niedziela, 12 lutego 2012

W ciemności

O tym filmie napisano już chyba wszystko. Bardziej oczytani znają relację z kanałów z książki "Dziewczynka w zielonym sweterku" Krystyny Chiger, więc film nie zaskakuje. Wstrząsa, jak każda dobrze opowiedziana historia tych czasów: okrutna, dosadna, niewyobrażalna. Do tego wyśmienicie zagrana.

Siedząc w wypełnionym po brzegi kinie (film grany jest bez przerwy od miesiąca, a chętnych nie ubywa), podczas całego filmu myślałam: co my: 20-, 30-, 40-, 50-latkowie, rozparci w welurowych fotelach ciepłego kina możemy wiedzieć o ludziach z czasu wojny, żyjących 14 miesięcy w miejskich kanałach, w brudzie, zimnie, wilgoci i smrodzie? Na każdym kroku igrających ze śmiercią? Co możemy wiedzieć o emocjach, które nimi kierowały, o ich bólu, cierpieniu i tęsknotach?
Czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie cokolwiek z takiej rzeczywistości?

Nie jesteśmy i pewnie nadal nie mieści nam się w głowie, że ludzie ludziom zgotowali taki los. Mnie się nie mieści, bez względu na to, jak często i ile "W ciemności" czy "List Schindlera" obejrzę.
I właśnie dlatego powinniśmy oglądać takie filmy. I dołączać je do kanonu dla kolejnych pokoleń, by choć na przykładzie filmu zrozumiały, jak może się skończyć ludzka nienawiść, ksenofobia i bezkrytyczny pęd za tłumem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz