niedziela, 30 września 2012

Koniec Religia TV?

Tylko do końca roku kanał telewizyjny Religia TV będzie kontynuował produkcję własnych materiałów, w przyszłym roku będzie emitował dotąd nagrane lub kupione produkcje i... może zniknie z anteny, jesli nie znajdzie się hojny inwestor.
To bardzo przykra wieść, że w kraju katolickim nie jesteśmy w stanie od 20 lat wspólnymi siłami stworzyć własnych mediów, ponad podziałami, informujących obiektywnie o życiu Kościoła na świecie i w Polsce, z wartościowymi materiałami edukacyjnymi i formacyjnymi. To nie zarzut do ITI - wręcz przeciwnie, wyraz podziwu, że prywatny inwestor w ogóle rzucił się do realizacji szczytnych zamierzeń i przez 5 lat mimo ciężkiego rynku się nie poddawał. A sprzymierzeńców wśród kościelnych hierarchów nie miał zbyt licznych.
Przez 20 lat wolnych mediów polscy katolicy nie doczekali się dziennika katolickiego, tylko jednemu (diecezjalnemu) tygodnikowi udało się wypłynąć na ogólnopolskie wody ("Gość Niedzielny") i zawojować rynek (najwyższy nakład wśród tygodników w ogóle). Nic nie ujmuję "Tygodnikowi Powszechnemu", "W drodze" czy kilku innym liczącym się katolickim pismom, ale to nisze, choć piękne i warte odwiedzania.
Nie mamy ogólnopolskiego radia (Radio Maryja zawłaszczone przez osobę i poglądy Ojca Dyrektora nie jest dla mnie głosem Kościoła powszechnego), telewizji (próbował prywatny inwestor, ale skutki widać, a trudno mówić o entuzjazmie Kościoła wobec tej inicjatywy, wszak to ten sam inwestor, który miał niezbyt lubianą przez ogół episkopatu TVN). Diecezje próbują swoich sił w eterze, każda na własną rękę i nie potrafią (nie chcą?) zjednoczyć wysiłków, by stworzyć wspólne medium z głosem wszystkich katolików i dla wszystkich. Mam żal, że episkopat, dysponując takimi możliwościami intelektualnymi i decyzyjnymi, nie podjął  takiego wysiłku. Czy to już grzech zaniechania?
Wierzę, że dobrze robione media katolickie byłyby skuteczniejszym głosem religijnym w naszych domach niż drętwe, pisane odrealnionym językiem listy biskupów. I na pewno lepiej wciągnęłyby świeckich do wspólnotowego dzieła na miarę naszych multimedialnych czasów.

Tak jak w Kościele jest miejsce dla różnych ludzi, różnych form religijności i duchowości, tak mogłoby być na łamach, w eterze i antenie. A niestety nie jest.
Trzymam więc kciuki, by Religia TV znalazła sposób na przetrwanie, skoro nic innego nie wyłania sie na horyzoncie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz