niedziela, 18 listopada 2012

Kościół taki i taki

Kościół Świętej Trójcy nas Schodami Hiszpańskimi w Rzymie
Od dłuższego czasu męczy mnie podział na rzekomy Kościół otwarty i zamknięty. Rzekomy, bo przyglądając się trwającej wokół tego podziału dyskusji, a nierzadko w niej uczestnicząc, mam wrażenie wydumanego problemu i trochę wywoływania go - na potrzeby jakiegokolwiek dyskursu. Od dłuższego czasu nie mogę zrozumieć, czemu (i czy w ogóle) ma służyć okopywanie się na swoich pozycjach - otwartości definiowanej po obu strona barykady w różny sposób i wzajemne wytykanie sobie win. Czy od takiego podziału i nazewnictwa przybędzie orędowników i głosicieli Dobrej Nowiny? Nie sądzę.
Czy Bóg będzie nas po etykietach rozliczał na Sądzie Ostatecznym? Na pewno nie.
Czy Jezus definiował zakładany przez siebie Kościół jako zamknięty/otwarty? Czy kogoś z niego wykluczał? Raczej nie przypominam sobie takiego przesłania Ewangelii (za to pamiętam "Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a ja was pokrzepię" - Mt 11,28).

W sukurs moim rozważaniom przyszedł dziś ks. Artur Stopka ze swoim wpisem na blogu Stukam.pl. Nic dodać, nic ująć. Tylko o Bogu (częściej) pamiętać, który - jak wierzę - jest wysoko ponad podziałami. I daleko od nich. Polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz