sobota, 27 sierpnia 2011

Miasto nad rzeką

Mamy Wartę za rogiem. Nad Wartą mają swoją siedzibę kluby kajakarskie i wioślarskie. Ale spróbujcie wypożyczyć kajak i na 2-3 godzinki wypuścić się Wartą w okolice Poznania. Powodzenia! Lato mija, a żeby skorzystać z takiej możliwości, musieliśmy pojechać kilkadziesiąt kilometrów od Poznania.

Lato w mieście, rzeka w centrum miasta, a tu nic: ani stateczku (świętej pamięci, zaoranego), ani innego transportu wodnego, o możliwości prywatnego, niepowiązanego ze spływem "kajakowania" nie mówiąc. Dziwi mnie, że przy żadnym z klubów nie wywiązała się inicjatywa wypożyczania sprzętu wodnego - pół Rataj i Wildy mogłoby w ten sposób spędzać choćby tylko weekendy przez 3-4 miesiące w roku. A jakiś stateczek, który woziłby mieszkańców regularnie do Puszczykowa? Nie wierzę, że ci, którzy przemierzają w weekendy te 20 km samochodami, nie skusiłoby się na wodny transport.

Czy doczekamy czasów, gdy nad Wartą nie będzie się siedziało jedynie na dziko, ale znajdą się choćby jeden-dwa punkty z przybrzeżnym tarasem albo ławkami? Gdzie nie będzie wysypiska śmieci (w centrum miasta, między mostami Królowej Jadwigi a Św. Rocha jest mnóstwo pełnych worków śmieci, nie w krzakach - tak po prostu - poznaniacy, przecież to Wasza sprawka!), ale uczęszczany, jak dziś, tyle że z większą sympatią, szlak rowerzystów, pieszych czy biegaczy? Jestem zawodową optymistką, ale brak inicjatywy wokół rzeki, zachowanie miasta względem tych terenów nie napawają zbyt optymistycznie. Może akcja "Gazety" oraz projekty Politechniki coś ruszą...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz