poniedziałek, 17 września 2012

Postęp minionych dwóch dekad

Miałam 11 lat, gdy w Polsce zmienił się ustrój. Dosyć, by świadomie uczestniczyć w przemianach, nie tak wiele, by zrozumieć całość zjawisk przewalających się wtedy nad Wisłą.
Co mi się kojarzy z tamtymi latami? Że ulice i sklepy stawały się bardziej kolorowe i pełniejsze. Że na ulicach zagościły łóżka polowe i dżinsy "pyramid". I że co rusz rodzice przychodzili z pracy z informacją albo o samobójstwie kogoś z zakładu, albo o kolejnej turze masowych zwolnień, które i ich nie minęły. Ale mimo to są to wspomnienia jasne, barwne, optymistyczne.

Kapitalnym i znacznie pełniejszym od mych wrażeń świadectwem lat transformacji są reportaże prasowe Mariusza Szczygła zebrane w książce o zaskakującym tytule "Niedziela, która zdarzyła się w środę".
Kręci się łezka w oku nieraz podczas lektury, kręci się z niedowierzaniem głową, że aż tak było lub w milczeniu przytakuje, że właśnie tak było: trudno, ale entuzjastycznie, biednie, ale przedsiębiorczo. Oczywiście to tylko wybrane przykłady, tak jak i te reportaże przedstawiają tylko część zjawisk. Za to świetnie oddają ducha epoki i narodu w tamtych latach. Świetnie: szczerze aż do bólu. I czasem śmiesznie (autor nie byłby sobą bez wiadomego dystansu i poczucia humoru towarzyszącego mu w każdej książce).

Lekturze musi towarzyszyć refleksja, jaki to szmat drogi pokonaliśmy przez te około 20 lat i z czego możemy być dumni. Ile się nauczyliśmy, ile zmieniliśmy w sobie i wokół nas, ile daliśmy radę wbrew wielu przeciwnościom, ile dokonaliśmy, ile się dorobiliśmy - jako naród, jako kraj. Pewnie trudno w to uwierzyć tym, którzy z racji wieku w tamtej przemianie nie uczestniczyli, i tym, którzy stale znajdują powody swojego malkontenctwa. I jedni, i drudzy powinni chwycić za tę książkę obowiązkowo. Pozostałych zachęcam, o ile odświeżenie pamięci z tamtych lat nie będzie zbyt bolesne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz