czwartek, 5 maja 2011

Pierwsi chrześcijanie


Słaby film "Agora" (słaby, ale mocno antychrześcijański) skłonił mnie, by nieco przyjrzeć się początkom chrześcijaństwa - nie tym ewangelicznym, ale 200-300 lat po Chrystusie. I to podstawowa zaleta tego filmu :-).
Film, przedstawiający chrześcijan niczym prymitywnych jaskiniowców walących na oślep w każdą niechrześcijańską istotę, jest obrazem sytuacji w Aleksandrii w V w. n.e., gdy jej biskupem był Cyryl (późniejszy święty i doktor Kościoła). Wydarzenia są jednak ukazane tak jednostronnie, że zmuszają myślącego widza do zasięgnięcia języka na temat tamtych wydarzeń.

Sądzę, że nie stanowię wyjątku, wyobrażając sobie, że na pierwsze lata chrześcijaństwa złożyły się prześladowania wyznawców Chrystusa, kreślenie znaku ryby na piasku i dzielenie się chlebem. Uproszczony to obraz, ale czy takimi ideałem nie żyjemy na co dzień, naczytawszy się lektur w stylu Sienkiewiczowskiego "Quo Vadis"?

"Agora" kompletnie ten obraz obala, przedstawiając wyłącznie ciemne strony pierwszych wyznawców Chrystusa: a to że siłą (bezkompromisowo) wprowadzali religię, a to że niszczyli wszystko i wszystkich, co wywodziło się z kultury hellenistycznej, a to że nie mieli elementarnej wiedzy o miłosierdziu Bożym i nauczaniu Jezusa, choć szczycili się dzieleniem chleba z biednymi w imię Jezusa.

Podobnie, jak w pierwszym, tak i w drugim w obrazie jest coś prawdziwego. W II, III czy IV wieku nie dysponowano wieloma pisemnymi świadectwami ani wynikami wieloletnich badań, dochodzeń, objaśnień i tłumaczeń, nie było tak rozbudowanej struktury Kościoła, wielu dogmatów i jednoznacznych wytycznych, nic więc dziwnego, że mógł panować moralny rozgardiasz albo mylne z dzisiejszego punktu widzenia interpretacje Ewangelii.

Mnie jednak niepokoi wyniesienie do chwały ołtarza wspomnianego biskupa Cyryla, którego postać wywołała kontrowersje wśród historyków (ich opinie co do udziału Cyryla w zabiciu Filozofki Hypatii są podzielone, jednak cień pada na tę postać) - na pewno jego dzieła uznano za znaczący wkład w teologię i rozwój wczesnego Kościoła. Niemniej mój niepokój potęguje takie - bardzo niefortunne - sformułowanie na portalu brewiarz.katolik.pl o św. Cyrylu:
"Do pierwszych osiągnięć jego biskupstwa należało to, że skłonił namiestnika cesarza, Orestesa, iż zostali wydaleni z Aleksandrii nowacjanie i Żydzi, którzy mu bardzo w pracy duszpasterskiej przeszkadzali." (tu pełna notka, redakcyjnie wiele pozostawiająca do życzenia)
Poczytać za osiągniecie krwawe (bo nie pokojowe!) wygnanie innowierców, ponieważ "przeszkadzali", to na pewno nie jest realizacja nauki Chrystusa... Ale wygląda na to, że wówczas wyżej w Kościele ceniono bezkompromisowość niż pokorę. Choć Jezus w kazaniu na górze błogosławił lud za to drugie... Ciekawe, co na to wszystko Bóg Jedyny i czy kiedyś się o tym dowiemy :)
W tym momencie jednak wydaje mi się, że trudno twórcom filmu mieć za złe, iż taki motyw wzięli na warsztat.

(Ilustracja - św. Cyryl, fot. za Wikipedią)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz