poniedziałek, 11 lipca 2011

Wołanie o odpowiedzialność

Półgodzinny przegląd wydarzeń dnia nie napawa optymistycznie. Wypadek za wypadkiem, śmierć człowieka jedna za drugą, w tym tego najmniejszego, bezbronnego, zdanego na dorosłych. Można załamywać ręce, że wypadek, że katastrofa, że nieszczęście. Ale to zbyt proste.

Za każdym z nieszczęść, o którym donosiły dziś programy informacyjne, stoi nie tyle często wspominany w przyczynach wypadków błąd ludzki, ale czyjaś odpowiedzialność lub - co smutniejsze - raczej jej brak.
Ktoś przeszarżował, ktoś nie dopilnował, ktoś nie uważał za stosowane zgłosić, a ktoś inny liczył, że jakoś się uda. To nie są sytuacje wyjątkowe - to nasz chleb powszedni w Polsce, to ciągła sytuacja, która mnie męczy, czasem doprowadza do szału. Pół biedy jeśli chodzi o błędy w pracy, niedogodności związane z komunikacją czy relacjami międzyludzkimi. Ale nikt nie wie, kiedy lekceważące podejście do jakiejś sprawy będzie tak brzemienne w skutkach, że ktoś niewinny zginie.
Czy osoby, które migają się od odpowiedzialności, odbierają takie jak choćby dzisiejsze sygnały alarmowe?

2 komentarze:

  1. Roma, czytam po kilku tygodniach Twoje wpisy. Jak zawsze celne. Troche zal, ze tak malo osob to czyta.

    OdpowiedzUsuń