niedziela, 18 listopada 2012

Kościół taki i taki

Kościół Świętej Trójcy nas Schodami Hiszpańskimi w Rzymie
Od dłuższego czasu męczy mnie podział na rzekomy Kościół otwarty i zamknięty. Rzekomy, bo przyglądając się trwającej wokół tego podziału dyskusji, a nierzadko w niej uczestnicząc, mam wrażenie wydumanego problemu i trochę wywoływania go - na potrzeby jakiegokolwiek dyskursu. Od dłuższego czasu nie mogę zrozumieć, czemu (i czy w ogóle) ma służyć okopywanie się na swoich pozycjach - otwartości definiowanej po obu strona barykady w różny sposób i wzajemne wytykanie sobie win. Czy od takiego podziału i nazewnictwa przybędzie orędowników i głosicieli Dobrej Nowiny? Nie sądzę.
Czy Bóg będzie nas po etykietach rozliczał na Sądzie Ostatecznym? Na pewno nie.
Czy Jezus definiował zakładany przez siebie Kościół jako zamknięty/otwarty? Czy kogoś z niego wykluczał? Raczej nie przypominam sobie takiego przesłania Ewangelii (za to pamiętam "Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a ja was pokrzepię" - Mt 11,28).

W sukurs moim rozważaniom przyszedł dziś ks. Artur Stopka ze swoim wpisem na blogu Stukam.pl. Nic dodać, nic ująć. Tylko o Bogu (częściej) pamiętać, który - jak wierzę - jest wysoko ponad podziałami. I daleko od nich. Polecam!

sobota, 17 listopada 2012

Warte obejrzenia

Powiem krótko - film warty obejrzenia - dla każdego katolika. Bez zględu na to, czy już był w Rzymie, czy nie było mu to dane. Po jakimś czasie razi powtarzalność terminów o wyjątkowości i niesamowitości, ale nie ujmuje to walorom merytorycznym filmu. Polecam!


http://www.youtube.com/watch?v=XoK7W5KSV60

środa, 7 listopada 2012

Modlitwa jazzem

Poznańskie Zaduszki Jazzowe przez ostatnią dekadę trwale wpisały się w listopadowy krajobraz nie tylko Poznania, ale i polskiego środowiska artystycznego. W tym roku już po raz 11. w poznańskiej świątyni ojców dominikanów rzesze wiernych, a jednocześnie fanów jazzu spotkały się na Eucharystii w intencji świętej pamięci muzyków, piosenkarzy i kompozytorów oraz koncercie ich pamięci. I jak co roku szczelnie wypełniły wnętrze kościoła.
Sympatyków jazzu do udziału w tym wydarzeniu przekonywać nie trzeba. Pozostałych zaś warto zachęcić. Msza na jazzowo? Tak, to piękna liturgia z jazzowym temperamentem, dźwiękami klarnetu przydającymi nadziei niczym płomień słońca, mocnymi uderzeniami perkusji lub przeciwnie – ledwie słyszalnym szmerem talerzy. I głębią kontrabasu. Czego chcieć więcej dla uszu?
Duszę karmiły słowa pieśni wykonywanych przez chór poznańskiego wielbienia – osób, które stoją właśnie za inicjatywą jazzowych zaduszek. A dokładnie Leopolda i Joanny Twardowskich.
Ta muzyczna inicjatywa jednoczy szerokie grono artystów, nierzadko wspierają ją artyści z innych miast. W tym roku w koncercie wzięli udział m. in. Natalia Niemen (córka ś. p. Czesława), Hanna Banaszak, Piotr Kałużny, dwa zespoły jazzowe i jeszcze wielu innych muzyków. Wszyscy przypomnieli stan-dardy – nie tylko jazzowe – z różnych lat, różnych wykonawców, w tym swoje impresje. Wszyscy – w jazzowej, bardzo twórczej aranżacji (również koncert Mozarta).
Doprawdy, piękny to sposób na uczczenie pamięci zmarłych artystów i na modlitwę za ich dusze.