wtorek, 18 grudnia 2012

Pochwała grudnia


Oto pięć moich powodów, dla których bardzo lubię grudzień. Wbrew słocie/ mrozie, historycznym smutnym rocznicom i wielu innym powodom, na które raczej się narzeka (tłok w sklepach, korki na drogach, pośpiech). I wcale nie z racji Świąt Bożego Narodzenia, które swym blaskiem przykryją cienie przedświątecznej gonitwy i gorączki.

Po 1. bo to miesiąc maryjny. Wyjątkowo sprzyjający śpiewaniu Godzinek, wielbieniu Matki Boga w roratach (o tym niżej). I inna to "maryjność" niż w przypadku października czy maja. Taka bardziej pasująca do prawosławnego nabożeństwa Antykastu. Tak... Godzinki mają coś wspólnego z Antykastem. Może piękno melodii?

Po 2. bo tylko w grudniu odprawiane są roraty. Niby człowiek może w ciągu roku dowolnie chodzić na codzienna Msze św., wstawać tak wcześnie, jak tylko chce. Ale... to nie to samo. Roraty dają zupełnie inną motywację. Wie to ten, kto choć trochę uczęszczał.

Po 3. bo to zawsze okres adwentu. A co za tym idzie - możliwości bardziej wytężonej pracy nad sobą i rekolekcji. A ich od wyboru do koloru, że w tym roku nawet nie ma co pisać o konkretnych propozycjach. Jakikolwiek serwis internetowy (katolicki, rzecz jasna) oferuje nam co najmniej jedną serię adwentowych ćwiczeń pomagających owocnie przygotować się na przyjście Pana. Oferta tak bogata i pociągająca, że człowiek gotów byłby nie pracować albo choć z zakupów zrezygnować, by to wszystko wchłonąć. Mądrości wszak w tym wiele.

Po 4. bo to miesiąc-festiwal dobroci. W grudniu nie da się nie być dobrym. Nie da się choćby nie wysłać charytatywnego SMS-a, podzielić słodyczami z dziećmi z parafialnych grup, nie wspominając o akcjach typu Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom czy Szlachetna Paczka (w naszej parafii Paczka dla Dzieciaczka). Myślę, że jeśli zliczyć wydźwięk wszystkich kościelnych dzieł pomocy przed grudniem i do Bożego Narodzenia, to rokrocznie biją na głowę zasięgiem WOŚP. Nie o licytowanie się z kimś tu chodzi, bo każda akcja to wspaniały przejaw miłości bliźniego, ale zwłaszcza w grudniu ten charytatywny aspekt Kościoła warto bardziej akcentować. Wypada to zwłaszcza nam, świeckim. A zwłaszcza gdy po raz kolejny tzw. opinia publiczna przy okazji rozmów o funduszu kościelnym oskarża Kościół o pazerność.

Trwajmy w tym festiwalu jak najdłużej, nie ograniczając się tylko do dzieł materialnych!

Po 5. bo to miesiąc nadziei.
Choćby się waliło i paliło do Wigilii, to tego dnia przychodzi pokój. Ludzie się uspokajają. Wszystko się wycisza. Zaczynają grać kolędy. I nadzieja na takie chwile trzyma nas przy życiu przez wcześniejsze dni 23.

Wszystkim zagonionym życzę, by zdarzył im się adwent, którym będą mogli się delektować i nim cieszyć, nie przeklinając długiej listy zakupów i jeszcze dłuższej kolejki na poczcie. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz