środa, 14 grudnia 2011

Dziennikarz Roku i pozostali na podium

Bardzo ciekawie w tym roku (właśnie dziś) wygląda pierwsza piątka dziennikarzy w plebiscycie Dziennikarz Roku organizowanym od 15 lat przez miesięcznik "Press". Ciekawie, ponieważ wreszcie koledzy po fachu wytężyli nieco mózgownicę i pojawiły się nowe nazwiska. Wybór tez chyba pierwszy raz od paru lat nie budzi skrajnych emocji. Mnie się bardzo podoba.

Wygrał Andrzej Poczobut, korespondent "Gazety Wyborczej" na Białorusi, kolejne miejsca zajęli: ks. Adam Boniecki ("Tygodnik Powszechny"), Paweł Lisicki ("Uważam Rze", "Rzeczpospolita"), Krzysztof Ziemiec (TVP), Wawrzyniec Smoczyński ("Polityka") - co ciekawe, prywatnie - wnuk Jerzego Turowicza.
Zwycięzca stwierdził: Moja historia jest w sumie optymistyczna. Technika wygrała z dyktaturą. Dzięki Internetowi mogę być w Warszawie nie łamiąc nałożonego na mnie zakazu (cytat za profilem Google+ Grand Press)
- Jestem jeszcze bardziej zaskoczony - mówił ksiądz Boniecki - niż redaktor Lisicki, który był najbardziej zaskoczony. Muszę podziękować mojemu prowincjałowi, który nakazał mi milczenie - powiedział ks. Boniecki (cytat za profilem "Press" na FB).

Wszystkim, którzy ten konkurs uważają za przegląd twórczości salonowych dziennikarzy, zwracam uwagę, że Paweł Lisicki do niedawna był redaktorem "Rzeczpospolitej" i jest "Uważam Rze", a wśród laureatów Grand Press po raz pierwszy jest dziennikarz "Gościa Niedzielnego" - Jacek Dziedzina nagrodzony w kategorii Publicystyka za tekst "My som stond".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz