wtorek, 19 czerwca 2012

Święto nie tylko kibiców

Kto choć raz był w minionym tygodniu w centrum Poznania, ten pewnie przyzna, że miasto w tym czasie bardzo się zmieniło. Nie chodzi bynajmniej o stertę śmieci produkowaną w oszałamiającym tempie, nie chodzi o same tłumy nawiedzające miasto, zwłaszcza jego centrum. Po prostu czuje się radość na każdym kroku i atmosferę niemalże świąteczną (przejawem święta jest m.in. przymykanie oka - eufemistycznie mówiąc - przez służby na picie alkoholu na ulicy;-). Ale nie tylko!).

Nie znam nikogo, kogo nie zachwyciłby sposób kibicowania irlandzkich kibiców, ich całodobowa niemal zabawa, otwartość i pogoda ducha. Ale nie tylko zachowanie wyspiarskich przybyszów rzuca się nam, Polakom, w oczy. Włosi czy Hiszpanie są równie otwarci, swoją pasją do piłki nożnej i swojej drużyny potrafią zarazić nawet największe żółtodzioby w tej materii - szybka akcja w pubie: zaczepienie (koniecznie z próbami polskimi) polskich widzów, malowanie wszystkich widzów meczu w hiszpańskie barwy, nauka hiszpańskich śpiewów piłkarskich zakończona wspólnym odśpiewaniem "Polska, biało-czerwoni" - przez tychże hiszpańskich kibiców z polskimi, rzecz jasna. I takich akcji były setki, pewnie autorstwa różnych narodowości.

Szkoda, że rozgrywki grupowe już się kończą i epizod poznański dobiegł końca. Bo jakkolwiek szalony był to tydzień, to warto było przewrócić miasto nawet do góry nogami, by choć raz poczuć dobrą, przyjacielską atmosferę kibicowania. Mam nadzieję, że do końca mistrzostw pozostanie z nami jak najwięcej fanów tego sportu i będziemy wspólnie oglądać w telewizji coraz bardziej zaciętą walkę.

W to, że wielu piłkarskich kibiców do nas jeszcze wróci, z kolei nie wątpię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz