sobota, 18 sierpnia 2012

Zielony, wakacyjny Poznań

Kto w wakacje chce się poczuć wakacyjnie w Poznaniu, ma w tym roku (i oby tak zostało) wiele ku temu okazji. Wprost nie do wiary, jak nam w ostatnich latach zmienił się Poznań - w miasto otwarte, dla każdego i wszędzie. Co mam na myśli? Ano te liczne, publiczne, łatwo dostępne miejsca, w których na świeżym powietrzu można pobyć samotnie (i kogoś przy okazji spotkać) lub z grupą (i spotkać jeszcze więcej ludzi), posłuchać, poczytać, pobawić się, pograć, pobyć po prostu. Rozłożyć siatkę do gry w kometkę albo koc i urządzić sobie piknik.
Od kilku lat furorę robią Kontenery - te ustawione tuż obok Warty, koło których urządzono też miejską plażę, a w tym roku i przystań kajakowa, gdzie grupa zapaleńców z klubu kajakowego przy Politechnice Poznańskiej organizowała w weekendy małe spływy do Czerwonaka.
W tym roku park przy Starym Browarze przyciąga wszystkich - bez względu na wiek, stan i liczebność rodziny. Można się rozłożyć z kocem na trawie, skorzystać z ogólnodostępnych leżaków, przyjść ze swoim prowiantem lub skorzystać z oferty okolicznych kawiarni. W niedzielę jeden z lokali organizuje Lazy Sunday - w całym parku rozlega się wówczas chilloutowe brzmienie, ludzi nieco więcej, ale zasada ta sama - po prostu wypoczywać na świeżym powietrzu, jak się komu chce. I nikomu przez myśl nie przejdzie zwrócić uwagę, że "po trawniku się nie depcze". Depcze się, leży, siedzi, a wypielęgnowany mięciutki trawnik służy wakacyjnemu leniuchowaniu.
Podobnie, choć na mniejszą skalę, w w Parku A. Mickiewicza, tuż przy placu jego imienia w stronę opery. I tam w weekend może rozbrzmiewać bit w stylu gromadzącej się przecież od lat młodzieży. Teraz to się po prostu ukonstytuowało i tchnęło więcej życia w opustoszałe na czas lata miasto.
 A przecież są jeszcze liczne parki, skwery, zieleńce - w większości pięknie urządzone, zadbane i ożywione przez aktywny wypoczynek całych rodzin.
Tylko czekać, aż nowy duch tchnie w okolice Rusałki i Strzeszynka. Bo zwłaszcza w tym pierwszym mimo licznie odwiedzających go poznaniaków zalatuje jeszcze PRL-owskim klimatem, ale pewnie i tam z czasem bywalcy odnajdą się w przyjemniejszych okolicznościach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz