poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Moda na Natanka

Kilka pism w minionym tygodniu wzięło na warsztat "fenomen ks. Natanka". Nie bardzo wiem, czym to tłumaczyć, czy tym, że w najlepsze działa internetowy kanał tego suspendowanego księdza i rośnie jego popularność, czy może wakacyjną posuchą w mediach?

Mnie zjawisko nieposłusznego i najwyraźniej odznaczającego się nieprzeciętną charyzmą księdza skłania do dwóch refleksji.
Po pierwsze, co się dzieje ze wszystkimi "wyznawcami ks. Natanka", którzy uczestniczą w niegodziwych mszach św. (czyli sprawowanych przez zawieszonego księdza). Czy są świadomi swojego grzechu (a może obłąkania)? Czy za nic mają nauczanie Kościoła? Czy raczej go nie znają (zapewne)?
Po drugie, takie zjawiska, przez niektórych odczytywane za źródło podziału lub osłabienia i niebezpieczeństwa Kościoła, zmuszają nas, pozostałych członków Kościoła, do myślenia i działania. Gdyby nie tacy ludzie jak ks. Natanek, Kościół grzałby się w swoim bezpiecznym ciepełku i pewnie nie zauważyłby palących problemów we wspólnocie.
Pytanie tylko, jak długo Kościół w postaci władnych hierarchów będzie się przyglądał zjawisku, zamiast chronić przed jego zgubnym wpływem kolejne rzesze katolików.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz