środa, 10 października 2012

Absencja

Ilekroć w parafii ktoś coś przygotuje, zaproponuje, zaprasza na coś i do czegoś zachęca, tylekroć jest mi bardzo przykro, gdy zachęty te spotykają się z - delikatnie mówiąc - małym entuzjazmem.
Tak było i dziś.
Po wieczornej mszy św. została otwarta wystawa fotografii sportowej naszego parafianina Adama Ciereszki, akredytowanego przez PAP na tegoroczne Igrzyska Olimpijskie. Pan Adam dał już się poznać parafianom, społecznie (i profesjonalnie) fotografując niejedną naszą imprezę. Natomiast zdjęcia z olimpiady zachwyciłyby - moim zdaniem - nawet największych ignorantów sportu.
Na mszy było ok. 30 osób. Kilkanaście zerknęło na ledwo co urządzoną wystawę, a z zaproszenia na spotkanie z autorem, które składało się z prezentacji innych zdjęć (wystawa obejmuje 48 ujęć, a podczas trzech tygodni zawodowy fotoreporter zrobił... dziesiątki tysięcy - TAK! - zdjęć) skorzystało... PIĘĆ. No i sam gospodarz wydarzenia, ks. proboszcz.
Jestem tą obojętnością tak poruszona, że nie znajduję słów rozczarowania. Pewnie wielu skwituje: Czego się spodziewałaś na Wildzie.
Ale przecież od kilku lat sporo dzieje się w parafii, nie ma wielkiego odzewu, ale nigdy nie zdarzyła się taka sytuacja. Pięć osób z 2000 dominicantes interesuje się czymś więcej niż czubkiem swojego nosa?
Czy to można tłumaczyć deszczem? Nadmiarem zajęć? Czyim? Emerytów? Rencistów? Bezrobotnych? Młodzieży?

Pan Adam to bardzo skromny człowiek i potrafił docenić, że jego zdjęcia w ogóle ksiądz chciał pokazać w kościele oraz to, że "w ogóle ktoś chciał go posłuchać".
A posłuchać, jak ta ogromna machina olimpijska wygląda od środka, jak bije jej serce, jak pracuje się w mediach podczas takiej imprezy - doprawdy przeciekawe.
Ale przecież ludzie to wszystko "wiedzą" - z seriali i oglądania meczów. Bo domyślam się, że chyba z tym "konkurowała" prezentacja pana Adama.

Czas spisać wywiad i relację do tworzącego się kolejnego numeru "Ja Jestem Zmartwychwstaniem"...

Jako ilustracja oczywiście zdjęcie pana Adama, na które nie mogę się napatrzeć: skos (miało być skok, ale w sumie jest i skos na zdjęciu:) ) Konrada Czerniaka. Gdyby polski pływał zdobył medal, to zdjęcie mielibyśmy na czołówkach gazet w sierpniu. Ale nic nie wygrał. I ponoć zdjęcia nikt nie opublikował. Co tym bardziej pokazuje potrzebę prezentacji fotografii już innymi kanałami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz