środa, 7 grudnia 2011

Podróż w czasie


Najnowsza publikacja dr Magdaleny Mrugalskiej-Banaszak przenosi nas na Wildę międzywojnia – z jednej strony całkiem nam bliską, z drugiej chwilami bajeczną krainę rzecznych łazienek i „przedogródków”.

Nie znam nikogo, kto nie lubiłby oglądać zdjęć - nawet z nieznajomymi bohaterami na pierwszym planie. Jeśli spojrzeć na rankingi oglądalności stron w internecie, to w oczy rzucą się wysokie statystyki odwiedzin wszelkich galerii fotograficznych.
I właśnie kierując się tym trendem, warszawskie wydawnictwo zaproponowało poznaniakom książkę-album „Przedwojenna Wilda. Najciekawsze fotografie” autorstwa miłośniczki tej dzielnicy, której zawdzięczamy szeroką wiedzę o naszej okolicy.
Poznaniaków zazwyczaj dziwi fakt, że to warszawiacy zainteresowali się akurat dzielnicą Poznania. Wynika to z faktu, że Wydawnictwo RM, o którym mowa, najpierw wydało kilka podobnych albumów o międzywojennym Żoliborzu, później Ochocie, a następnie zaczęło szukać kolejnych celów wydawniczych w Polsce.

Album rozpoczyna rys historyczny, w którym Magdalena Mrugalska-Banaszak prowadzi nas od początków Wildy po lata jej rozkwitu – właśnie początki minionego stulecia. Z tej to epoki bowiem al-bum prezentuje kilkadziesiąt fotografii – miejsc, ludzi, zdarzeń.
Nie trzeba być urodzonym na Wildzie, by zachwycić się zdjęciami z lat 20. czy 30. z lotu ptaka nad Wildą, by wyobraźni dać się przenieść w lata 20. – obfitujące w społeczne wydarzenia (jak budowa naszego kościoła, dzwonnicy, stawianie krzyża przy Dolnej Wildzie), rozwój fabryk, sklepów, ale i gastronomii czy innych miejsc spotkań.

Oczywiście, można z malkontenctwem powtarzać, że nic z uroku pięknej dzielnicy nie zostało, że brud-no, że tynk się sypie, że nieodbudowane… Ale można też pomyśleć, ile szczęścia w tym, że mimo historycznej nawałnicy na Wildzie ocalało tyle kamienic, że coraz częściej są one odnawiane, że ulica Poplińskich jest dowodem na zatrzymanie czasu – mimo globalizacji, postępu tu zachowały się „przedogródki” widoczne na zdjęciach na niemal każdej wildeckiej przedwojennej ulicy.

Można też, tak jak to uczynili wydawca z autorką, książkę wykorzystać jako pretekst do rozmowy ze starszym pokoleniem i obudzenia w nim wspomnień z epoki jeszcze – na szczęście – pamiętanej. Urodzone tuż po wojnie pokolenie dzisiejszych 60-latków ma w pamięci obrazy spójne z tym, co na wildeckich ulicach działo się przed wojną i chętnie – właśnie przy okazji spotkań z autorką książki – dzieli się tymi wspomnieniami. Nie ma w tym krzty sentymentalizmu. To jedynie dowód na to, że w dobie postępującej globalizacji, często przybierającej postać zunifikowanej papki, tęsknimy, za tym, co prawdziwie nasze, jedyne, niepowtarzalne – w zasięgu ręki, wzroku, rodziny, nawet jeśli tylko na kartach książki. I to jest piękne w starych fotografiach, pocztówkach i… wspomnieniach.
Album można nabyć w kilku poznańskich księgarniach, m.in. przy Rynku Wildeckim i w Centrum Informacji Miejskiej na Pl. Wolności, a także za pośrednictwem wydawcy na www.rm.com.pl.

Tymczasem pozostaje nam czekać na reedycję pierwszej książki pani Magda o Wildzie, która była zarazem jej pracą doktorską. Specjalistka od Wildy obiecuje, że stale zbiera materiały, powiększając zasoby do potencjalnej nowej publikacji…

1 komentarz:

  1. tak, Moja świętej pamięci Babcia zawsze opowiadała, że Poznań był dla niej wzorem czystości i uporządkowania. Patrząc, niestety na dzisiejszy Poznań, osobiście tego nie widzę. Nie wiem z czego to wynika, czy z przemiany pokoleń, czy barku wzorów wychowawczych.
    Ja potrafię nieść papierek do kosza przez długi odcinek drogi a nie rzucę go na chodnik.Ale jak widzę nie jest to normą obecnie.
    A ja nie jestem rodzimym Poznańczykiem:)

    OdpowiedzUsuń