środa, 9 listopada 2011

P jak przesada

"Z takim pewnym" niepokojem przyglądam się wrzawie, która się rozpętała wokół osoby ks. Bonieckiego. I zaczyna mi być żal tego księdza.
Chyba cała ta wrzawa, liczba akcji, protestów i... komentarzy jest według mnie mimo wszystko niewspółmierna do decyzji władz zakonu. Chodzi mi wyłącznie o skalę, a nie o zasadność.

A dlaczego żal mi księdza? Bo jego wizerunku - po zakazie występowania w mediach - w tychże mediach jest tak wiele, tak często (oczywiście, niekoniecznie musi to byś po myśli zainteresowanego), że to nawet u największych sympatyków spowoduje przesyt. Stąd już niedaleko do stwierdzenia, że są ważniejsze sprawy w społeczeństwie i Kościele niż jakiś zakaz dla było-nie było zakonnika.

Czy naprawdę trzeba prowadzić niemal w każdym medium czy mieście debaty o tym, czy zakaz wobec ks. Bonieckiego był decyzją słuszną? Czy jest w ogóle szansa, by coś z nich wynikło?

1 komentarz:

  1. Sam zainteresowany, mz także ma już dosyć. Bo jest raczej osobą skromną. O jego wielkości świadczy według mnie fakt bezwzględnego podporządkowania się poleceniu przełożonych. I tak byc powinno.
    Oczywoiście tak jak i Ty nie rozważam tutaj samej zasadności zakazu.

    OdpowiedzUsuń