poniedziałek, 8 października 2012

Latarka

Z czym kojarzy mi się październik?
Oczywiście z różańcem (i moimi urodzinami, choć jedno z drugiego wcale nie wynika). Ale przecież to za proste, bym o tym pisała. Zatem nabożeństwa różańcowe bardziej pośrednio.
Otóż ile razy sobie pomyślę o październiku jako miesiącu, kiedy (kiedyś) gorliwie uczęszczałam na nabożeństwa różańcowe, tyleż razy przypomina mi się... latarka. Najlepiej mała, kieszonkowa, której nikt nie zauważy i która będzie się skrywać w otchłani kieszeni dziecięcej kurtki. Ale takie małe latareczki nie były czymś tak powszechnym na przełomie lat 80. i 90., o jakim to czasie mówię, jak dziś. Na wyposażeniu domów były raczej małe reflektory, które miały zastąpić oświetlenie, gdy stale reglamentowano energię lub gdy co rusz któryś sąsiad zadbał o wysadzenie korków całego pionu, a elektryka nie było.

Nabożeństwa dla dzieci odprawiano codziennie (piątek, świątek i niedziele) o godz. 17. O ile za jasnego docierało się do świątyni, o tyle powrót nieoświetlonymi (standardowo) ulicami i uliczkami oraz ciemnym wejściem na klatkę schodową bardzo niepokoił rodziców, którzy nie zawsze mi towarzyszyli (zdarzyło mi się bodajże raz w życiu odprawić wszystkie nabożeństwa). Dlatego przed wyjściem z domu upewniali się, że wezmę latarkę (w domyśle, że jej użyję, bo wtedy na porządku dziennym i wieczornym były takie praktyki). Ale ja się wstydziłam (czego? żebym to ja dziś, 20 lat później wiedziała!). Wstyd i już. Pal sześc, że krzywe chodniki (innych wtedy jeszcze był deficyt), że nie widać, gdzie klamka w drzwiach. "Jakoś dam radę". No ale latarka była. Jak się okazało, że któraś koleżanka podobnie była wyposażona albo ją to nie śmieszyło, to latarki zdarzyło się używać.
Na szczęście z każdym rokiem rosnący dobrobyt w Polsce rozświetlał ulice i latarki używam dziś tylko na biwakach. No i dziś nie wstydziłabym się użyć jej nawet największego modelu na ciemnej ulicy w centrum miasta. O walorach samoobronnych takiego przyrządu nie wspominając.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz