środa, 7 listopada 2012

Modlitwa jazzem

Poznańskie Zaduszki Jazzowe przez ostatnią dekadę trwale wpisały się w listopadowy krajobraz nie tylko Poznania, ale i polskiego środowiska artystycznego. W tym roku już po raz 11. w poznańskiej świątyni ojców dominikanów rzesze wiernych, a jednocześnie fanów jazzu spotkały się na Eucharystii w intencji świętej pamięci muzyków, piosenkarzy i kompozytorów oraz koncercie ich pamięci. I jak co roku szczelnie wypełniły wnętrze kościoła.
Sympatyków jazzu do udziału w tym wydarzeniu przekonywać nie trzeba. Pozostałych zaś warto zachęcić. Msza na jazzowo? Tak, to piękna liturgia z jazzowym temperamentem, dźwiękami klarnetu przydającymi nadziei niczym płomień słońca, mocnymi uderzeniami perkusji lub przeciwnie – ledwie słyszalnym szmerem talerzy. I głębią kontrabasu. Czego chcieć więcej dla uszu?
Duszę karmiły słowa pieśni wykonywanych przez chór poznańskiego wielbienia – osób, które stoją właśnie za inicjatywą jazzowych zaduszek. A dokładnie Leopolda i Joanny Twardowskich.
Ta muzyczna inicjatywa jednoczy szerokie grono artystów, nierzadko wspierają ją artyści z innych miast. W tym roku w koncercie wzięli udział m. in. Natalia Niemen (córka ś. p. Czesława), Hanna Banaszak, Piotr Kałużny, dwa zespoły jazzowe i jeszcze wielu innych muzyków. Wszyscy przypomnieli stan-dardy – nie tylko jazzowe – z różnych lat, różnych wykonawców, w tym swoje impresje. Wszyscy – w jazzowej, bardzo twórczej aranżacji (również koncert Mozarta).
Doprawdy, piękny to sposób na uczczenie pamięci zmarłych artystów i na modlitwę za ich dusze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz