piątek, 5 sierpnia 2011

Ale o co chodzi?

Takie zdjęcie:


Kapliczka przy ul. Dolna Wilda. Jeszcze do lata sypała się i mało kto pewnie na nią zwracał uwagę, ale ja, często koło niej przechodząc, odnotowywałam, że ktoś o niej pamięta, kwiaty (sztuczne) i znicze stawia.
Latem Ktoś wziął się do pracy i skrupulatnie kapliczkę odnowił. Zajaśniała niebieskim blaskiem.
No i fajnie.
Ale...

Naprzeciwko leciwy budynek starej łaźni, dziś obiekt artystyczno-snobistycznych westchnień, miejsce spotkań biznesowych, pokazów mody i kulinarnych odkryć, czyli przyjemna, acz czasem w atmosferze zbyt pretensjonalna restauracja SPOT z wieloma inicjatywami kulturalnymi, modowymi, designerskimi i takimi różnymi z gatunku "na czasie". SPOT na swoim facebookowym profilu do galerii fotek różnych wrzucił fotkę owej kapliczki. Co by tu nie mówić - nie jest w ich stylistyce, choć walizeczki z logo Macintosha mogłyby z nią korespondować...
No i jak to na FB - zaczęło się, powiedzmy mało przychylnie.

A mnie się podoba, że ktoś się poświęcił i odnowił bezinteresownie miejsce kultu i pamięci (to miejsce związane z odprowadzaniem straceńców na pobliską niegdyś szubienicę, w jej miejscu stoi krzyż), że mamy wolność i możemy sobie wybierać stylistykę i jeszcze o niej mówić (byle umieć mówić, nie obrażając) i że to się dzieje w sąsiedztwie miejsca, w którym TAKĄ wagę przywiązuje się do wyglądu (tylko nie wyglądu i jakości ich parkingu).:) Mały pstryczek, że nie zawsze o to chodzi. Ci, co znają Spota, wiedzą, o czym mówię ;-)

Tylko nie rozumiemy, wszyscy, z którymi oglądam kapliczkę - o co z tymi walizkami Apple chodzi? Wszak koncernu pana Jobsa nie posądzałabym o sponsoring renowacji zabytkowej kapliczki na Wildzie.
Niemniej sądzę, że Matka Boża na (za) te walizeczki się nie obrazi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz