sobota, 1 grudnia 2012

Mało nadziei

Z obserwacji tegorocznych warsztatów dla rzeczników nasunął mi się jeszcze jeden wniosek: przedstawiciele Kościoła zbyt chętnie obarczają media za całe zło - za antykościelne nastroje, za antyklerykalne nastawienie, za promowanie zła.
Wielu uczestników warsztatów załamywało ręce, że "tak źle z nastrojami antykościelnymi jeszcze nie było".
Kilka osób trzeźwo zwróciło uwagę, że może by zrobić rachunek sumienia i szerzej spojrzeć na sytuację - Kościół po 1989 r. jak nigdy dostał możliwości edukacji, ewangelizacji i mówienia do ludzi: 2 godziny katechizacji w szkole - bez utrudnień logistycznych, możliwości finansowe łatwiejsze niż w okresie komuny, dostęp do mediów, możliwość stworzenia własnych.
I co? I po 20 latach robi wymówki TVN-owi, że jest antykościelny, a młodzież nienawidzi Kościoła. Ale ten sam Kościół nie ma swojej gazety codziennej, która promowałyby chrześcijańską nadzieję i mówiła takim językiem, jakim należy, a nie takim, jaki dyktują stabloizowane dziś media, ma poszczególne inicjatywy, nigdy w całości niefirmowane całym episkopatem (przykład zachwalanego "Gościa Niedzielnego" to dzieło jednej archidiecezji, TV Trwam traktowane jako jedyna katolicka telewizja i właśnie dlatego dobra, Tv Religia - zła, bo prywatna, "Tygodnik Powszechny" atakowany za otwartość, ale gdy spojrzeć na biegun przeciwległy, to z kolei zatrważa pełna lęku i nieufności do świata postawa, daleka od chrześcijańskiej wiary i zaufania Bogu - patrz smutny i straszący potępieniem portal Fronda.pl, na którym nie pamiętam pozytywnej wiadomości).

Najlepsza praca rzecznika będzie tylko przypudrowaniem, jeśli nic prawdziwie nie zmieni się w postawie i strukturach Kościoła. Potrzeba ciężkiej pracy, a nie tylko dyskusji i oświadczeń. Róbmy dobro i dobrze i pokazujmy je wszem i wobec.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz