czwartek, 3 listopada 2011

Zakonna (nie)równość

Jeden ma wizerunek koncyliacyjnego i bardzo skromnego człowieka, drugi od lat wprowadza w zakłopotanie (by nie powiedzieć - stan wściekłości) co wrażliwszych swoją butą czy manipulacją.
Jeden ma odwagę głosić niewygodne (głównie dla części kościelnych hierarchów) opinie, ale tych opinii nie wmontowuje w nauczanie Kościoła i nie manipuluje opinią, drugi ma własną, jedyną słuszną, wizję świata, którą od lat głosi na antenie swojego radia. I z jednym, i drugim nie trzeba się zgadzać, wszak nie o papieżu tu mowa (a przecież i opinii papieża, jeśli nie korzysta z dogmatu o nieomylności, nie trzeba podzielać).
Obaj są - powiedzmy - publicystami (wobec jednego to określenie na wyrost), więc przez swoją pracę w mediach i obecność na antenie stali się również osobami publicznymi.
Obaj są księżmi i zakonnikami, ale tylko wobec jednego hierarchia "musiała" sięgnąć po narzędzia dyscyplinujące i zakazała mu publicznych wypowiedzi do czasu wyjaśnienia (czego? I czy tego nie można było wyjaśnić przez ostatnie 1,5 miesiąca?).

Ciekawe, że tego samego narzędzia żaden przełożony redemptorystów, żaden biskup, cały episkopat nie mógł użyć wobec tak haniebnych wypowiedzi, od których huczy antena Radia Maryja, najbardziej politycznego i dzielącego Polaków radia religijnego w Polsce, a zastosowała je w stosunku do kogoś, kogo trudno oskarżyć o prowokowanie czy podżeganie do nienawiści.

Mierzi mnie taktyka podwójna standardów. Bez względu na to, czy dotyczy polityki, miejsca pracy czy Kościoła. W tym ostatnim przypadku jednak najbardziej kłuje w oczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz