na temat Jana Pawła II. Tylko jeszcze "Barki" zabrakło w materiałach telewizyjnych informujących o premierze filmu.
Cała nadzieja w filmie - dokumencie, który zanosi się na rzetelne spojrzenie na ten znaczący w dziejach katolików pontyfikat, a nie na ckliwy obraz "Wielkiego Polaka". Przynajmniej to zapowiadają pierwsze relacje z przedpremierowych pokazów.

środa, 9 marca 2011

Wielki Post wcale nie taki smętny


Czy Wielki Post może być okresem radosnym?
Tak, jeśli cieszyć się na myśl o tym, że przez te czterdzieści parę dni będzie się miało okazję (i będzie się z niej korzystać), by: się wyciszyć, częściej i może lepiej pomodlić, złapać oddech (bo odpadnie trochę tych przyjemności, z których w zwykłych okolicznościach trudno na co dzień zrezygnować).
Dlatego cieszę się, że zaczął się ten Wielki Czas.

PS Jedną z okazji do takiego zatrzymania będą rozważania naszych parafian na każdy dzień - zapraszam na stronę gazetki codziennie na 2-minutową lekturę.
I jeszcze jedno: dziś, z okazji początku Wielkiego Postu, wydaliśmy specjalny numer "Ja Jestem Zmartwychwstaniem" na post i traktujący o poście. Na dniach numer do pobrania również na stronie dwutygodnika.

niedziela, 6 marca 2011

Idealne kazanie

Lutowy numer miesięcznika "Więź" poświęcono językowi wiary i Kościoła (ogólnie ujmując), stąd w innych katolickich mediach sporo miejsca poświęcono zagadnieniom związanym m.in. z kazaniami. Do źródłowej "Więzi" nie zdążyłam jeszcze dotrzeć, niemniej w kilku miejscach zapoznałam się z echami tej publikacji, np. na Deonie.
Ilekroć wraca - w mediach lub prywatnych rozmowach - temat kazań lub gdy sama się nad nim pochylę, słysząc niekoniecznie udaną homilię, tylekroć moje serce wypełnia wdzięczność za to, że na co dzień mam szczęście dobrych kazań w zasięgu ręki. Mamy w parafii księdza, dla którego chodzi się specjalnie na przez niego odprawiane msze (a zatem, jak się u nas przyjęło, i głoszone kazania).
Te kazania każą myśleć, zadają pytania, a nigdy nie dają prostych odpowiedzi, nie moralizują, lecz nurtują. Nawet krótkie kazanie podczas codziennej mszy może być dla słuchacza przełomowe, gdyż ksiądz nie ogranicza się do błahego powtarzania słów z Ewangelii dnia (czego osobiście nie znoszę, bo nie po to słucham uważnie czytań, by mieć ich powtórkę na kazaniu), ale rzuca na nie nowe światło, wydobywa coś, czego przeciętny katolik - niemający na koncie studiów teologicznych - nie wie.
Kaznodzieja jest zawsze świetnie przygotowany, słychać, że nie skupił się na jednym krótkim tekście źródłowym, ale sięgnął po co najmniej kilka (w zależności od rangi okazji). (Gdy kiedyś zdarzyło mu się pomylić dwóch polskich autorów pewnego opowiadania, przy kolejnej okazji sprostował pomyłkę, która wytknął mu parafianin). Co ciekawe - nie zdarzyło mi się przez tych parę lat usłyszeć w tych kazaniach truizmu, oklepanej mądrości, katolickich sloganów, "książęcego bla bla bla". Zawsze słyszę coś nowego lub na nowo przedstawionego. I na nowo się dziwię.
To dla mnie definicja idealnego kazania - nieważne, czy 7- czy 20-minutowego.

Po tej laudacji na cześć naszego duszpasterza pozostaje mi życzyć (i modlić się), by w każdej parafii był choć jeden taki - niezłomny - kaznodzieja.

czwartek, 3 marca 2011

Pierwiosnki


Ledwo tłusty czwartek mamy, powoli zbliżamy się do Wielkiego Postu, a handlowcy już nie tylko wiosnę, ale i Wielkanoc ogłosili!
W sklepach zazieleniło i zażółciło się na dobre! No cóż, patrząc na słoneczną aurę ostatnich wielu dni, nie ma się co dziwić, że tak się udzieliła sprzedawcom, choć do wiosny zdąży pewnie spaść jeszcze jakiś śnieg. Poza tym nie oszukujmy się: włosienica, zgrzebny strój czy klęcznik z grochem nie sprzedają się dziś chyba najlepiej, a na pewno nie tak, jak kolorowe jajka, pluszowe baranki, więc co tu sprzedawać między walentynkami a tak odległą w tym roku Wielkanocą? Wielki Post wszak swoich "gadżetów" się (na szczęście) nie doczekał. ;-)

środa, 2 marca 2011

Statyski kłamią?

Sądząc po liczbie otwieranych salonów ślubnych na naszej ulicy - i to tylko tych w zasięgu wzroku (!) - z liczbą zawieranych małżeństw wcale nie jest tak źle, jak wieszczą statystyki. Na mało handlowej ulicy Hetmańskiej w odległości 300 m od wcześniejszego salonu pojawił się bowiem drugi pokaźny sklep oferujący białe suknie ślubne (no, ewentualnie koloru ecru). O innych w centrum miasta nie wspomnę. :-)

wtorek, 1 marca 2011

Narciarstwo egalitarne


Dopiero kolejne medale Justyny Kowalczyk sprawiły, że człowiek poruszający się na śniegu na nartach biegowych nie czuje się jak kosmita na górskich szlakach zimą. Ale dobrze, że lepiej późno niż wcale. Czesi, Austriacy, Bawarczycy - dla nich naturalne jest to, że jak się ma kawałek pola, to się bierze dwie dechy i sunie po śniegu. Bez żadnej sportowej ideologii, mody i specjalnego ekwipunku. Polacy zdają się to dopiero odkrywać na większą skalę, o czym świadczą coraz liczniejsze w Poznaniu - w czasie śnieżnej zimy - ślady w Puszczykowie, nad Rusałką czy na Malcie (na tafli jeziora).
A jakiż to prosty i rodzinny sport - ponad podziałami wiekowymi, egalitarny! W przeciwieństwie do nart zjazdowych wśród biegaczy nie widać wyścigu na sprzęt i modę. Bo na biegówkach można się poruszać w czymkolwiek i jakkolwiek. Producenci nie zarobią za bardzo na akcesoriach, bo do biegania na dwóch deskach z kijami, ich po prostu nie trzeba (czapka, rękawiczki, jakiekolwiek spodnie, niegruba bluza czy kurtka - to ma każdy na wyposażeniu). A i co do sprzętu nie ma większych wymagań. Jest też tańszy od tego do narciarstwa zjazdowego.
Tym bardziej więc cieszy fakt, że na najlepszych polskich trasach w Jakuszycach jest pełno, a w słoneczne weeekendy wręcz tłoczno. Nie brakuje młodych małżeństw z maluchami na sankach ciągniętych przez "unartowionych" rodziców lub uczących pociechy pierwszych narciarskich kroków, ale przeważają przedstawiciele pokolenia 40+. Przy czym górna granica wieku sięga wielu, wielu lat. Wszak biegówki są na tyle nieskomplikowane, że obarczone małym ryzykiem kontuzji, gdy ktoś podaruje sobie niebezpieczne zjazdy na nartach mało przystosowanych do gigantów. No i można uprawiać ten sport z... astmą. ;-)