czwartek, 1 września 2011

Z perspektywy 23 lat

Była końcówka sierpnia 1988 roku, gdy niemieccy przyjaciele, którzy gościli całą naszą rodzinę (pierwszy raz za granicą!), zapytali, czy nie chcielibyśmy zostać - na stałe, bo mogli nam stworzyć ku temu warunki. W Polsce było wtedy już bardzo źle - wszystko się sypało, ale też nie było pewności, co z tego wyjdzie. Nie pamiętam tej sytuacji, znam ją bardziej z relacji. Za to utkwił mi w pamięci ogromny kontrast między szarością Polski, a otoczeniem w Niemczech - tam cieszyło wszystko: od kolorowych reklam masowo rozdawanych w marketach, po porządek na ulicach i piękne place zabaw, o bogactwie towarów (w tym jedzenia) nie wspominając.

Jeśli dziś w Polsce jest jakaś rodzina z Białorusi, to w obliczu doniesień o katastrofalnej sytuacji gospodarczej w tym kraju, może też dostała propozycję rozpoczęcia życia za lepszą granicą? Pytanie, czy w kolejnych miesiącach wszyscy doczekamy się czegoś na kształt okrągłego stołu i upadku reżimu Łukaszenki. Oby.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz