środa, 18 kwietnia 2012

Churching

Pewnie każdy z nas się tym zetknął, może zna to z autopsji, ale pewnie niewielu wie, że to już nazwane (jak w tytule) zjawisko, któremu zaczynają się przyglądać dziennikarze, naukowcy, no i Kościół (co nie wyklucza ani mediów, ani naukowców).
Churching, czyli "zaliczanie" różnych kościołów. Co niedziela inny kościół.

Ciekawy artykuł na ten temat popełnił Tomasz Ponikło na łamach Deona, który wylicza powody owego pielgrzymowania od kościoła do kościoła, pokazując plusy i minusy zjawiska.
Pytanie jednak, czy churching jest zjawiskiem ciągłym dla jakichś grup, tj. takim, z którego nie wyrastają, które jest sposobem na przeżywanie niedzielnej Eucharystii, czy jest drogą do celu - znalezienia takiej parafii, gdzie poszukujący w churchingu się odnajdą i uznają "to nasze miejsce". Skłaniam się właśnie ku tej drugiej możliwości znając z autopsji poszukiwania właściwego kościoła w czasach studenckich (co roku inny adres). Nie brakuje wszak osób, które po przeprowadzce w nowe miejsce nie odnajdują się w tamtejszej wspólnocie i nierzadko jeżdżą na koniec miasta do swojej byłej parafii, z którą czują się związani, lub szukają w pobliżu bardziej dopasowanej do nich wspólnoty. I prędzej czy później stają się jej członkami.

W czasach, w których wolność dochodzi do głosu w każdej sferze naszego życia, nie chcemy już potulnie poddać się administracji kościelnej, i nie czujemy przymusu związywania się z przydzieloną nam parafią. Czy to zagraża życiu parafialnemu, jak wskazuje autor cytowanego tekstu? Wydaje mi się, że nie to jest bolączką parafii.
Znam zbyt wiele osób, które angażują się w życie nie swojej parafii i wnoszą weń bardzo wiele (niczym parafianie), nie bacząc właśnie na granice, ale na to, z kim w danej wspólnocie czują się związani. Siłą parafii - poza relacją z Bogiem - są więzi międzyludzkie, a te są ponad podziałami administracyjnymi. Gorzej z finansami, ale dopóki parafie będą niezależnymi bytami finansowymi podległymi tylko biskupom, to nie poprawi się sytuacja biedniejszych i gorzej położonych parafii (brak finansowej solidarności w polskim Kościele). Ale to temat na inną okazję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz