poniedziałek, 9 stycznia 2012

Każdy powód dobry, by się pokłócić

Smutek wywołuje we mnie cała awantura o Owsiaka. Już od paru lat, głównie z powodu Przystanku Woodstock, w okolicach finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy pojawiają się głosy sprzeciwu i ataki na akcję. W tym roku jednak zarzuty i nagonka, według mnie, sięgają absurdu.
Owsiak budzi kontrowersje (i dobrze - nie jest osobą mdłą, ale to nie znaczy, że trzeba go lubić, by popierać akcję), nie jestem jego fanką, ale rozumiem, czemu porywa młodzież. Nie zmienia to faktu, że co roku dzięki akcji jego pomysłu, za którą stoi sztab wolontariuszy cały rok pracujących charytatywnie, świadczona jest ogromna, jak na polskie warunki, pomoc.

Owsiakowi się zarzuca, że odniósł sukces, że promuje siebie przez tę akcję (szkoda, że ludzie nie widzą, że dzięki sobie, swojej osobowości z roku na rok do pomocy przekonuje więcej ludzi, to nie cel, lecz środek do celu!), w ogóle WOŚP je "be", bo państwo wydaje ogromne kwoty, by obstawić tę akcję. I to ten ostatni argument mnie położył. Argumentujący w ten sposób Łukasz Warzecha w programie Tomasza Lisa nie widzi, ile milionów idzie na obstawianie meczów i kiboli, ile kosztuje organizacja demonstracji i protestów czy marszów niepodległości (z których nic nie wynika), za to wylicza, że kwota, którą "zbiera Owsiak" kosztem "nie wiadomo jakich kwot z państwa" stanowi "jedynie 1 proc. budżetu NFZ", którego "psim obowiązkiem jest wyposażenie oddziałów szpitalnych". I jeszcze zapewnia publicysta - NFZ by pewnie pomógł, ale Owsiak robi błąd, bo wyręcza tę instytucję!
Czy ja śnię, czy Warzecha właśnie sobie kpi z całej publiczności TVP o 22.00?

Czy jest coś zdrożnego w tym, że naród - który w 100 proc. NIE jest katolicki - jednego dnia w roku daje i wspiera, a przez miesiące się przygotowuje i nie szczędzi grosza (finał trwa jeden dzień, ale przecież akcje i aukcje trwają długo przed i po tym finale, często rok trwa zbiórka pomysłów, darów, o tym się mówi cały rok)? Czy jako chrześcijanie zabronimy ludziom bycia dobrymi na ich sposób - czyli promując się przy tym lub przynajmniej nie grzesząc skromnością? Czy może ktoś wysnuje zaraz wniosek, że takie osoby nie mogą być zbawione, bo odebrały swoją nagrodę na ziemi i dlatego akcja jest niefajna, a Owsiak wysłannikiem piekieł? A może chodzi o to, że chrześcijanie mają za złe, że ich akcje nie zdobyły takiej popularności jak ta Owsiaka i że to musi być sprawka jakiegoś "układu"?

Jako chrześcijanin nie biorę serduszka, jeśli wrzucę coś zmarzniętemu wolontariuszowi, nie bawi mnie obnoszenie się z moją szczodrością, ale czy fakt, że wspieram akcję, znaczy, że jestem gorszego typu dobroczyńcą lub że nie wspieram innych akcji? Gdy misjonarz stoi "rozprowadza" kalendarze pod kościołem w zamian za datki, to nikt nie zarzuca katolikom wychodzącym z kościoła, że wrzucając ofiarę, robi to interesownie!
Co to w ogóle za argumentacja?
Rzadko wspieram WOŚP, ponieważ uważam, że robią to miliony, więc swoją szczodrość skieruję podwójnie na mniej promowane akcje, dla pojedynczych osób, mniej instytucjonalnie. Ale to MOJA sprawa, moja decyzja. Za to pewne jest, że WOŚP przypomina, że warto pomagać!

Argumenty i ataki Warzechy i spółki publicystów owiane są jakąś chorą zazdrością i konkurencją. Czytelne jest wstawiennictwo się za Caritasem. Czy Caritas jako organizacja potrzebuje takiej "promocji"? Czy jej zależy na takiej obronie? Śmiem wątpić - bo ci, którzy służą w Caritas, nie liczą się z ziemską zapłatą, robią to z powołania i miłości bliźniego. Z jaką intencją robi to Owsiak i Orkiestra? Nie wiem i nie muszę tego wiedzieć, by komuś pomóc. Ale też nie mnie odczytywać czyjeś intencje.

1 komentarz:

  1. Najgorsze w tej nienawisci do WOŚPu i Owsiaka jest to, że jest bezpodstawna. Ani Owsik ani WOŚP nigdy nie negował dobroczynnej działalności Caritasu. Dobroczynności nie mozna podzielić na tą lepsza i gorszą. A WOŚP to nasz wspólny wkład w polepszenie obsługi medycznej dla naszych dzieci.
    Osobiście od 20 lat wrzucam datek do skarbonki, ale nie dla Owsika tylko dla czyjegoś dobra. Ztego samego powodu oddaje krew i nigdy nie odmówiłem jedzenia proszącemu o nie. Taka jest nasz Wiara i taka jest nauka Kościoła. Najkrócej - Jezus mówi: - czyń dobro.

    OdpowiedzUsuń