niedziela, 1 kwietnia 2012

Muzyczne rozważania

Jeżeli któraś z muz może być pośrednikiem między człowiekiem a Bogiem, to dla mnie będzie nią MUZYKA. Sakralna, rzecz jasna - pomyślałam podczas dzisiejszego muzycznego wydarzenia na Wildzie.

Nasz organista Tomasz Walenciak ponownie zaprosił nas do muzycznych rozważań, fundując nam jednocześnie ucztę dla ducha. Dziś, w Niedzielę Palmową AD 2012, po wieczornej Mszy św. mogliśmy wysłuchać koncertu muzyki pasyjnej w wykonaniu pana organisty i jego przyjaciół: solistki, solisty, skrzypka i innych organistów (jak zdobędę nazwiska, to podam, acz wykonawcy nie zostali przedstawieni w programie, ponieważ "postawiliśmy na utwory i kompozytorów, a nie wykonawców" - wyjaśnił pan Tomasz). Organizator i gospodarz zastrzegł przy powitaniu, że nie chodzi o typowy koncert, ale o zaproszenie do kontemplacji podczas wysłuchiwanych utworów, dlatego o ewentualne brawa poprosił na zakończenie występów.
Wysłuchaliśmy dziewięć dzieł kilku kompozytorów: Jana Sebastiana Bacha, Giovanniego Battisty Pergolesiego, Julesa Masseneta, Georga Friedricha Haendla, Giovanniego Tadoliniego oraz Georga Muffata. Autorzy tego zestawienia po raz kolejny zadbali o poszerzenie horyzontów muzycznych słuchaczy, wysoki kunszt wykonania i cudowną atmosferę.
Pan Tomasz przedstawiał krótko każdy utwór, wprowadzając w muzyczne meandry dzieł i odpowiednio nastrajając odbiorców. Efekt? Piękny, pełen wzruszeń i duchowych przeżyć wieczór.

Podczas mszy kościół był pełen. Na koncercie została niespełna połowa wiernych. Mało. Jak na wydarzenie takiej rangi i dzień tak odświętny.
To wszak nie występy podwórkowej kapeli, którą można mieć na zawołanie. To zawodowi muzycy! A to oznacza, że ich obecność w naszym kościele na darmowym koncercie, to czyjaś wielka zasługa lub sponsoring. Przywykliśmy do darmowych występów artystycznych (wszelakich) w kościołach, mając pewnie w tyle głowy mecenat Kościoła nad sztuką z lat... renesansu. Ale ta epoka dawno minęła i dziś parafii niekoniecznie musi być stać na zapraszanie renomowanych twórców. Zawodowi muzycy z czegoś zaś żyć muszą - przygotowania do koncertu, próby to ich praca. I nawet jeśli nie chcą zarobić na występach dla religijnej publiczności, to przyjęło się, że takim osobom pokrywa się koszt dojazdu (w tym wypadku nie wszyscy muzycy byli z Poznania).

Warto o tym pamiętać, doceniając (lub nie) takie jak ta oddolne inicjatywy realizowane z takim rozmachem (liczba wykonawców, jakość wykonania, opracowanie programów i ich druk) oraz szacunkiem dla odbiorcy.

Brawo, Panie Tomaszu & Co.

PS od Pana Tomasza: Joanna Kortylewicz - sopran, Jędrzej Wróblewski - tenor, Jarosław Drynkowski - skrzypce, Agata Ranz, Paweł Kasprzyk i ja - organy. Przy tych ludziach warto przywołać słowa Władysława Bartoszewskiego: "Nie wszystko, co warto, się w życiu opłaca, nie wszystko, co się opłaca, jest w życiu coś warte". Dla nich i z nimi zawsze warto.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz