czwartek, 1 grudnia 2011

Uczta dla ducha i ucha

Może i przebrzmiały dla niektórych echa niedzielnego koncertu, ale ja ciągle jestem pod wrażeniem. Mowa o koncercie-prezencie dla naszego organisty, którego przyjaciele (głównie z Kościana) wybrali i opracowali (w duetach) kilka ambitnych i poważnych utworów na ponadpółgodzinny koncert.
Gdyby muzykę było można przekazać słowami, byłaby niepotrzebna. Dlatego załączam próbki tego, czym radowały się nasze dusze (i uszy):

A na koniec jeszcze dowcip zacytowany na zakończenie koncertu: Wśród organistów krąży powiedzenie, że proboszczowie chcieliby, by organista: grał niczym Bach, śpiewał niczym Caruso, a oczekiwania finansowe miał jak św. Franciszek. :)

2 komentarze:

  1. A w diecezji Krakowskiej taki koncert byłby już nielegalny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaraz nielegalny...:) Po 1. na Wildzie nikt nie pobierał kasy za wstęp (!), a po 2. jeden świecki utwór na cały koncert - tego chyba kard. Dziwisz na myśli nie miał. Jakby ktoś nie wiedział, to dyskutujemy o tym:
    http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/krakow/kard-dziwisz-vivaldi-nie-powinien-byc-grany-w-kosc,1,4917708,region-wiadomosc.html

    OdpowiedzUsuń