poniedziałek, 1 października 2012

Przyganiał kocioł garnkowi

Ledwo napisałam o końcu Religia TV, a dotarłam do dyskusji redaktorów Szymona Hołowni (dyrektor programowy tego kanału) i Tomasza Terlikowskiego (redaktora naczelnego i właściciela "Frondy"). Panowie "dowalają" sobie, że posłużę się tutaj nader adekwatnym kolokwializmem, na swoich stronach WWW (blogu Religia TV i portalu Fronda.pl).

Najpierw Hołownia, informując o problemach swojego kanału, wyraził swój żal, że biskupi - delikatnie mówiąc - nie popierali Religii TV i często zabraniali księżom występów w niej. Terlikowski chwilę później wytknął Hołowni:

Po pierwsze nie ma powodów, by biskupi udzielali poparcia świeckiemu medium i świeckiej firmie, która często firmowała produkcje głęboko niechrześcijańskie. Katolicy mogli i powinni się w nią zaangażować, ale nie ma powodów, by liczyli na wsparcie biskupów.
Hołownia nie został dłużny i odniósł się do każdego kontrargumentu. Nie zamierzam tego cytować. Nie podoba mi się, że jedno katolickie medium cieszy się z problemów lub wręcz zniknięcia drugiego, a towarzyszy temu huk wystrzałów w obie strony.

Ale najbardziej zirytował mnie dzisiejszy główny materiał Fronda.pl, w którym redakcja krzyczy: "Dlaczego biskupów nie było na marszu?" i w wywiadzie Jarosława Wróblewskiego z ks. Rafałem Markowskim, rzecznikiem Archidiecezji Warszawskiej, punktuje biskupów z nieobecności na "marszu katolików".

Zapytam słowami Terlikowskiego: Jaki jest powód, dla którego biskupi mieliby udzielać poparcia świeckiej inicjatywie, przeszytej polityką, i firmować ją swoją obecnością?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz