poniedziałek, 23 grudnia 2013

Pamiętajmy

Na Facebooku przypomnienia:
NA WIGILIĘ POLECAM ZAPROSIĆ JEZUSA.
URODZINY BEZ SOLENIZANTA SĄ DO BANI.

A ja dorzucam od siebie parę miłych (i dobrych) dźwięków dla Jezuska (polecałam to już przed rokiem ,ale że żywot pastorałek krótki, to odkurzam):


Prawdziwe miejsce dla potrzebujących

Pewnie jutro przy nakrywaniu wigilijnego stołu w wielu domach pojawi się dodatkowe puste nakrycie - dla potrzebującego wędrowca, dla kogoś przybywającego znienacka. Ale czy naprawdę? Ile w tym tradycji, ile gotowości i otwartości na potrzebującego, a ile pustego gestu.

O tym, że w niektórych domach nie jest to pusty gest, świadczy poniższy tekst o małżeństwie, które od 25 lat zwozi do siebie - bez żadnej instytucjonalnej czy organizacyjnej pomocy - bezdomnych na prawdziwą, rodzinną wigilię.

Piękne..

niedziela, 8 grudnia 2013

Szlachetna paczka pod oknem

Przez cały weekend do szkoły podstawowej przy ul. Traugutta przyjeżdżali mikołajowie. Samochody mniejsze i większe, zawsze wypakowane po dach, tak że na pomocników do noszenia nie zostawało już miejsca na siedzeniach. Ale to nic - ledwie ktoś podjechał na boisko zamienione w parking na te dni - młodzi wolontariusze wyskakiwali przed budynek, ochoczo chwytając paczki niezliczone. A było co nosić: kartony każdej wielkości, pięknie, kolorowo opakowane pakunki, sanki i inne nieforemne sprzęty. Dla kogo? Dla adresatów szlachetnej ogólnopolskiej już od kilku lat akcji Szlachetna Paczka. Doprawdy budujący to widok! A tym bardziej budujący, gdy do człowieka w ostatnich tygodniach zewsząd napływają sygnały o zaangażowaniu społecznym w tę akcję. I nie chodzi wcale o kolejnych aktorów, sportowców, polityków, którzy się angażują i poza wsparciem finansowym użyczają też swojego wizerunku akcji. Nie o wizerunek i public relations mi chodzi, lecz o integrację, jaką stwarza właśnie ta akcja.


Wystarczył jeden mail dwóch koleżanek, który w tym roku postanowiły zabawić się w mikołaja, do ok. 40 osób i ogłoszenie w firmie. Akcja była spontaniczna, więc wpłaty musiały nadejść w 3 dni. Przyszły - z nawiązką, z radością, że ktoś w pobliżu podjął się tego trudu, wziął na siebie ciężar odpowiedzialności, zakupów, pakowania. Do tego doszła pomoc w zakupach, dostarczeniu gotowych paczek z listy. Do obdarowania ojciec samotnie wychowujący dwoje dzieci. Potrzeba wszystkiego, co na co dzień w domu konieczne - od ubrań, przez pomoce szkolne, po żywność i detergenty. Parę marzeń dzieci też zdradziły (zabawki). Dwa dni zakupów i pakowania, by w sobotę do wspomnianej szkoły przyjechało 13 pokaźnych paczek - każda zapakowana, ale i oznaczona specjalnym kodem pozwalającym w systemie identyfikować paczki dla konkretnego odbiorcy. Tak by w milionach przesyłek nic się nie pomyliło, by zimowe buty rozmiar 41 trafiły do mężczyzny takowych potrzebujących, a lalka-bobas ucieszyła kilkuletnią dziewczynkę.

Dwa dni noszenia, ładowania, transportów, by ta wielka machina rozpędzana z każdym rokiem coraz bardziej przez ks. Stryczka i jego dzielnych pomocników mogła co roku dać tysiącom ubogim ludziom dostatnie Święta i dobry start w nowy rok. A przy okazji po raz kolejny udowodnić nawet najbardziej opieszałym do zaangażowania społecznego ludziom, że dopiero pomagając drugiemu, czujemy, że żyjemy.

Czapki z głów dla pomysłodawcy, inicjatorów i wszystkich koordynatorów za tak świetną organizację przynoszącą co roku piękne owoce - tysiące uśmiechów i morze radości - pomagających i tych wspieranych.

piątek, 29 listopada 2013

Cieszę się na adwent




Dlaczego?
M.in. z powodu tych oto internetowych rekolekcji.
Zachęcam do oglądania - nie trzeba wstawać przed 6.00, nie przejmować się tym, co za oknem, wszak towarzyszyć nam będzie piękna listopadowa sceneria rzymska.

niedziela, 24 listopada 2013

Na zakończenie Roku Wiary

Żegnamy dziś w Kościele Rok Wiary, żegnamy kolejny rok liturgiczny. Co dał nam ten wyjątkowy rok? Czy otworzył nam szerzej podwoje wiary? Kościół czynił wysiłki, by tak było (choćby zwiększona częstotliwość odpustów).

Mieszkańcy centrum Rzymu zaobserwowali wzmożony ruch w Świętym Mieście w minionym roku. To nie tylko - jakby chcieli niektórzy "efekt Franciszka". To może zwłaszcza efekt Benedykta, czyli Jego inicjatywy Roku Wiary.

Na łamach "Ja Jestem Zmartwychwstaniem" staraliśmy się zaprosić do rozważań nad własną wiarą. Raczej nam się to nie udało, ale wierzę, że każdy, komu nieobojętna wiara, zrobił sobie sam rachunek z własnej wiary, życia nią i rozwijania jej.

czwartek, 31 października 2013

III miejsce naszych kolacji postnych!

Nasza parafia zdobyła III miejsce w konkursie Radia Emaus na inicjatywę parafialną „Po prostu dobry pomysł” im. Ks. Bogusza Lewandowskiego. 361 osób za dobry pomysł uznało postne kolacje naszej parafii.
Najlepszą inicjatywę wybierali w głosowaniu słuchacze spośród 12 kandydatur. I miejsce zdobył Marsz Wszystkich Świętych zorganizowany przez parafię św. Małgorzaty w Gostyniu (1580 głosów), który jest nie tylko odpowiedzią na coraz bardziej popularne Halloween, lecz również przypomina, że warto być świętym. W kolorowej paradzie przez Gostyń przeszły osoby przebrane za popularnych świętych, a o tajemnicy ich obecności wśród nas przypomniały niesione relikwie. II miejsce słucha-cze przyznali (780 głosami) Lektoratowi Języków Obcych w parafii pw. Bogarodzicy w Poznaniu. W jego ramach wiele grup uczy się najpopularniejszych języków obcych w przyparafialnych salkach. W ofercie znajduje się również język... hebrajski. Nauczyciele to wolontariusze, a uczestnicy za kurs płacą symboliczne sumy.
Gratulujemy laureatom, a osobom głosującym na naszą inicjatywę serdecznie dziękujemy.

piątek, 18 października 2013

Pospolite ruszenie fotograficzne trwa

Cały czas aktualny jest nasz apel o przynoszenie zdjęć obrazujących Wildę, życie w tej dzielnicy w latach 1945-89. Namawiamy do odkurzenia szuflad, sięgnięcia po leciwe albumy, odkopanie w pamięci wydarzeń, które mogły być uwiecznione na fotografii - czarno-białej, kolorowej - to bez znaczenia.

Przypominamy, że nasza akcja z panią dr Magdaleną Mrugalską-Banaszak postawiła sobie za cel ocalenie Wildy od zapomnienia, stąd pomysł, by włączyć mieszkańców w przygotowanie planowanej na przyszły rok wystawy fotograficznej, poświęconej właśnie Wildzie w latach 1945-89.

Fotografie można przynosić co tydzień w poniedziałki od 15.30 do 16.30 do salki obok kancelarii, gdzie dyżur pełni pani historyk. Ale można je też przesłać mailem na adres kontakt@wpisani.info lub magda.mrugalska@wp.pl z danymi nadawcy i krótkim opisem wysłanej fotografii.

Zapraszamy do włączenia się w tę dzielnicową inicjatywę!

czwartek, 17 października 2013

Dobry pomysł naszej parafii

Nasza parafia już drugi raz zgłosiła swoją inicjatywę do konkursu Radia Emaus na inicjatywę parafialną „Po prostu dobry pomysł” im. Ks. Bogusza Lewandowskiego. Nasz dobry pomysł to postne kolacje, które od kilku lat odbywają się w czasie Wielkiego Postu. Spożywana w ciszy kolacja służy słuchaniu Słowa Bożego lub literatury kościelnej, a datki za postna kolację są wsparciem dla potrzebujących. Co roku pomagamy innym osobom, organizacjom.

Najlepszą inicjatywę wybiorą słuchacze Radia Emaus już po raz czwarty. Zapraszamy do głosowania – do 25 października. Głosować można, wysyłając e-mail: Głosuję na kolacje postne ze swoim imieniem i nazwiskiem na adres dobrypomysl@radioemaus.pl, poprzez stronę internetową Radia Emaus, wysyłając SMS z treścią: Kolacja ze swoim imieniem i nazwi-skiem na nr tel. 607 665 413 lub listownie na adres redakcji (z dopiskiem „Dobry pomysł”). Każdy słuchacz może oddać tylko jeden głos. Czas tylko do 25 października.

Zachęcam! Do głosowania i do uczestnictwa w kolejnych kolacjach w przyszłym roku!

niedziela, 6 października 2013

Tydzień Maryjny

Tak, tydzień właśnie, choć to cały październik dzięki modlitwie różańcowej jest Maryi. Ale w naszej parafii upamiętniamy świętowaniem XXXV rocznicę nawiedzenia naszej parafii przez kopię Cudownego Obrazu z Jasnej Góry. Dlaczego?
Kto w tamtych czasach uczestniczył w tego typu wydarzeniu (bo kto nie uczestniczył? Doprawdy jednostki!), ten musi pamięć ogrom przeżyć towarzyszących tej wyjątkowej manifestacji wiary, tę społeczną gorliwość i żarliwość religijną, te wzruszenia towarzyszące nabożeństwom i modlitwom. I jeśli tylko masowość tego wydarzenia była jedyną motywacją dla niektórych, by przyozdobić okna, by pójść w procesji, czuwać w kościele, to dla wielu wildeckich katolików było to ogromne przeżycie duchowe - niczym wizyta Matki Bożej w naszych domach.

Ja w tym czasie wprawdzie dopiero przychodziłam na świat, więc dane mi było dotąd uczestniczyć w jedynej perygrynacji, zaraz na początku lat 90. w moim rodzinnym mieście i już skala tego wydarzenia, zaangażowania ludzi robi wrażenie. A co dopiero ta z 1978 roku!

Dlatego w sobotę wieczorem chór Campanelli zapoczątkował ten szczególny tydzień w parafii koncertem i modlitewnym czuwaniem przy ołtarzu Matki Bożej. Dziś z kolei kazania głosił wywodzący się z naszej parafii mnich zgromadzenia paulinów. Z kolei muzycznym finałem tygodnia będzie występ chóru konkatedry parafii prawosławnej, z którym ponownie nasi parafianie będą mogli odśpiewać przepiękny hymn Akatyst - w sobotę 12 października wieczorem. Koniec tygodnia wyjątkowego kultu maryjnego przypadnie na 13. dzień miesiąca (czyli następna niedziela), tradycyjnie dzień Matki Bożej, kiedy to wieczorną mszę zakończy procesja fatimska wokół skweru.

Po drodze, czyli każdego dnia, Rada Duszpasterska zaproponowała półgodzinne wyciszenie w ramach adoracji przed obliczem Maryi. Każdego dnia krótkie wieczorne (po mszy św. o 18.30) czuwanie przygotowuje inna grupa parafialna, zachęcając zwłaszcza do indywidualnego trwania na modlitwie. Jak zastrzegał ks. proboszcz, ogłaszając tę inicjatywę - nie chodzi o mnożenie nabożeństw, ale o stworzenie okazji do wyciszenia, oddania się choć na chwilę każdego dnia pod opiekę Matki Bożej. Tak jak to wildeccy parafianie uczynili 35 lat temu...

czwartek, 19 września 2013

Papież Franciszek, finanse i... ferwor

Zauważyli Państwo, jakie zamieszanie, ile hałasu wywołuje każda niemal homilia Papieża Franciszka? I to z każdej strony - z prawa, z lewa, ze środka. Każdy co innego rozumie, interpretuje, jakby chciał coś ugrać (to, że media chcą coś ugrać, jest dla mnie oczywiste). Ale nie wierzę, by to medialny rozgłos był celem naszej głowy Kościoła. Raczej skłaniam się ku opinii, którą jasno sformułował ks. Grzegorz Kramer SJ (proponuję lekturę na portalu Deon.pl).

Do tego nie sposób nie poprzeć najnowszego głosu naszego księdza proboszcza, również opublikowanego na tymże portalu, na temat wypowiedzi rzecznika Episkopatu Polski, czyli o samochodach z górnej półki (z wysokiej wypadałoby określić!). Czas najwyższy ,by w Kościele więcej głosu oddawać ludziom na nizinach - świeckim, wikarym, proboszczom (właśnie w takiej kolejności).

A do tego ferworze, którzy (niechcący?) swoimi wypowiedziami wywołuje średnio raz w tygodniu papież Franciszek, udało mi się wyłuskać informację, że w polskim Internecie istnieje... porównywarka cenowa (!) parafii w Polsce! I ma się świetnie. Celowo nie podam nazwy, by nie promować czegoś, za co powinni się wstydzić katolicy, a biskupi zwłaszcza, ale jej serwery chyba ledwo wyrabiają, odkąd polskie gazety wzięły na warsztat (we wtorek) "ceny usług kościelnych", wszak trudno wyciągnąć więcej informacji. W każdym razie serwis liczy, ile średnio, w jakim regionie/ mieście / parafii "bierze się" (lub daje) za udzielanie sakramentów, odprawianie Mszy itp., a do tego oferuje bardzo ożywione forum, wbrew pozorom dużo mniej nienawistne niż komentarze pod artykułami na stronach mieniących się katolickimi epitetami. I wcale nie nastawione antyklerykalnie. Cokolwiek przejrzałam, a zwłaszcza wpisy moderatora zaczynającego wątki, to bardziej wygląda mi na oddolną troskę o nasz Kościół święty niż szkalowanie i uderzanie w niego.

W takie dni gorliwiej modlę się o długi i owocny żywot Papieża Franciszka.

czwartek, 5 września 2013

Nowy rok duszpasterski, nowe szanse

Nowy rok szkolny to okres wzmożonej troski o dzieci - skompletowanie całej szkolnej wyprawki, zdobywanie podręczników (gdzie, które, jak kupić, by nie zbankrutować), nowe klasy, nowi nauczyciele, nowe przedmioty, ustalanie grafiku całej rodziny i rytmu życia według zajęć szkolnych (obowiązkowych i tych nad). Powodów do wzmożonego siwienia we wrześniu nie brak. A do tego pogoda sprzyja osłabieniu sił i zdrowia. Ileż to wymaga troski rodziców...
Dlatego właśnie wrzesień to bardzo dobry czas, by podjąć wysiłek niematerialny, ale jakże przydatny (by nie powiedzieć konieczny!) dla swoich dzieci - szczególną modlitwę, jaką jest różaniec rodziców za dzieci.

Już 9 miesięcy w naszej parafii modli się ta wspólnota - wspólnie, ale każdy z osobna. Każdy zgłoszony codziennie odmawia dziesiątkę różańca w intencji swoich dzieci (również chrzcielnych) i pozostałych dzieci objętych różańcem. O sile modlitwy chyba nikogo wierzącego przekonywać nie trzeba, ale przypomnieć można: modlitwa więcej da niż zamartwianie się o to, jak sobie dziecko w szkole poradzi. I to bez wątpienia lepszy dar rodzica czy dziadków aniżeli np. drogi tornister, bo w zasięgu każdego, bez względu na zarobki i wykonywaną pracę.

Po szczegóły odsyłam do posta, w którym już wyjaśnialiśmy tę ideę (kliknij). Zachęcam do podjęcia tego nietrudnego wysiłku, który bardzo dyscyplinuje człowieka w jego duchowych zmaganiach z... lenistwem. Wspólnota wszak, nawet jeśli nieznająca się, niespotykająca się, zobowiązuje.

Singiel czy samotny?

Kto zainteresowany dobrymi, głębokimi i poruszającymi tekstami o relacjach, związkach, o byciu singlem a osobą samotną (wszystko z perspektywy chrześcijanina), niech biegnie do Empiku lub na stronę http://miesiecznik.wdrodze.pl/, by zakupić - a jakże - najnowszy numer "W Drodze". Tematyka bardzo na czasie, jeśli spojrzeć na pokolenie dzisiejszych trzydziestoparolatków... A zwłaszcza trzydziestoparolatek.

Polecam lekturę od dechy do dechy, więc nie będę się rozwodzić nad wybranymi tekstami. Zwracam jedynie uwagę na recenzję/ zapowiedź książki Wydawnictwa W Drodze pt. "Dziecko a skłonności homoseksualne. Poradnik dla rodziców". No i wyglądam tejże książki w wydawnictwie.

środa, 4 września 2013

Zmartwychwstaniec w finale konkursu Proboszcz Roku

Znany naszym parafianom ksiądz Krzysztof Swół CR został zgłoszony przez gdańskich parafian do konkursu Proboszcz Roku (organizowanego przez KAI) i przeszedł do finału, w którym znalazło się jedynie 12 proboszczów. Kapituła konkursu (jej skład i więcej informacji na stronie konkursu http://www.proboszczroku.pl/serwis/) 20 września wyłoni najlepszego, ale i internauci mogą oddawać swoje głosy. Zdumiewa jednak zacofanie organizatorów pod względem głosowania. Raz, że ograniczają je wyłącznie do Facebooka (z jakiej racji, czy tylko fejsbukowicze mają głos?), a dwa, że aby znaleźć informację, jak oddać głos, trzeba się naszukać co nie miara. Zatem podpowiadam:
1. Należy w ogóle być użytkownikiem Facebooka.
2. Trzeba kliknąć w profil KAI (link).
3. Zawartość tego profilu trzeba przescrollować, czyli zjechać w dół w poszukiwaniu "prezentacji" gdańskiego proboszcza. Ale co to za prezentacja? Po prostu link do parafialnej, w tym wypadku santktuaryjnej, strony WWW. Nie dowiemy się, za co mianowano proboszcza, za co cenią go parafianie, którzy go zgłosili. Możemy się tylko - jako parafianie, którzy mieli z ks. Krzysztofem do czynienia, co najwyżej domyślać. Nie wiem, kto za to odpowiada, bo każda taka "prezentacja" jest inna, ale wygląda na to, że organizatorzy mają poważne problemy z komunikacją - z uczestnikami konkursu i chyba między sobą.
Niemniej zachęcam do głosowania na ks. Krzysztofa CR w wyżej wskazany sposób.

Fakt, że na stronie konkursu nie zaprezentowano sylwetek proboszczów z ich zdjęciami, że tam nie zorganizowano głosowania (podstawowy mechanizm do tego potrzebny napisze uczeń szkoły średniej albo ściągnie dowolną darmowa aplikację do tego i wstawi odpowiedni kod na WWW), niestety świadczy, że z nowymi mediami Kościół u nas wciąż sobie słabo radzi... Pozostaje mi zaprosić organizatorów na coroczne spotkania rzeczników prasowych instytucji kościelnych ;)

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Wiara, ludowa religijnośc, pobożność

Obecny (trudno powiedzieć, że najnowszy, wszak prawie 3-tygodniowy już) numer miesięcznika "W Drodze") stawia szereg pytań o relację wiary, religijności (też tej ludowej), pobożności, rytuałów, dewocji. Jak zwykle niełatwe to pytania, a redakcja nie ma ambicji podawania nam odpowiedzi. Pochylając się bowiem nad lekturą czy to tekstu o "międzypokoleniowym uzdrowieniu" (ciekawe, ile polskich katolików o tym i co słyszało?), czy wywiadu z bpem Rysiem o pobożności ludowej, trzeba się bowiem zastanowić nad swoim miejscem w tej własnej drodze do wiary, do Chrystusa, do Boga. No właśnie, "w drodze"...

PS Na marginesie tematyki głównej numeru polecam przeciekawy reportaż o teleturnieju "Wielka Gra", w którym uczestniczył przed laty poznański dziennikarz Radosław Nawrot.

niedziela, 18 sierpnia 2013

Mistrzostwa bezdomnych

Piłka nożna mogłaby dla mnie nie istnieć. Zwłaszcza ta spod bandery organizacji o czteroliterowych skrótach kojarzonych z potężnymi układami panów w garniturach. Ale ten sport zyskuje inny wymiar, gdy mowa o Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej Ulicznej Osób Bezdomnych i Środowisk Trzeźwościowych, które dziś mają swój finał w Poznaniu.

Nad Maltą grają drużyny z całego świata. Grają o honor, walczą o swoje lepsze życie, już poza reprezentacją bezdomnych. Gra w takiej drużynie to bowiem część terapii dla osób, które pogubiły się w życiu. To szansa i furtka do nowego życia. Zagrać w mistrzostwach można tylko raz, ponieważ potem powinno się wyjść na prostą. Udział w mistrzostwach ma motywować do pracy nad sobą i pomagać podopiecznym tych organizacji charytatywnych, które wpadły na ten nietuzinkowy sposób pomocy, stanąć na nogi, żyć trzeźwo w społeczeństwie, wyjść w stronę normalnego życia.

Uczestnicy tegorocznych mistrzostw szczerze opowiadają o swoich, pokręconych, kolejach losu, nie wstydzą się, bo znaleźli światełko w tunelu (w środę radiowa Trójka nadała o nich reportaż, miejsce im poświęcił też "Tygodnik Powszechny" w aktualnym numerze). Widzą, że piłka nożna pomogła wielu takim jak oni (w tym nierzadko ich trenerom), i dlatego tyle z siebie dają na boisku.

Warto przy tak wielkiej imprezie przypomnieć sobie film "Boisko bezdomnych" w reżyserii Kasi Adamik, który bodaj jako pierwszy w Polsce zwrócił uwagę na ten ciekawy fenomen pracy z bezdomnymi, wykluczonymi, uzależnionymi. I docenić sukcesy Polaków w tej dyscyplinie (m.in. we wcześniejszych latach srebro i brąz mistrzostw). Naszej zawodowej reprezentacji sporo do takich tytułów brakuje...

niedziela, 11 sierpnia 2013

Którędy chadza diabeł?

ks. Adam Błyszcz CR

Od księdza Adama Bonieckiego dowiedzieliśmy się, że Adam Darski to sympatyczny, mądry i spokojny człowiek. Nie znając osobiście pana Adama Darskiego, musimy uwierzyć na słowo zasłużonemu katolickiego dziennikarzowi.
Wielu wzburzyło to woodstockowe wyznanie księdza Bonieckiego. Zauważmy jednak, że ksiądz Boniecki nie wypowiedział się na temat Nergala, a na temat Adama Darskiego. Wiemy, że Nergal na jednym z koncertów podarł Biblię, w jednym z utworów głosił pochwałę zabójców Wojciecha (chodzi o świętego Wojciecha). Powiedzmy sobie szczerze, że były naczelny „Tygodnika Powszechnego” zachował się arcykatolicko: nie wolno człowieka utożsamiać z jego złymi czynami. Czy pan Adam Darski utożsamia się z postacią Nergala, czy też traktuje to wyłącznie w kategoriach artystycznej ekspresji i komercyjnego sukcesu? Nie wiemy. Nie wiemy też, na ile pana Adama Darskiego z Nergalem utożsamiają jego fani.
W 1947 roku ukazała się książeczka protestanckiego teologa Oscara Cullmanna o początkach święta Bożego Narodzenia i symbolice choinki. Trochę przypadkowa (jak wyznaje sam autor), ale głęboka i prosta katecheza, co symbolizują bombki i pierniki na choince i do czego odwołuje się sama choinka. Pewnie dzisiaj, stawiając bożonarodzeniowe drzewka, nie myślimy wcale o drzewie dobra i zła z Edenu; o jabłku, którego spożycie miało tak katastrofalne skutki, czy o Hostii, w której wielbimy ukryte człowieczeństwo Syna Bożego.
Czy Pan Bóg może przejść przez takie jasełkowe kanały i dotrzeć do naszych serc? Nie wiem, ale w to chyba wierzymy, organizując co roku z okazji Bożego Narodzenia jasełka, stawiając choinki i śpiewając kolędy.
Według księdza Bonieckiego satanizm Nergala jest jasełkowy i szatan tędy nie przechodzi. Chciałbym bardzo poznać te diabelskie szlaki. Podpowiem jeden z takich. Mówi o nim sam Adam Darski w wywiadzie udzielonym „Gali”, w którym opowiada o grupowym seksie jego kolegów z pijaną dziewczyną. Dziennikarka zarzuciła mu, że nie pomógł tamtej dziewczynie. Adam Darski bagatelizował całą sytuację. Rozumiem, że spokojny, mądry człowiek miał ku temu pełne prawo. I chciałbym wierzyć, że ksiądz Adam Boniecki, wystawiając taką laurkę pana Adamowi Darskiemu, o tym epizodzie nie wiedział. Bo inaczej znowu trzeba będzie rację przyznać naszym biskupom.

wtorek, 6 sierpnia 2013

Dzisiejsze dzieci - na parafialnym podwórku

Wpis gościnny
Apoftegmaty V
O możliwości odkupienia
- Wypierd... – niosło się za drobnym chłopczykiem, który uciekał przed jeszcze drobniejszą dziewczynką.
Udało mi się zatrzymać tylko ją.
- Skarbie, dlaczego ty tak krzyczysz na twojego kolegę?
- To nie jest mój kolega.
- To jeszcze nie powód, żeby tak brzydko krzyczeć. Dlaczego?
- Bo mnie bije.
- Poszukajmy go.
Zrazu skarb nie chciał szukać swojego oprawcy, ale po kilku chwilach dziewczynka ustąpiła i w jednym z pomieszczeń świetlicy znaleźliśmy naszego bohatera.
- Słuchaj, ona mówi, że ty ją bijesz. To prawda?
- Ona kłamie.
Dziewczynka zaczęła płakać. Chłopczyk szedł w zaparte. Wokół nas zaczęły gromadzić się inne dzieci. Już zacząłem żałować, że chciało mi się słyszeć to "wypierd..."; że chciało mi się zatrzymać tę dziewczynkę i do tego jeszcze szukać tego nicponia.
- Więc nie uderzyłeś jej?
- Może tylko dotknąłem policzka. Ale na pewno nie uderzyłem. Ona kłamie.
- Słuchaj skarbie. To zrobimy tak: patrz na nią i w jej zapłakane oczy. I powiedz głośno, że ona kłamie. Nie patrz na mnie. Ja ciebie słyszę. Powiedz patrząc na nią, że ona kłamie.
Nie doczekałem się już żadnej deklaracji.

Dzisiejsze dzieci

Idziemy przez pustawy park przy Starym Browarze, przedpołudnie w dzień roboczy, więc tłumów nie ma. Podchodzi do nas około 10-letni chłopiec. W ręku trzyma kask rowerowy i chyba rękawiczki na rower, schludnie ubrany, sprawia wrażenie rezolutnego i inteligentnego chłopca. Takiego, o którym chciało by się oceniająca powiedzieć "z dobrego domu" albo "grzeczny".
- Może mi pani dać złotówkę? - pyta bez ogródek, podchodząc do nas.
Odruchowo chwytam za torebkę, by wspomóc "biedne dziecko", ale równie szybko się reflektuję:
- A na cóż to potrzebujesz złotówki? - pytam z uśmiechem.
- Na loda - odpowiada szczerze chłopiec i pokazuje jednocześnie zawartość dłoni - 5-złotówkę!
- Ale jak to? Przecież masz pieniądze - niemal równocześnie wszyscy reagujemy z wielkim zaskoczeniem.
- No tak, ale brakuje mi na dwie gałki. Wie pani, 3 złote sobie życzą za gałkę! - z nieukrywanym oburzeniem (na tych, co sobie "życzą") odpowiada szczerze chłopiec. I z pełną powagą. Nam tej ostatniej nie wystarczyło i wybuchnęliśmy na to krótkim śmiechem, nie wierząc własnym uszom, ale się opanowaliśmy i zaraz uspakajaliśmy chłopca:
- Ale 5 złotych to dużo pieniędzy. Możesz się przecież zadowolić jedną kulką albo pójść w inne miejsce po lody - wszędzie teraz można kupić lody. Nie wypada tak po prostu prosić o pieniądze na własne przyjemności innych ludzi.
Chłopiec delikatnie się zmieszał i zaczął odchodzić w stronę roweru. Rzuciliśmy jeszcze przez ramię, żeby powiedział rodzicom, że mu brakuje do drugiej gałki, bo pewnie nie spodobałaby się im ta forma jego zaradności.

No właśnie: zaradność? Rezolutność? Trochę naiwność? Na pewno nieświadomość, że to żebranie, któryż to czyn jest... karalny;-). Po zachowaniu chłopca tak to oceniamy, a nie jako "bezczelność" i "tupet". Bijąca od niego szczerość była wszak rozbrajająca. Może szybciej to kwestia tego, że wokół widzi pełno żebrzących ludzi, którym rodzice być może coś dają - bez okazji i nie wiadomo na jakie przyjemności?
Cały dzień próbowaliśmy dociec, co mogło powodować tym chłopcem... Nie, nie zrozumiemy mechanizmów, które bez zażenowania kazały mu zapytać, czy ktoś właśnie napotkany na drodze mu ot, tak sobie da złotówkę na więcej przyjemności.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Transatlantyk i "W Drodze"

W ramach dziejącego się w Poznaniu festiwalu Transatlantyk, pełnego ciekawych wydarzeń i bogatego w filmy, ma miejsce również sekcja Sacrum, którą proponują organizatorzy imprezy we współpracy z dominikańskim miesięcznikiem "W Drodze".

Polecam filmy z tego cyklu, których streszczenia można przeczytać na stronie festiwalu: transatlantyk.org/pl/program/2013/cykle/sacrum-w-kinie. Bilety można kupić online albo w kinie Muza.

Szkoda przegapić takie filmy i taką okazję!

Organizacja czasu!

Wszystkim, którzy mówią o tym, że nie mają czasu, że gonią w piętkę, polecam lekturę wywiadu z matką ośmiorga dzieci, pt. "Warto być mamą". Oczywiście po lekturze i w obliczu informacji o sytuacji rodzin wielodzietnych w Polsce (jak choćby tych) nasuwa się pytanie, czy z jednej pensji i odrobiny etatu mamy rodzice ośmiorga dzieci są (i jak!) w stanie wyżyć i prosić o receptę na to dla innych. Ale, sądząc po pogodzie ducha rozmówczyni, nic im nie brakuje.

piątek, 26 lipca 2013

Gościnnie - z parafialnego dziedzińca

Oto gościnny wpis naszego księdza proboszcza, tu - obserwatora z kancelarii parafialnej. Pozostawiam bez komentarza.
Apoftegmaty XXI

Jak to jest przed i po

Para kochanków wychodzi z samochodu. Ona, drobna elegancka kobieta. On, wysportowany szczupły mężczyzna. Zatrzymali się przed bramą na dziedziniec kościoła. Wolnym krokiem idą w stronę toj-toja ustawionego przed kościołem. Od kilku dni kładą nowe chodniki przy Dąbrówki i robotnicy potrzebują cywilizowanego wychodka. Ale po godzinach toj-toj jest zamknięty. Nasi kochankowie muszą znaleźć inne rozwiązanie.

Nieśmiało wchodzą na dziedziniec kościelny. Obecność rozmawiających osób wprawia ich w niejakie zakłopotanie. Na początku przystają między dębem katyńskim a bramą. W takim miejscu nijakim. Chwila refleksji i już wiedzą, że najintymniej będzie przy Grocie NMP. A zatem do groty NMP.

Próbuję sobie wyobrazić w jaki sposób takich dwoje młodych eleganckich ludzi mówi sobie, że muszą się wysikać. Jakich słów używają. Jak elegancko lub nieelegancko to sobie mówią. Kochanie, muszę do toalety. Jasny gwint, chce mi się lać. Zrób coś, bo się zsikam.

Nie zastanawiam się natomiast gdzie wytarli ręce. Nie wytarli, bo nie mieli chusteczek (niby dlaczego mieli mieć) i przy grocie nie ma wody.
Po kilku chwilach ona, drobna elegancka kobieta wychodzi na środek dziedzińca sama. Za jakiś moment on, wysportowany szczupły mężczyzna pojawia się na tym samym środku.

Chwytają się za ręce i wchodzą do samochodu. Oczywiście nie mogę wykluczyć, że obydwoje lewą ręką posiłkowali się przy sikaniu, a prawą wyrażają swoją bliskość. Robili przecież wrażenie eleganckich i inteligentnych ludzi.

Przypomnienie na upały

Gazeta.pl napisała dziś, że w USA co 10 dni... umiera dziecko zostawione w upały w samochodzie!
Oto wstrząsający film z kampanii społecznej "One Decision" wyprodukowany przez Redcastle Productions.



Cały tekst:

czwartek, 11 lipca 2013

Wspomnienie św. Benedykta

Z okazji dzisiejszego wspomnienia św. Benedykta wpis fotograficzny - śladami twórcy reguły zakonnej, która położyła podwaliny pod monastyczne wspólnoty.
Subiaco - tu św. Benedykt założył pierwszy klasztor. Z tej skarpy miał się rzucać w krzaki róż, gdy targały nim pokusy... (tyle legenda).
Mentorella - przy tym sanktuarium maryjnym znajduje się grota, w której miał przebywać św. Benedykt w drodze na południe Włoch .
Monte Cassino - tu dokonał swojego dzieła Benedykt z Nursji. Pomnik św. Benedykta w ekstazie - ponoć tak umierał, zresztą kilka dni po swojej siostrze bliźniaczce św. Scholastyce. Ich relikwie są czczone właśnie w opactwie na Monte Cassino.

wtorek, 2 lipca 2013

Zmartwychwstańcy o swoim założycielu

Dziś mija 173. rocznica śmierci fundatora Zgromadzenia Zmartwychwstańców, Bogdana Jańskiego. Z tej okazji nasz ks. proboszcz Adam Błyszcz we współpracy z redaktorem Maciejem Gładyszem z Radia Emaus przygotowali audycję poświęconą tej ważnej w polskiej historii postać. Zachęcam do wysłuchania dziejów, które nadają się na scenariusz niezłego filmu fabularnego.

A poznaniaków zapraszam na wieczorną Mszę św. w naszej parafii (18.30) w intencji beatyfikacji Bogdana Jańskiego i wieczernicę poświęconą założycielowi zmartwychwstańców.

piątek, 28 czerwca 2013

Wiedza u źródła

Wystarczyło spojrzeć do źródła - strony episkopat.pl, by wyrobić sobie zdanie na temat ostatnio nagłaśnianych zmian w kościelnych przepisach, ale skłoniła mnie do tego dopiero rozmowa z naszym księdzem proboszczem. Patrzę i oczom nie wierzę, że przeczytane przeze mnie komentarze i dyskusje (z prawa i lewa) dotyczące "imprezowych piątków" mają się nijak do decyzji Episkopatu Polski. Nijak.

Oto pełna treść całego punktu komunikatu nt. zmiany treści IV przykazania kościelnego:

Biskupi przyjęli nowelizację IV przykazania kościelnego. W miejsce dotychczasowego zapisu, który brzmi: "Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach" przyjęto nowe brzmienie: "Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w czasie Wielkiego Postu powstrzymywać się od udziału w zabawach". Oznacza to, że okres formalnego zakazu zabaw został ograniczony do Wielkiego Postu. Nie zmienia to jednak w niczym dotychczasowego charakteru każdego piątku jako dnia pokutnego, w którym katolicy powinni “modlić się, wykonywać uczynki pobożności i miłości, podejmować akty umartwienia siebie przez wierniejsze wypełnianie własnych obowiązków, zwłaszcza zaś zachowywać wstrzemięźliwość” (por. kan. 1249-1250). Wyjątkiem są jedynie przypadające wtedy uroczystości. Jeśli więc w piątek katolik chciałby odstąpić ze słusznej przyczyny od pokutnego przeżywania tego dnia, winien uzyskać odpowiednią dyspensę. Cytat za: http://episkopat.pl/dokumenty/komunikaty_zp_kep/5203.1,Komunikat_z_362_Zebrania_Plenarnego_Konferencji_Episkopatu_Polski.html

Wystarczyło przeczytać krótki dokument źródłowy i nie wyciągać zdań poza kontekst, w którym zostały zapisane, czyli to zdanie: "Nie zmienia to jednak w niczym dotychczasowego charakteru każdego piątku jako dnia pokutnego, w którym katolicy powinni “modlić się, wykonywać uczynki pobożności i miłości, podejmować akty umartwienia siebie przez wierniejsze wypełnianie własnych obowiązków, zwłaszcza zaś zachowywać wstrzemięźliwość” (por. kan. 1249-1250)"...

wtorek, 25 czerwca 2013

Adoracja

Co tydzień w środę od 15 do wieczornej Mszy św. w naszym kościele odbywa się indywidualna adoracja Najświętszego Sakramentu. To piękny czas na spotkanie z Bogiem w ciągu dnia, bez żadnej większej, kościelnej, świątecznej czy innej okazji, o czym nieraz pisałam.

Ale to również piękny gest naszej pewnej parafianki. Otóż owa pani uznała, że Chrystus sam siedział w kościele, w tym Najświętszym Sakramencie, bo wiadomo - ludzie przychodzą na parę, paręnaście minut, może na godzinkę. I w pani odczuciu nie może zdarzyć się tak, by opuścić Chrystusa. Dlatego wspomniana pani czuwa co środę od 15 aż do mszy, by przypadkiem Pan nie został sam. Zawsze.

Piękne...

PS Gdy pechowo i wyjątkowo się zdarzy, że pani nie może przyjść, to dzwoni na parafię. Wtedy też stara się zapewnić zastępstwo. To się nazywa troska i poczucie obowiązku we wspólnocie!

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Imprezowe piątki

Przyznają Państwo, że doniesienia z ostatniej Konferencji Episkopatu Polski na temat 4. przykazania kościelnego są zaskakujące - dla jednych pozytywnie, innych negatywnie. Sytuacja nie jest jednoznaczna...

Nie ma sensu powtarzać argumentów sypiących się zewsząd, dlatego ograniczę się do rekomendacji lektury wyważonego, moim zdaniem, komentarza ks. Draguły w Laboratorium Więzi.

Polecam link: http://www.laboratorium.wiez.pl/blog.php?bl&mojkomentarzdowszystkiego&626

Gazetkowe wakacje

Wczoraj ukazał się ostatni przedwakacyjny numer naszego parafialnego pisma (niebawem postaramy się uzupełnić zaległości publikacji na stronie http://www.jajestemzmartwychwstaniem.pl/Home/rocznik-2013) i możemy głębiej odetchnąć. Oczywiście na blogu będą się pojawiały wpisy, a osoby żądne wieści z naszego podwórka zachęcamy do zaglądania na stronę parafialną http://www.poznancr.pl lub do zapisania się na newsletter, który przynajmniej raz w tygodniu rozsyła ksiądz proboszcz na podane adresy mailowe, informując o tym, co w planie w parafii lub diecezji.

Wakacje zapowiadają się jednak dla nas jak zwykle pracowicie, wszak to jedyny czas, gdy możemy oddać się zbieraniu inspiracji i obmyśleniu wielu tematów, które zagoszczą na naszych łamach w ciągu roku duszpasterskiego. To właśnie w wakacje kolekcjonujemy materiały, szukamy kolejnych autorów, tworzymy nowe rubryki i cykle. Oby więc wolniejsze dni sprzyjały tej inspiracji i refleksji!

sobota, 15 czerwca 2013

Wielka Wolność

To nazwa ulicy w Hamburgu, przy której mieści się Polska Misja Katolicka, czyli polski kościół. Znamienna nazwa ulicy, rzec by się chciało. Tym bardziej znamienna, gdy powiem, że przy tejże ulicy kwitnie życie rozrywkowe (eufemistycznie nazywając wszelkie uciechy, w tym rozpustę) Hamburga, skupione wokół sławetnej ulicy Repeerbahn na St. Pauli. Domy publiczne mniej lub bardziej zakamuflowane, kluby go-go na porządku dziennym (tak, to nie tylko dzielnica nocnego życia!), sex-shopy, erotyka wylewająca się z co drugiej witryny do spółki z hektolitrami alkoholi i głośnej muzyki. A na końcu owej Wielkiej Wolności przytulony do budynku klubu, naprzeciwko podobnego katolicka świątynia.

W czasie niedzielnej Mszy o 10.15 ksiądz wyśpiewujący modlitwy "konkurował" z basami przybytków obok. Ale nikogo to nie dziwiło (no, może turystów, którzy tu zawitali pierwszy raz). A kościół niezmiennie od lat pełny (3 msze w niedziele). Czy to ten kościół wychodzący do potrzebujących i na peryferia?
Fot. ul. Grosse Freiheit i na jej końcu budynek kościoła

czwartek, 13 czerwca 2013

To się musiało tak skończyć?

Internet i lokalne media huczą właśnie sensacyjną wiadomością: w moim rodzinnym mieście, na jego obwodnicy w wypadku samochodowym zginął przed kilkoma godzinami ksiądz lokalnej parafii, znany w całym powiecie, a od niedawna i całej Polsce "dzięki" "Gazecie Wyborczej" (na pierwszej stronie już opisywała inne zdarzenia samochodowe z tym księdzem) z wielu alkoholowo-samochodowych ekscesów...
Zginął on i młody kierowca samochodu, w który ponoć samochód księdza uderzył czołowo, wyprzedzając na trzeciego cysternę. Tyle z zeznań dla mediów świadków zdarzenia, które pojawiły się wraz z pierwszymi informacjami (później relacje okrojono). Oficjalnych komunikatów nie ma.

Wszyscy wiedzieli o wcześniejszych samochodowych wybrykach księdza (w lokalnych annałach zapisał się jako ten, który pierwszy "wylądował" na kopcu pierwszego ronda w mieście) i jak również innych wielu mało kapłańskich "wyczynach". Wszyscy i od dawna (naście lat). Nie tylko Internet jest pełen opisów wypadków, których sprawcą był, nierzadko po pijaku, śp. ksiądz, a z których wychodził praktycznie bez szwanku. I dalej jeździł jak wariat, też pod wpływem alkoholu. Uchodziło mu to płazem, wszak... był kapelanem lokalnej policji! A nagłośnienie takich historii często odbierano jako "zmasowany atak na Kościół".

Ilekroć słuchałam opowiadanych jak anegdota, a tylko czasem ze zgorszeniem, takich historii, pytałam, jak długo to potrwa. Kto położy temu kres, z tym zrobi porządek, nim będzie za późno? Czy biskup o tym wiedział? "Ponoć tak". I co? I nic. Żadnej widocznej zmiany.

Brzmi niczym groteska Mrożka, ale to fakt. Tak jak faktem była powszechna sympatia, jaką darzono księdza za to, że z nim wszystko dawało się załatwić (nawet nie zawsze za przysłowiową flaszkę, po prostu był rasowym "załatwiaczem"). Nic więc dziwnego, że został proboszczem, któremu za cel postawiono wybudowanie megalomańskiej świątyni - diecezjalnego sanktuarium w mieście bynajmniej z objawień niesłynącym. Biskup zarządził, gmaszysko i wielkie centrum kościelne ma być. A że czasy ciężkie, wierni wylecieli do Anglii, to niełatwą dolę miał ów ksiądz: kredyty, finanse, pozwolenia... I pewnie robił, co mógł, by dzieło kończyć (czytaj - dogadywał się, z kim tylko dał radę).

Nie, to nie obrona tego księdza. Ale to próba pokazania mechanizmu. Tylko biskup ma władzę i moc, by wpłynąć na księdza, przenieść go w warunki sprzyjające wyciszeniu, pracy nad sobą, terapii, pomóc mu przez specjalistów, "załatwić" z policją, by nie przymykała oczu i traktowała wykroczenia zgodnie z prawem, gdy sprawy posunęły się tak daleko. Ma władzę, by ukrócić hipokryzję, udowodnić, że ksiądz nie jest ponad prawem, pokazać, czego nie akceptujemy - nie tylko z powodu świeckiego prawa, ale z powodu odpowiedzialności za ludzkie życie - księdza i potencjalnych ofiar zachowań takich osób jak śp. ksiądz. O zgorszeniu nie mówiąc.

Ale też my, jako członkowie Kościoła i społeczeństwo, nie jesteśmy bez winy. Iluż to ludziom było na rękę załatwienie czegokolwiek u księdza za whisky? W ilu domach odbywały się suto zakrapiane imprezy (po kolędzie obowiązkowo) i ileż to razy biesiadnicy pozwolili pijanemu wsiąść do samochodu, bo to blisko, bo to nie nasza sprawa? Takich historii wciąż w całej Polsce wiele. Opłakując kolejne ofiary samochodowego wypadku, powiedzmy szczerze - żyjemy wciąż w kraju, w którym panuje wyjątkowa tolerancja dla picia i dla wykroczeń pod wpływem alkoholu, zwłaszcza osób uznawanych za wpływowe (nie mylić znaczeń!).

Gdybyż taką tolerancją i akceptacją cieszyli się u nas chorzy, niepełnosprawni, słabi...

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Wieczór autorski z ks. Kubą Marchewiczem

Już w najbliższy czwartek, o godz. 18 w naszej parafii, w kaplicy, będziemy gościć ks. Kubę - założyciela i opiekuna wspólnoty Bure Misie. Powód to nie byle jaki, bo wydanie książki "Drobiny życia" (suplement, wszak pierwsza książka ukazała się parę lat temu: www.buremisie.org.pl).
Oddaję głos autorowi:
Jak pisał św. Augustyn - Małe rzeczy są naprawdę małe, ale być wiernym w małych rzeczach, to wielka rzecz. "I rzeczywiście małe nie będą wielkie. Nie zbudujemy żadnego morskiego statku ze złomu zebranego przez naszego przyjaciela, nawet małej kosmicznej rakiety. Ale wszystkie te małe rzeczy zbierane przez Adama – nie tylko metalowe drobiazgi, i wszystkie drobiny, które nauczyliśmy się kolekcjonować, nie pozwolą się nam znudzić sobą, nie przestaniemy się sobą cieszyć. Będziemy ciągle dla siebie przyjaciółmi, bo jak może nie być czegoś, co jest...

I zapraszam w imieniu organizatorów. Wieczór autorski będzie okazją do zakupienia książki w promocyjnej cenie 30 zł. Cały dochód przeznaczony z jej sprzedaży pomoże realizować codzienność Osady Burego Misia – miejsca, w którym Przyjaciele znaleźli swój Dom. Każdy uczestnik spotkania weźmie udział w loterii, w której nagrodą będą ekologiczne sery z Osady Burego Misia.

A kto jeszcze nie ma planów wakacyjnych i myśli nad czymś oryginalnym, to podrzucam pomysł - agroturystykę właśnie u boku wspólnoty i fundacji. Mogę zapewnić o przepięknym położeniu i okolicy, która dostarczy wielu wrażeń w zależności od tego, kto jakich potrzebuje, oraz niesamowitą atmosferę, jaką gwarantuje duch tych Ludzi. Pisze o tym drugim, choć znam to na razie tylko z kart wspomnianej i wzruszającej książki. Więcej omozliwościach turystycznych na stronie: http://www.buremisie.org.pl/agroturystyka%20kaszuby.htm

Miasto przyjazne mieszkańcom i przyjezdnym

Pewne duże miasto na zachodzie. Miliony turystów rocznie, ale wcale nie są traktowani jako zło konieczne, choć strony internetowe miasta nie obfitują w anglojęzyczne wiadomości o atrakcjach. Ale i tak wszystko zachęca, krzyczy, by korzystać z uroku tego miasta, bez względu na porę roku, pogodę i kondycję finansową lub fizyczną odwiedzających. W tym Mieście bilety do opery można kupić oczywiście online z dowolnego zakątka na ziemi, wydrukować w domu (w dowolnym miejscu na ziemi), wydając ledwie 10 euro (tak, 40 zł za pełnowartościowy spektakl na poważnej europejskiej scenie) i z takim biletem za darmo dojechać do opery z całej aglomeracji. I wrócić również na ten bilet. Wszystko w ramach wspomnianej ceny 10 euro. Nikomu przez myśl nie przejdzie pchanie się do centrum samochodem i nawet eleganckie kreacje nie zniechęcają do kursu komunikacją miejską.

To samo Miasto proponuje poruszanie się komunikacją miejską, jak tylko się da. Co oznacza, że gdy tylko zwiedza się miasto w dwie osoby, już warto nabyć dzienny bilet grupowy (do 5 osób!) i do woli korzystać z kolejki, autobusów i rzecznych promów. Ktoś pomyśli, że to pewnie drogo, bo to strefa euro, a tak zarobki wyższe. Ale czy 40 zł (znów 10 euro) to drogo na miasto i okolicę liczące ponad 2 mln mieszkańców i komunikację zasięgiem obejmującą pewnie okręg o średnicy 100 km? Dodam: czyste i punktualne autobusy, nowoczesne systemy ich zapowiadania, informowania o co ważniejszych przystankach po angielsku, świetnie skomunikowane z kolejką (niczym metro) autobusy. Dojedziesz wszędzie, dokąd chcesz, nie męcząc się i nie wydając fortuny. I nie tracąc zdrowia.

To również miasto, które zachęca mniej sprawnych, zniedołężniałych, niepełnosprawnych, rodziców z wózkami do aktywnego spędzania czasu - bo komunikacja - patrz, jak wyżej. I tych ludzi tam widać, zwłaszcza w weekendy. I nie muszą krzyczeć o swoje prawa, bo nikt nie toruje przejścia, tylko wszyscy ustawiają się w wagonach czy autobusach po kolei, zostawiają karnie miejsca na wózki czy dla inwalidów. Nie ma pchania i wyzywania, że ktoś w przejściu stoi. No chyba że... się trafi na Polaka. Od razu można poznać - gdy stoi w przejściu, nie mając zamiaru wysiadać na żadnej z najbliższych stacji.

Pewnie, że takie Miasto i taka przyjazność sporo kosztuje samorząd. Ale czy nie popłaca? Natomiast nic nie kosztuje - poza myśleniem, ale i to deficytowy u nas towar - opisanie stacji kolejek, ważniejszych większych przystanków w taki sposób, by człowiek po wyjściu z autobusu czy tramwaju nie głupiał - w którą iść stronę w nieznanym mieście. Na szyldzie z nazwą stacji/ przystanku wystarczy podać strzałki z kierunkami i opisem ulic/ ważnych obiektów. To nic nie kosztuje, ale w żadnym polskim mieście tego nie znalazłam, nie licząc kilku podziemnych przejść (chwała, że choć tam takie kierunkowskazy).


Dlaczego ten wpis? Ano dlatego, że jak pomyślę, ile w Poznaniu kosztuje pojedynczy przejazd, sieciówka, bilet dobowy i co ma się w zamian, do tego przy polskich, a nie europejskich, zarobkach i cenach, to najnormalniej w świecie, po ludzku, budzi się w człowieku zazdrość.

środa, 22 maja 2013

Majowa tradycja parafialna

Nie tylko w naszej parafii żywa jest tradycja apeli jasnogórskich - nabożeństw opartych o Apel Jasnogórski śpiewany codziennie o 21 w Częstochowie, a w miesiące szczególnie poświęcone Maryi i w innych miejscach.
W naszej parafii spotykamy się od poniedziałku do piątku przy grocie NMP na dziedzińcu kościelnym o godz. 20.30. Spotkanie to okazja do wspólnego śpiewu (animuje zazwyczaj ksiądz-gitarzysta-solista Sebastian CR) wyjątkowo licznych pieśni maryjnych, modlitwy oraz rozważań. W apele zaangażowane są wszystkie mniej lub bardziej formalne grupy parafialne - każda bowiem ma wyznaczony dzień przygotowania i prowadzenia apelu.
Co roku nasz proboszcz wybiera dzieło lub dokument kościelny, który jest odczytywany we fragmentach, a do którego wspólnoty odpowiedzialne za dany apel mają przygotować rozważanie. I tak w tym toku poznajemy encyklikę Redemptoris Mater Jana Pawła II.

Zachęcam zatem do udziału przez te ostatnie już dni (czyli tak naprawdę tydzień).
Najbliższe apele przygotowują (z odpowiednimi fragmentami encykliki):
22 maja, środa – Parafialna Wspólnota Modlitwy Wstawienniczej (RM nr 37)
23 maja, czwartek – wspólnota Żywego Różańca (RM nr 38)
24 maja, piątek – Campanelli (RM nr 40)
27 maja, poniedziałek – Wspólnota Związków Niesakramentalnych (RM nr 42)
28 maja, wtorek – Wspólnota Braci Zewnętrznych (RM nr 43)
29 maja, środa – uczniowie III klas gimnazjum (RM nr 45)
30 maja, czwartek, Boże Ciało – Zmartwychwstańcy (RM nr 46)
31 maja, piątek – Ruch Światło–Życie (RM nr 47)

środa, 15 maja 2013

O antykoncepcji szerzej i niebanalnie

Antykoncepcja hormonalna i chemiczna miała wyzwolić kobiety, a uprzedmiotowiła je. Miała dokonać rewolucji - i dokonała, wpływając na destabilizację rodzin, wywrócenie do góry nogami wartości, w jakich ludzkość żyła od pokoleń.

Żyjemy w czasach pełnych sprzeczności - ludzie czynią ze zdrowego odżywania nową religię, spędzają godziny na filtrowaniu etykiet kupowanych produktów spożywczych, a bezrefleksyjnie (najczęściej) łykają lub pozwalają swoim partnerkom łykać codzienną porcję trucizny - tabletkę antykoncepcyjną. I mimo akademickich dyplomów, argumentom i badaniom sa głusi na prawdę - o szkodliwości tychże "leków" (raczej preparatów, bo jak nazwać coś, co szkodzi, lekiem).

Te i inne zagadnienia bardzo przystępnie porusza na swoich łamach miesięcznik "W Drodze". Polecam jego lekturę zwłaszcza młodzieży oraz katechetom, którzy są przepytywani na oklepaną okoliczność, czemu Kościół jest przeciwny antykoncepcji. Bardzo szeroko otwiera oczy - zwłaszcza mężczyznom - tekst Wiesława Gajewskiego (prezesa Fundacji Czyste Serce) pt. "Męski punkty widzenia - o potrzebie wrażliwości".

wtorek, 14 maja 2013

Świętujemy Pięćdziesiątnicę

W naszej parafii zrodziła się przypadkiem nowa tradycja. Rok temu z powodu rozgrywek Euro 2012 trzeba było przesunąć z czerwca coroczny festyn parafialny. Traf padł na uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Frekwencja na festynie zaskoczyła organizatorów - nigdy nie była tak duża. Jak to możliwe? Bo w tym dniu, jak rzadko w którą niedzielę, zamknięte są... wszystkie centra handlowe! I nagle alternatywa dla sklepów stała się parafia, aktywność na świeżym powietrzu, przebywanie z innymi? Nie do wiary...

W tym roku parafia również zaprasza na rodzinne przeżycie niedzieli i tego wielkiego święta. Jak co roku moc atrakcji, zwłaszcza dla najmłodszych, choć nie tyko, pyszne domowe wypieki parafian, a cel jak zwykle szczytny - poza dobrą zabawą i integracją zebranie środków na letni wypoczynek najuboższych dzieci z parafii.
Zapraszam!

sobota, 11 maja 2013

O ciszy i szczęściu

Na łamach najnowszego numeru naszego pisma, które ukaże się w niedzielę (www.jajestemzmartwychwstaniem.pl), pani Mariola przekonuje o (do??) codziennej szczęśliwości, o roli ciszy w niej. O tym, jak zagłuszamy sobie ciszę czym się tylko da. Fakt. Jazgot wkoło, dźwięki niemal zagłuszają myśli.

Postanowiłam się z tego wyłączyć. Wyłączyłam wszystko, co gra, ściszyłam telefon, zamknęłam okno (huk za oknem, gdy jest mokro, a samochody ścigają się przed skrzyżowaniem, z drugiej strony dzieci na boisku). I wtedy dopadło mnie smutne, świdrujące i przeszywające wycie psa któregoś z sąsiadów (dźwięk tak szczególny, że trudny do zlokalizowania, trzeba będzie zrobić wywiad...). Nieustające przez długie minuty lub ustające na chwilę, by wrócić w wyższych decybelach. I tak całymi godzinami, bez względu na porę.

To ja wybieram ten jazgot - radio, głosy jakiekolwiek. Byle nie ten.

piątek, 10 maja 2013

Fotografia roku Grand Press Photo 2013

Przed chwilą wręczoną tytułowa nagrodę autorowi poniższego zdjęcia, Michałowi Legierskiemu z Agencji Fotograficznej Edytor:


Fotografia zrobiona 14 stycznia 2013 r. przedstawia mężczyznę, który wynosi krzyż z płonącego kościoła w Orzeszu-Jaśkowicach. Pożar wybuchł w nocy, gasiło go 30 sekcji straży pożarnej. Pod kościół zbiegło się też wielu mieszkańców, którzy wynosili z kościoła wszystko, co dało się uratować, rozebrano nawet częściowo organy, by je ocalić. Pomoc w odbudowaniu spalonej części świątyni zaoferowali wierni i okoliczne parafie.
Wyboru zdjęcia roku dokonuje jury zaproszone przez Wydawnictwo Press, których pracy przewodniczy zagraniczny kolega po fachu, laureat World Press Photo z ubiegłych lat. W tym roku przewodniczącym jury był Samuel Aranda – zwycięzca World Press Photo 2012. W wypowiedzi dla serwisu Press.pl argumentował wybór tej fotografii: "Spośród wielu dobrych zdjęć wybór Zdjęcia Roku nie był łatwy. To, które wygrało, jest nie tylko dobrą fotografią, ale też jest bardzo klasyczne, jeśli chodzi o fotoreporterstwo. Budzi wiele emocji, a patrząc na to zdjęcie, szybko identyfikuje się ten obraz z Polską".

A ja polecam jeszcze inne zwycięskie fotografie. Na stronie www.grandpressphoto.pl/ pojawiają się wszystkie nagrodzone i nominowane prace. Wyjątkowo tym razem poro wśród nich zdjęć związanych z religią.

niedziela, 5 maja 2013

Maryja i polski katolizycm

Nasz duszpasterz ks. Adam Błyszcz przy okazji 3-majowej uroczystości (kościelnej) wziął na warsztat temat naszego katolicyzmu w kontekście Maryi Królowej Polski. Zamiast streszczać ową homilię, odeślę do jej pełnej treści, wszak opublikował ją od razu portal Deon.pl (kliknij, żeby przeczytać). Warto przeczytać te ciekawe refleksje.

środa, 24 kwietnia 2013

Kolejny ciekawy kocert w naszym kościele

W najbliższą niedzielę po wieczornej Mszy św. pan organista i jego przyjaciele zapraszają nas ponownie na muzyczne wydarzenie. "Sanctimonialis autem femina" - koncert i prezentacja książki o tym tytule, czyli magnificat, motety i pieśni na dwa chóry żeńskie.
Serdecznie zapraszam! (Kliknij w plakat, by go powiększyć)

piątek, 12 kwietnia 2013

O kulturze i tolerancji

Przysłuchiwałam się wczoraj dyskusji słuchaczy w radiowej Trójce na temat miejsca bez dzieci: przejazdy, przeloty, restauracje, kawiarnie. Jedna strona podnosiła, że ma dość dyktatu rozpuszczonych dzieci wszędzie i na każdym kroku oraz ich rodziców, którzy z niegrzecznego zachowania pociech sobie nic nie robią. Oponenci zaś argumentowali, że jeśli ograniczyć rodzicom z dziećmi wejścia do niektórych miejsc, to tak samo powinno się je ograniczyć np. nadmiernie wyperfumowanym paniom, bo czyjś zapach może drażnić innych tak jak krzyk dzieci. Racja.

I jedni, i drudzy mają rację. Ale nie doczekałam się argumentu, że gdyby wszyscy trzymali się zasad kultury (znali je!) i swoje dzieci wychowywali, czyli tej kultury uczyli od początku, nie zasłaniając się kompletnie nierozumianym pojęciem "bezstresowego wychowania", to dziś nie mielibyśmy takich dylematów. I nie marzylibyśmy o miejscach bez rozwrzeszczanych dzieci albo o chwili rozmowy nieprzerywanej przez wtrącające się dzieci, które nie znają swojego miejsca - w rodzinie i społeczeństwie. Bo ich rodzice boją się je wskazać - w myśl przywołanego "bezstresowego wychowania". Czas wreszcie pojąć, co się dzieje, i zacząć to prostować, nim zaczną wyrastać kolejne getta w naszym społeczeństwie.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Kolejny mocny polski film

"Układ zamknięty" to kolejny wstrząsający film Ryszarda Bugajskiego. Poruszający do głębi, bo... prawdziwy. Kino pękało w szwach, film ponoć w pierwszym tygodniu pobił wynikami oglądalności hollywoodzkie produkcje emitowane w tym czasie. I chyba każdego porusza tak jak mnie.
Historia polskich przedsiębiorców, na których uwzięli się skorumpowani prokurator i naczelnik urzędu skarbowego z nadania równie skorumpowanego ministra. Wykończyli ich firmę, ich rodziny, by po wielu latach śledztwo umorzyć z... braku dowodów. Historia przejmująca, bo prawdziwa. Tak samo, jak było w przypadku "Przesłuchania" i "Generała Nila".

Cieszy ogromna popularność filmu. Czy adepci prawa, kandydaci na urzędnicze stanowiska zadadzą sobie pytanie o swoją rolę w pracy, o sprawiedliwość i prawdę? O cenę, jaką im przyjdzie zapłacić za bycie praworządnym i sprawiedliwym? Oby, bo tylko w nich szansa na zmianę czegokolwiek w naszym kraju: mentalności, systemu, no i przepisów wciąż obowiązujących w naszym kraju - ku trwodze prywatnych przedsiębiorców, którzy wychodząc z kin, sprawili wrażenie bardzo przybitych.

Smuci fakt, że Polski Instytut Sztuk Filmowych odmówił dofinansowania tego projektu, skoro w poprzednich latach znalazły się dotacje dla głupawych filmów (niby-komedii). Niemniej sprawa jest - wbrew medialnym pogłoskom - bardziej skomplikowana, o czym zainteresowani mogą przekonać się, czytając oświadczenie PISF

niedziela, 31 marca 2013

Rozważania przy pustym grobie

Księża Zmartwychwstańcy zapraszają na Wielkanocne, zmartwychwstańcze rozważania - spotkania przy pustym grobie z księdzem poetą Kazimierzem Wójtowiczem CR od 1 do 7 kwietnia będą codziennie do obejrzenia na stronach internetowych dwóch parafii: www.poznancr.pl i www.zmartwychwstancy.sosnowiec.pl
oraz na profilu Zgromadzenia zmartwychwstańców www.facebook.com/zmartwychwstancy.pl.

Zapraszamy!

Niechaj zabrzmi ALLELUJA


Fot. Jezus - rzeźba Bertela Thorvaldsena w kopenhaskim kościele


Niech Święta Wielkanocne
przypominają nam o tym,
co najważniejsze w naszym życiu:
o wierze, nadziei i MIŁOŚCI.

piątek, 29 marca 2013

Festiwal życzeniowej głupoty

No i zaczęły się pojawiać pierwsze zwiastuny tego, co na dniach zaleje nasze mailowe i SMS-owe skrzynki - smaczne jajeczka, kolorowe pisanki, żwawe zające i króliki (tak, tak), mokre dyngusy (jakby ktoś znał suche?) itp. głupoty. Głupoty bezmyślnie przesyłane dalej, obowiązkowo zwieńczone rymem częstochowskim. Wszystko urągające nie tylko dobremu smakowi (o gustach, rzecz jasna, dyskutować nie będziemy), ale przede wszystkim powadze i wadze TYCH świąt.

Chyba właśnie ważność Wielkanocy nas onieśmiela i powstrzymuje przed pisaniem szczerze. Albo blokuje przed dotarciem do pokładów naszych serc i pokazaniu światu - temu najbliższemu: rodzinie i znajomym - że my przecież jesteśmy katolikami. I jajka jajkami na te święta (jako synonim biesiadowania), ale to Chrystus jest w centrum Wielkanocy - przez Niego, z Nim i w Nim te święta mają tylko sens. Bo czym jest Wielkanoc bez religijnego wymiaru? Ano właśnie zajadaniem się, np. jajkami.

Na próżno tego szukać zarówno na przeważającej w ofercie sklepów większości pocztówek, a tym bardziej w wypełniających je słowach. Jeśli kartki - nawet te nieładne, komercyjne - mają być wyrazem pamięci o kimś, z kim kontaktujemy się tylko raz czy dwa do roku, to może akurat warto wysilić się na kilka prostych słów - za to od siebie? Nauczona z domu, by do takich okazjonalnie wysyłanych kartek pisać parę słów o sobie, od siebie, zachęcam i innych. Na pewno nie będzie to gorsze, a tym bardziej głupsze od zajęcy skaczących po stole, tudzież w ogrodzie, między rymami częstochowskimi okraszonymi... dyngusem.

Fot. poznański ratusz w wydaniu wielkanocnym

czwartek, 28 marca 2013

Triduum sprzątania, pieczenia, gotowania

Z dedykacją dla wszystkich gospodyń i autorek(-ów) świątecznych wypieków i dań

Jakby zapytać przeciętną Polkę, z czym kojarzy się Wielki Czwartek, Piątek i Sobota, to... usłyszymy pewnie: ze sprzątaniem, zakupami, gotowaniem. Nie ma się co obrażać na rzeczywistość - tak to właśnie jest w praktyce, jeśli święta chce się obchodzić uroczyście - z gośćmi, przy stole.
Nie ma też co szukać winnego - jest nim zazwyczaj kalendarz i różne uwarunkowania. Jak choćby takie, że w katolickim kraju, przy okazji największego chrześcijańskiego święta nie ma dodatkowego wolnego dnia na świętowanie przygotowań - czyli przeżywanie Triduum Paschalnego: w spokoju, zadumie, refleksji nad tym, co słyszymy w Ewangelii podczas tych wyjątkowych nabożeństw Wielkiego Czwartku, Piątku i Wigilii Paschalnej (swoją drogą - ile więcej pożytku z wolnego Wielkiego Piątku mieliby katolicy zamiast uroczystości Trzech Króli - wszak na pójście w orszaku nie potrzeba tylu przygotowań, co do 2 dni świętowania).

Ileż trzeba bowiem siły i często samozaparcia, by po pracy (nie każdy może wziąć wolne co roku na te dni, tym bardziej gdy przypadają one z końcem miesiąca - jak teraz) zrobić cokolwiek z tytułu przygotowań do Wielkanocy (któż w te radosne święta chciałby spotykać się z rodziną przy pustym stole?), a potem wyrwać się z oparów dań i ciast na zazwyczaj 2 godziny do kościoła (gdzie nierzadko trzeba stać podczas całej mszy)?

Co można zrobić?
Można oczywiście nie szaleć i spuścić z tonu (nie wszystkie okna muszą być umyte, a rodowe srebra lśnić, wszak nie to najważniejsze), można starać się zorganizować w domu, w rodzinie, podzielić pracą i z wyprzedzeniem zająć tym i owym, ale trudno sernik piec z tygodniowym wyprzedzeniem.
Można wziąć wolne dni na sprzątanie i gotowanie, by po południu wygospodarować czas i siły na wieczorne celebracje.
Można... zaprosić do pracy ateistę/ innowiercę/ poganina. ;-)

Ale - poważniej mówiąc - pozostaje nam życzyć sobie, by przedświąteczna gonitwa nie przysłaniała nam duchowego wymiaru tych wyjątkowych dni w roku - każdego innego i dostarczającego innych przeżyć. Z optymizmem życzę sił i odporności - na pospolite szaleństwo i presję rzeczy mało ważnych.

Idzie ku Wielkanocy

Już płaszcze zebrane z palmowej niedzieli,
odeszły radosne śpiewy i muzyka,
jedynie nagi bruk pod stopy się ścieli,
o który się zdrada stulona potyka.

Jeszcze Pan zdąży na czas do wieczernika,
bóstwo swe skryje w środku chleba i wina,
do mycia cudzych nóg użyje ręcznika,
przypomni miłość i poczeka na finał.

A finał to nie wyrok, droga krzyżowa, korona ciernista, w konwulsjach konanie,
ostatni krótki oddech, ostatnie słowa –
to trzeciego dnia o świecie z grobu wstanie.

Kraków 2011

ks. Kazimierz Wójtowicz, „Scenopisy biblijne” – najnowszy tomik poezji księdza-poety ukazał się właśnie nakładem Wydawnictwa Alleluja. Posłowie do tego zbioru napisał nasz ksiądz proboszcz Adam Błyszcz.

wtorek, 26 marca 2013

O problemie polskiej inteligencji z nowym papieżem...

... napisał tym razem nasz ksiądz proboszcz Adam Błyszcz CR, którego tekst opublikował portal Deon.pl.

Niniejszym i ja polecam. Tekst postaramy się również zamieścić w tworzącym się w pocie czoła numerze świątecznym, który powoli pęka w szwach :)

Link do artykułu: http://www.deon.pl/spolecznosc/artykuly-uzytkownikow/wiara-i-kosciol/art,226,mamy-problem-z-naszym-papiezem.html

środa, 20 marca 2013

Dzień Szczęścia

Dziś na świecie obchodzony jest Światowy czy Międzynarodowy Dzień Szczęścia. Jego inicjatorem jest najuboższe państwo świata - azjatycki Bhutan. Państwo, w którym do niedawna nie było jeszcze żadnej partii politycznej, gdzie Coca-Cola nie podbiła rynku, a z Internetu korzysta ok . 20 tys. mieszkańcow (z niespełna miliona, jeśli wierzyć danym Wikipedii).
I te fakty stanowią najlepszy komentarz na Dzień Szczęścia.

niedziela, 17 marca 2013

Kardynał Bergoglio na Wielki Post

Gdy kończyliśmy składanie bieżącego numeru "Ja Jestem Zmartwychwstaniem", został wybrany nowy papież Franciszek. Chcieliśmy jakoś odnieść się do tego na łamach naszego pisma, ale nie wymądrzać się, kiedy sami nie mamy nic do powiedzenia, tylko najlepiej oddać głos wybranemu kardynałowi. I tu trafiliśmy na mur - hiszpański. Okazało się, że wszelka bibliografia kardynała, wszelkie przemówienia są po hiszpańsku, a tego języka nikt z redakcji nie zna.
Ale przecież jesteśmy wspólnotą! I tak telefon księdza proboszcza do odpowiedniej osoby - okazało się, że jest nią pani Weronika Górska - zaowocował wyborem ciekawego fragmentu homilii kardynała z Buenos Aires na początek Wielkiego Postu tego roku. I tak oto nasze małe parafialne pismo jest pewnie jednym z nielicznych (jeśli nie jedynym?!), który tak błyskawicznie miał fragment wypowiedzi kardynała-papieża. Wszyscy bowiem bazują na aktualnych, watykańskich wypowiedziach.
W wydawnictwach pewnie zaś od środy wrze praca nad tłumaczeniami i publikacjami...

Komu w ręce nasze pismo nie wpadło, temu cytuję naszą stronę tytułową z dziś:
Pułapka bezsilności zmusza do refleksji: Czy jest sens usiłować to wszystko zmienić? Czy możemy stawić czoło tej sytuacji? Czy warto próbować, skoro świat kontynuuje swój karnawałowy taniec, nakładając na wszystko chwilowe przebrania? Jednakże, gdy opadnie maska, ukazuje się prawda i, choć dla wielu brzmi to anachronicznie, ponownie pojawia się grzech, który rani nasze ciało całą swoją destrukcyjną siłą.
Wielki Post jawi nam się jako krzyk prawdy i pewnej nadziei, która nam odpowiada, że tak, że to możliwe, by nie malować się i nie rysować plastikowych uśmiechów, jak gdyby nic się nie stało. Tak, jest możliwe, aby wszystko było nowe i inne, ponieważ Bóg cały czas jest „bogaty w dobro i miłosierdzie, zawsze gotowy wybaczyć” i zachęca nas zawsze, aby zaczynać od nowa. Dzisiaj ponownie jesteśmy zaproszeni, aby podążyć paschalną drogą w kierunku Życia, drogą, która zawiera krzyż i wyrzeczenia. (…) Jesteśmy zaproszeni do przyznania się, że coś jest nie tak z nami samymi, ze społeczeństwem czy też z Kościołem, do zmiany, do nawrócenia się.

Homilia kard. Jorge Mario Bergoglio wygłoszona w Środę Popielcową w Buenos Aires
Znalazła i przetłumaczyła Weronika Górska

czwartek, 14 marca 2013

"Cristiada" - meksykański katolicy w obronie wiary

W ubiegłym roku na świecie miał premierę meksykański film "Cristiada", do Polski nie bez trudu ma zawitać w kwietniu. Dlatego już teraz o nim mówię, gdyż nie będzie to raczej obraz prezentowany w każdym kinie i na każdym plakacie.

"Cristiada" to dramat historyczny o buncie meksykańskich katolików w obronie Kościoła na początku XIX wieku wobec represyjnej polityki prezydenta Callesa. Początkowo pokojowe protesty przerodziły się w bunt i z czasem w partyzancką wojnę, a partyzantów nazwano "cristerios" (od wznoszonego okrzyku "Viva Cristo Rey"). Przez kilka lat ich szeregi rozrosły się do 50 tys. bojowników. Wobec takiej, profesjonalnie dowodzonej siły, Calles musiał ustąpić.

Reżyseria Dean Wright, występują m.in. Eva Longoria i Andy Garcia.

Wielka radość

Wielka radość 13 marca AD 2013 zagościła w mym sercu:
- że już Habemus Papam,
- że konklawe po raz kolejny pokazało współczesnemu światu, że Duch Święty nic sobie nie robi z "dochodzeń", spekulacji i obstawianych zakładów,
- że papieżem został po raz pierwszy ktoś spoza Europy, a do tego zakonnik (!),
- że mamy pierwszego papieża Franciszka,
- że Europa nie jest pępkiem Kościoła (ani świata),
- że umilkło wczoraj na chwilkę ględzenie dziennikarzy, którzy nie mieli już nic (mądrego) do powiedzenia,
- że telewizje na całym świecie transmitowały modlitwę w czasie oglądalności seriali lub prognozy pogody,
- że wyobrażam sobie radość Argentyńczyków,
- i najważniejsze - że pokora i modlitwa stanęły w centrum Kościoła i wczoraj nawet świata. I nie można wobec nich przejść obojętnie.

Piękne chwile, oby piękny był cały czas papieża Franciszka.

wtorek, 12 marca 2013

Wiersz na konklawe

Portal i telewizja BOSKA TV wyszperały taką ciekawostkę: wiersz Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego “Modlitwa za pomyślny wybór papieża”. Zatem cytuję i ja, zachęcając do modlitwy - może i wierszem.

Domu Złotego, Arki i Niebieskiej
Bramy i Gwiazdy! - grzmię słowy litanii,
bo tak się ongiś praszczur w Watykanie
modlił Sarbiewski.

Na przyszłych wieków nadchodzącą sławę
zwróć, o Królowo tej polskiej Korony,
serca wyborców, spuść promień złocony
w święte conclave.

Daj kardynałom natchnienia i hartu,
ażeby nowy papież mocniej jeszcze
ścisnął ster świata, co świta w boleści
na zgubę czartu.

Maryjo, gwiazdo dla Piotrowej łodzi,
w Tobie jedynie i trud, i zapłata,
uczyń Watykan nową wiosną świata,
który nadchodzi!

O ro, Królowo, schodząc w serca głębię,
błagam, słuchając, co mówi Duch Boży:
nowe papiestwo jak dąb się rozłoży
przy polskim dębie.

Konstanty Ildefons Gałczyński, 1939

środa, 6 marca 2013

Całun Turyński w 3D

W Wielką Sobotę, 30 marca br., po raz drugi w historii Całun Turyński zostanie udostępniony telewizjom. Nie ruszając się z domu, będzie można podziwiać to niezwykłe świadectwo chrześcijaństwa. Na razie na ten temat czerpię wiedzę z artykułu portalu Wiara.pl, więc nie znam szczegółów. Niemniej warto jeszcze dodać, że nowoczesna technika przekazu pozwoli na oglądanie Całunu w technologii trójwymiarowej i na smartfonach - dzięki specjalnej aplikacji.

poniedziałek, 4 marca 2013

Oddaj krew - jałmużna krwi

Już od kilku lat w naszej parafii z okazji adwentu i Wielkiego Postu zachęcamy parafian do nietypowej formy jałmużny - oddawania krwi. Tak będzie i w tym roku. Już w niedzielę, 10 marca, od godz. 9 do 14 przy naszym Kościele będzie można oddać krew. Pracownicy Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa służą całym sprzętem i opieką.

Akcja skierowana jest do każdego dorosłego (powyżej 18. roku życia) zdrowego człowieka o masie ciała powyżej 50 kg, który nie mdleje na widok igły. Po oddaniu krwi może zasłabnąć, bo wtedy nie ma to znaczenia, a fachowa opieka natychmiast zajmie się osłabionym dawcą. Najważniejsze to przezwyciężyć ewentualny strach i przyjść w formie w podanych godzinach.

Dar krwi - bezcenny.

niedziela, 3 marca 2013

Zaproszenie na Gorzkie Żale

Nasz proboszcz, zapraszając wiernych do udziału w nabożeństwie Gorzkich Żali, w tym roku podkreślał wyjątkowość polskiej tradycji tego nabożeństwa oraz niezwykłe walory językowe. Zwrócił uwagę, że zwłaszcza młodzież mogłaby się wsłuchać w poetyckie słowa żali wyśpiewywanych przy okazji tego nabożeństwa.

I rzeczywiście, warto oderwać się od zalewającej nas zewsząd tandetnej polszczyzny. Bo czyż dzisiejszym językiem bylibyśmy w stanie wyrazić taką dawkę żalu i emocji, jakie przekazali nam twórcy tego barokowego, iście polskiego nabożeństwa? Nawet gdyby, to pewnie trąciłoby sztucznością. Tymczasem to zabytkowe zestawienie muzyki i słów Gorzkich Żali rządzi się swoimi wielkopostnymi prawami i do dziś pozwala wielu prawdziwie przeżywać Mękę Pańską w tej formie.

Osobom żądnym większych doznań estetycznych niezmiennie polecam akademicką inicjatywę w Poznaniu u franciszkanów przy Pl. Bernardyńskim: akademickie Gorzkie Żale, co niedzielę o godz. 20.00.

Tu pełen program: kaznodzieje i wykonawcy w poszczególne niedziele: http://www.artinpoznan.pl/akademickie-gorzkie-zale/

Zaadoptuj kardynała

Tak, to nie żart :). Taką akcję rozpoczęli katolicy, którym na sercu leży troska o Kościół i zbliżające się konklawe. W Internecie, na stronie http://adoptacardinal.org/adoption wystarczy się zgłosić do codziennej modlitwy w intencji kardynała uczestniczącego w konklawe. System przydzieli nam nazwisko wybranego kardynała.

Ot, kolejny dowód, jak nowe media służą ewangelizacji. I większej komunii katolików. :)


PS O tej internetowej akcji napomknął podczas wczorajszych "Rozmów ewangelicznych" ojciec Piotr Jordan Śliwiński, który wczoraj zachęcał do prawdziwego, chrześcijańskiego świętowania świąt.

czwartek, 28 lutego 2013

Kościoły stacyjne

Konia z rzędem temu, kto wie, co to są kościoły stacyjne i zna tradycję z nimi związaną. Ja do ubiegłego tygodnia nie wiedziałam. Ale dostałam bardzo ciekawą książkę autorstwa... byłej pani premier RP, a dziś ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej Hanny Suchockiej pt. "Rzymskie pasje. Kościoły stacyjne Wiecznego Miasta" (wyd. Rosikon Press).

I tak oto w książce, która - jak zapewnia autorka - nie jest ani przewodnikiem turystycznym, ani rozprawą historyczno-teologiczną - poznajemy każdy ze stacyjnych kościołów, a więc tych, które powstały w miejscach gromadzenia się pierwszych wyznawców Chrystusa. Noszą zazwyczaj imiona męczenników pierwszych wieków chrześcijaństwa, przechowując pamięć o często pomijanych i mało znanych świętych. Zainteresowanych odsyłam do wstępu do książki. Polecam również opisy każdej ze świątyń, są to bowiem zazwyczaj kościoły mniej popularne na turystycznej mapie Rzymu, a zasługujące nierzadko na większą uwagę.

Wielkopostna tradycja, której przez 9 lat wierna była pani ambasador, polega na codziennym odwiedzeniu wyznaczonego na dany dzień Wielkiego Postu kościoła stacyjnego (poranna msza św., przed pracą) przez cały Wielki Post. Autorka opis nawiedzanych świątyń wzbogaca więc o refleksje nad czytaniami każdego dnia.

Całość okraszona bogato fotografią Janusza Rosikonia, oddającą (na tyle, na ile może to zrobić fotografia) piękno nawiedzanych świątyń. Jako czytelnik chłonący książkę każdym niemal zmysłem jestem nieco rozczarowana edycją i redakcją tego dzieła - niektóre sformułowania pani Suchockiej proszą się o głębszą redakcję, a wybrane edycyjne rozwiązania nie służą książce z tak zapowiadającą ją okładką (przepiękną). Wiem, że nie każdy czytelnik odczuje ten zgrzyt i książkę serdecznie polecam. Na ten i kolejne okresy postu.

Więcej informacji: www.rosikonpress.com

Kolejne godne polecenia rekolekcje

Ledwie umilkły echa ubiegłotygodniowych (weekendowych) rekolekcji dla małżeństw w naszej parafii, które zapowiadałam (krótko zrelacjonował je KAI, zapowiedziany jest też materiał w "Przewodniku Katolickim), a w parafii gościmy kolejnego wyjątkowego gościa. I właśnie dziś wieczorem rozpoczęliśmy rekolekcje parafialne, które głosi o. Piotr Jordan Śliwiński - kapucyn wywodzący się z naszej parafii, założyciel Szkoły Spowiedników i aktywny internauta, który w serwisie boskatv.pl naucza o sakramencie pojednania. I właśnie temu sakramentowi poświęcone są rekolekcje.
Ale o. Jordan zaproponował również "Rozmowy ewangeliczne", cykl wieczornych konferencji (czwartek, piątek i sobota) odpowiednio o: Internecie, rozmowie w rodzinie i świętowaniu.
Rekolekcje potrwają do niedzieli (codziennie o 8.00 i 18.30, a w niedzielę na każdej mszy) i zapraszam na nie każdego, kto chce głębiej wejrzeć w swoje sumienie czy może inaczej spojrzeć na spowiedź i Miłosierdzie Boga. Jestem przekonana, że wiedza, doświadczenie oraz emanująca z ojca Jordana pogoda ducha będą w tym niezwykle pomocne.

środa, 13 lutego 2013

Post na Wielki Post

Na początek tego ważnego dla nas, katolików okresu rekomendacja: franciszkanie bardzo medialnie (by nie powiedzieć -sensacyjnie:)) zapowiadają codzienne rozważania: Przyjmij Słowo, daj wiarę.
Zatem polecam - nie tylko dziś, lecz codziennie - na franciszkanie.tv. Ale dziś szczególnie - bo rozważanie przygotował mój zaprzyjaźniony franciszkanin z Rzymu.

wtorek, 12 lutego 2013

Abdykacja (!)

Czy Państwo też już mają dość? Dość posługiwania się terminem "abdykacja" w odniesieniu do decyzji o REZYGNACJI naszego Papieża z tegoż urzędu?
Wszak papież nie abdykuje. Nie jest królem przecież... (Czy o premierze lub urzędniku ktoś by powiedział, że abdykował?:)).
Niestety od wczoraj wszystkie media posługują się terminem abdykacji jako synonimem dla ustąpienia czy rezygnacji. O zgrozo!
Tymczasem prawo kanoniczne nie zna takiego terminu. Warto więc przy tym niezwykłym wydarzeniu poznać za to definicję renuntatio, czyli łacińskiej "rezygnacji", określającą w prawie kanonicznym dobrowolne zrzeczenia się urzędu papieża.
Zrzeczenie się - za to tego terminu nie znalazłam w żadnej relacji. Ale może słabo szukałam.

Na nadchodzący okres zmian w Kościele życzę wszystkim anielskiej cierpliwości wobec rozpoczętej już (w mediach, rzecz jasna) ruletki spekulacji i zakładów bukmacherskich, które można określić wspólnym mianem "kto przechytrzy Ducha Świętego". Choć to i tak znacznie lepszy temat od tych kilku wyświechtanych (ponoć kontrowersyjnych), którymi nas ostatnio raczono.

Boże, miej w opiece swój Kościół święty...


Fot. Moje ulubione zdjęcie z Bazyliki Świętego Piotra

środa, 6 lutego 2013

1 proc. podatku dla Adasia i Stefka

Rozliczając się z fiskusem, można pomóc Adasiowi i Stefkowi, do czego gorąco zachęcam.

Ponieważ zaczął się okres składania rocznych zeznań podatkowych, tzw. PIT-ów, przypominam o możliwości przekazania 1 proc. swojego podatku dochodowego na rzecz Adasia i Stefka.
W tyle naszego kościoła wyłożone są ulotki, które zawierają wszelkie niezbędne dane, czyli nazwę i KRS fundacji reprezentującej rodzinę państwa Rozwadowskich, a które to dane znajdują się poniżej.


Zachęcamy do tego niewielkiego wysiłku nawet w przypadku małych kwot podlegających odliczeniu, wszak drobne kwoty od wielu osób składają się na fundusze, dzięki którym rodzice bliźniaków mogą opłacić bardzo kosztowne leczenie i rehabilitację.
Przypominamy również o możliwości przekazywania darowizn na ten cel przez cały rok. Darowizny takie, przekazane właśnie na konto wspomnianej fundacji, można również odliczyć od podstawy opodatkowania.
Ponadto zachęcam do rozdawania ulotek o bliźniakach jak najszerszemu kręgowi odbiorców.

DAROWIZNY na konto:
15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
Fundacja Dzieciom “Zdążyć z Pomocą”, ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa
Koniecznie z dopiskiem: 7576, Rozwadowski Ad-am i Stefan – darowizna na pomoc i ochronę zdrowia

1% PODATKU

Nazwa OPP: Fundacja Dzieciom “Zdążyć z Pomo-cą”, Numer KRS: 0000037904
W rubryce o informacjach uzupełniających należy wpisać:7576, Rozwadowski Adam i Stefan

Więcej informacji i zdjęcia chłopców znajdziesz na stronie www.adasistefek.pl

wtorek, 5 lutego 2013

Podziel się grami

Stwórzmy razem „giercownię” - apeluje kolega z parafii, Mikołaj Koteras, opiekun w naszej Świetlicy u Zmartwychwstańców.

„Giercownia” to nasz – świetlicowy – neologizm na określenia kącika do gier. Czy możemy go stworzyć wspólnie?
Po kilku latach pracy w charakterze wolontariusza w Świetlicy u Zmartwychwstańców nabrałem wewnętrznego przekonania, że aby zainteresować dzieci tematyką, która jest dla nich pożyteczna, trzeba się naprawdę nieźle postarać. Ponadto odkryłem coś, co dla młodego pedagoga rzeczywiście było odkryciem – wspólna gra w planszówki czy inne gry towarzyskie jest znakomitą okazją do pogłębiania relacji.
I tak zrodził się pomysł nowego kącika w Świetlicy u Zmartwychwstańców, nazwanego „giercownią”. Me-ble do przyszłego kącika już mamy – brakuje tylko gier. W związku z tym chcielibyśmy poprosić o wsparcie w tej sprawie. Być może w Państwa domach leżą i zbierają kurz różne gry planszowe, ruchowe, edukacyjne czy karciane. Jesteśmy szczerze zainteresowani każdym rodzajem gier, przy których moglibyśmy spędzić długie godziny z naszymi podopiecznymi. Gry, o których mowa, mogą Państwo zostawiać w niedzielę przy ołtarzu Św. Teresy – patronki Świetlicy u Zmartwychwstańców lub w poniedziałki i środy, w godzinach 16-19, w salkach świetlicy. Wiemy, że Parafianie nie zawodzą w takich sprawach, dlatego już teraz, bardzo serdecznie dziękujemy za zaangażowanie w tę akcję.

poniedziałek, 4 lutego 2013

Wyjątkowe rekolekcje dla małżeństw

Seks dla kochających Boga – rekolekcje dla małżeństw wygłosi o. Ksawery Knotz OFMCap
Parafia Zmartwychwstania Pańskiego na Wildzie w Poznaniu - piątek 22 lutego – niedziela 24 lutego br.


Parafia Zmartwychwstania Pańskiego zaprasza małżeństwa do udziału w weekendowych rekolekcjach prowadzonych przez znanego duszpasterza małżeństw kapucyna ks. Ksawerego Knotza. Rozpoczną się one w piątek 22 lutego o godz. 18, a zakończą w niedzielę ok. godz. 13 (Msza św. w trakcie zajęć). W sobotę przewidziane są spotkania od 9 do 13 i od 14 do 18 (przerwa na skromny posiłek). By umożliwić uczestnictwo w rekolekcjach pełnym małżeństwom, parafia zapewni opiekę dla wszystkich zgłoszonych przez rodziców dzieci, a także skromny posiłek w trakcie sobotnich zajęć. Stąd potrzeba zgłoszeń i symbolicznej opłaty – 10 zł od pary. W kościele parafialnym przy ul. Dąbrówki 4 (punkt informacyjny w tyle kościoła) i w biurze parafialnym znajdą Państwo formularze zgłoszeniowe (załączamy je z informacją). Zdecydowane małżeństwa prosimy o ich wypełnianie i przynoszenie do kancelarii parafialnej lub osobiście do księdza proboszcza do 15 lutego.

Ojciec Ksawery Knotz urodził się w 1965 r., wyświęcony w 1991 roku. Studiował w Krakowie na PAT, we Fryburgu szwajcarskim. Na KUL-u obronił doktorat z teologii pastoralnej. Znany jest z odważnego głoszenia poglądów o pięknie aktu seksualnego, o które mało kto posądzałby duchownego i zakonnika. Specjalizuje się w etyce seksualnej. Jego książka „Seks, jakiego nie znacie” stała się bestsellerem, a dzięki niej skromnego kapucyna poznała cała Polska.
Wszystkich zainteresowanych duszpasterstwem małżeństw prowadzonym przez o. Ksawerego zapraszamy na portal internetowy założony przez niego: www.szansaspotkania.net.

Zgłoszenia

Z przeglądu prasy

Znów nie mogę się oprzeć chęci podzielenia się ciekawym wywiadem. Dominikanin ks. Roman Bielecki, redaktor naczelny miesięcznika "W Drodze" w wywiadzie z "Gazetą Wyborczą":

Wkurza mnie, gdy próbuje mi się wmówić, że dla katolika najważniejsza jest kwestia podatku kościelnego, homoseksualizmu w seminarium, pedofilii albo in vitro. Ja jednak myślę, że dla ludzi wierzących i praktykujących najważniejszy jest Jezus Chrystus. My jako katolicy jesteśmy wspólnotą skupioną wokół kogoś, a nie przeciwko komuś. Owszem, zdarzają się w Kościele wstydliwe zdarzenia. Wtedy pozostaje zgorszenie i przeprosiny. Ale pojedyncze przypadki nie są regułą.

Polecam cały tekst: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,13068937,Nie_mowie_politycznych_kazan.html?as=2#ixzz2JxnPIURE

wtorek, 29 stycznia 2013

Nasza gazetka

Z zachłannością i zaciekawieniem wertuję strony gazetek parafialnych z innych parafii, miast i regionów Polski (i nie tylko), ilekroć wpadną mi w ręce. Podziwiam wspólnoty wydające swoje periodyki na drogim, kredowym, błyszczącym papierze w pełnym kolorze, w technologii offsetu. Wiem, ile to kosztuje... Miło, że parafie stać na taki wydatek.

A potem wracam do naszej - nieco siermiężnej w formie, wszak drukowanej na zwykłym papierze, cyfrowo i czarno-biało, gazetki, jak popularnie mówimy o naszym obszernym (coraz obszerniejszym) 2-tygodniku "Ja Jestem Zmartwychwstaniem".

I tak sobie myślę, że nie zamieniłabym naszej prostej, ograniczonej tylko do możliwości Worda (Word jest tańszy niż jakikolwiek program do składu prasy, który wymagałby też innej wiedzy) szaty graficznej i braku koloru oraz środków finansowych (datki w skarbonie wyłożonej w dniu publikacji pisma nie zawsze nawet pokryją koszty druku) za cenę zaangażowania, jakim wykazuje się nasza redakcja (czyli ci wszyscy prezentowani w stopce redakcyjnej) oraz naszych parafian. Co dwa tygodnie prawie połowę naszej objętości wypełniają osoby nieujęte w stopce parafialnej, a bezinteresownie piszące teksty, dzielące się wiedzą i wiadomościami - z życia parafii i szerzej - z Kościoła.

Bo czymże są najpiękniejsze papier i szata graficzna opracowana przez zawodowego grafika przy zaangażowaniu często jedynie proboszcza i jednego księdza (bo tak wygląda tworzenie prasy parafialnej wciąż w większości pism) wobec 16-24 stron, które dzięki zaangażowaniu TYLU osób przygotowujemy w pocie czoła co 2 tygodnie? Stron, których nie piszemy sobie a muzom, ale wiedząc, że cieszą się one zainteresowaniem, o czym świadczą głosy sympatii i tempo, w jakim znika nasze pismo co drugą niedzielę.
Że tak nieskromnie skwituję :).

Dziękuję wszystkim autorom, współautorom oraz wiernym czytelnikom i ofiarodawcom naszego pisma! I wracam do składu numeru 3 (231)/ 2013.

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Pozytywne wieści lekarstwem na malejącą sprzedaż gazet

Wydawcy regionalnej prasy zza Odry po kilku latach tabloidyzacji prasy, epatowania skandalami, nieszczęściami i mało kogo obchodzącymi w małych miastach opiniami na wiecznie wałkowane tematy krajowe poszli po rozum do głowy i... wrócili do korzeni. Jeszcze kilka lat temu zamykali "nierentowne" wydania lokalne i regionalne, obcinali etaty, bo praca dziennikarzy w terenie im się nie opłacała. Dziennikarze zza biurka w centrali pisali o mieszkańcach odległych gmin i powiatów. Ale wyniki finansowe wydawnictw pogarszały się, a czytelnictwo spada na łeb na szyję.
I oto odkrycie - nasi czytelnicy chcą lokalnych informacji, wszak te krajowe mają wszędzie - za darmo, we wszystkich mediach. Chcą czytać o sobie i to najlepiej... pozytywnie!
I tak oto na przykład redakcja dziennika "Hamburger Abendblatt" przekonuje na łamach styczniowego numeru "Pressa" w artykule korespondentki Katarzyny Domagały-Pereiro, że hamburczycy są zmęczeni skandalami, informacjami o podwyżkach, problemach z komunikacją, bolączkach rady miejskiej itp. Chcą czytać, że miasto jest czyste, że są miejsca, w których mieszka się wyśmienicie rodzinie z dziećmi i że Hamburg znajduje się w czołówce takich czy innych rankingów. Bo właśnie takie newsy umieszczone na jedynce się sprzedają. Eureka! A mobilna dziennikarka, która jeździ w miejsca, o których pisze, spotyka się z ludźmi o których pisze, jest najpopularniejszą "marką" dziennika wydawnictwa WAZ. Brzmi jak odkrycie koła? Raczej jak wyważanie otwartych drzwi. Kosztowało to setki ludzi pracę i tony papieru zadrukowanego informacyjną papkę, ale co tam - przynajmniej naukę wyciągnięto.

Polskie media tkwią jeszcze w starym, męczącym wszystkich, ale najmniej wydawców, przekonaniu, że tylko "kasa, krew i seks" mogą sprzedać gazetę (zwłaszcza lokalną). I nadal będą udowadniać malejącej grupie czytelników, że tylko "bad news" to dobry news, jeśli szybko nie zmądrzeją.

niedziela, 27 stycznia 2013

Głosuj(e)my!

Piórem prowincjała o. Wiesława Śpiewaka CR zachęcamy do patriotyzmu lokalnego i głosowania na zmartwychwstańca o. Macieja Brauna, wywodzącego się z Grodziska Wlk., dziś misjonarza w Tanzanii, w plebiscycie Człowiek Roku „Głosu Wielkopolskiego”. Został wyróżniony za swoją owocną działalność misyjną w Afryce.

Zmartwychwstaniec, o. Maciej Braun zajął drugie miejsce w plebiscycie na "Człowieka Roku powiatów grodziskiego i nowotomyskiego". Zdobył 1045 głosów, czyli zaledwie 30 mniej niż zwycięzca. W docenieniu jego zasług, a także biorąc pod uwagę ogromne poparcie, jakie zdobył na lokalnym szczeblu, otrzymał wyróżnienie specjalne i decyzją kapituły "Głosu Wielkopolskie-go" jest jedną z 26 osób w całej Wielkopolsce, które nominowane zostały do tytułu "Człowiek Roku Wielkopolski". Głosowanie ruszyło 25 stycznia i potrwa do 9 lutego.
Aby zagłosować na Ojca Macieja Brauna do tytułu "Człowiek Roku Wielkopolski 2012", należy wysłać SMS pod numer 72355 o treści: WLKP.3. Każdy czytelnik i internauta, może oddać dowolną ilość głosów jeśli uważa, że jego faworyt na takie poparcie zasłużył. Wygra ten kandydat, który uzyska największą liczbę głosów. Głosy można oddawać do 9 lutego do godziny 16.59. Koszt SMS-a to 2,46 złotych z VAT. (Więcej informacji na tej stronie ).

Śmierć

Śmierć człowieka, którego się znało - z mediów, życia publicznego lub z własnego kręgu - od jakiegoś czasu wywołuje we mnie wiele pytań, poruszenie, ciekawość. Inne niż te, gdy ma się naście lat. To najlepszy dowód na to, jak człowiek dojrzewa (żeby nie powiedzieć: starzeje się).
Dlatego taki wywiad jak ten - ostatni wywiad z ks. kard. Glempem, człowiekiem, który całe życie służył Bogu i Kościołowi - to trochę jak spojrzenie przez dziurkę od klucza. Nie chodzi o wścibstwo. Bardziej o przygotowanie się i dojrzenie do tego ostatniego momentu przejścia. Zegar każdego z nas tyka, a nic nie jest pewniejsze w życiu jak śmierć...

Polecam fragment wywiadu w portalu Deon.pl, który ukaże się w w całości w tygodniku "Niedziela".

środa, 23 stycznia 2013

Duńczycy to mają problemy...

W dunkim Kościele luterańskim (narodowy, czyli tak naprawdę państwowy, należy koniecznie dodać) rozgorzała dyskusja i spór - czy parafia mogła (miała prawo) wymgać od księdza w ogłoszeniu, by był wierzący. Tak, dobrze Państwo czytają - by ksiądz był wierzący - to wcale nie takie oczyiwiste dla duńskeigo społeczeńśtwa. Za to dla wielu święcie oburzonych ogłoszeniem rady parafialnej (w Kościele luterańskim to rada prafialna sama daje ogłoszenia i prowadzin rekrutację na pastora w swojej parafii. Ministerstwo kościelne daje zaś etat) uznało, że parafialnie złamali prawo, wszak duńskie prawo zabrania dystryminować w ogłoszeniu o pracę kogokolwiek z uwagi na wyznanie (lub jego brak). Żeby tymi argumentami posługiwali się tylko ateiści, lewacy, ale nie - ekspert prawa religijnego w Danii, profesor na uniwersytetcie w Roskilde Lisbet Christoffersen wytoczyła takie działa armatnie przeciwko parafii w Viborg. Pani profesor uważa, że od kandydata na księdza można wymagać ukończenia seminarium, teologii, umiejętności pisania i głoszenia kazań (te zajmują centralne miejsce w litrugii duńskiego Kościoła), ale nie wnikać w "osobity stosunek księdza do Boga". Tak uważają przeciwnicy spornego ogłoszenia.

Poplecznicy rady argumentują, że jako członkowie Kościoła mogą oczekiwać, że ktoś kto ma im pomóc w wierze, sam będzie wierzący. Cały sprób jest zaś łapaniem się za słówka. W dyskusji nie mogło oczywiście zabrkanąć głosu dziś emerytowanego, ale księdza, który w 2003 roku "został uznany za niewierzącego księdza" , jak okresla go Kriteligt Dagblad", na łamach którego wczytuję się w ten absurdalny spór. Thorkild Grosbøll, o którym mowa, tak filozoficznie podważa oczekiwanie rady: "Dobry ksiądz nie jest księdzem wierzącym, ale księdzem, który wychodzi naprzeciw tej historii z pełną otwartością i powagą, której wymaga wszelka mowa o egzystencji.

W tle zaś pozostały pytania, o to, co skłoniło parafię do tego, by w ogłoszeniu napisać, że pastor ma być wierzący? Bo to zdaje się być palącym problemem duńskiego Kościoła, a nie przepychanki na prawnicze i filozoficzne formułki, które to właśnie uskuteczniają Duńczycy ze środowiska kościelnego.

My to jednak żyjemy w normalnym kraju i Kościele...

Przepis na rodzinę

"Składniki podstawowe: ona i on. Dobrze wypłukać (głównie z przeszłości) i namoczyć, aż zmiękną (ważne jest osiągnięcie stanu zwanego gotowością). Włożyć do sakramentalnego rondla małżeństwa, latami dusić na małym ogniu i uważać, żeby się nie przypiekło.
Do tego dołożyć tonę miłości, kilogramy wyrozumiałości i czułości - wymieszać. Podlewać dwiema szklankami ciepłych słów na dzień dobry i na dobranoc. Przebaczenie pokroić na małe kawałki, dodawać w razie potrzeby. Całość przykryć lnianą ściereczką i skierować w stronę Nieba. Czekać aż wyrośnie."

Taki oto przepis znalazłam na stronie deon.pl w artykule Eweliny Gładysz z "Kwartalnika eSPe".
Prawda, że smaczny? Konkretny, acz dość względy i jednak trudno wykonalny. Ale to już inna sprawa...

środa, 16 stycznia 2013

Teatralne dylematy na ekranie

Bardzo jestem wdzięczna reżyserowi Eugeniuszowi Korinowi, że stanął za kamerą. Że poświęcił kilka lat, byśmy w styczniu 2013 r. mogli obejrzeć film, którego reżyserem i scenarzystą jest właśnie Korin. "Sęp" - świetnie skręcony film sensacyjny stawiający egzystencjalne pytania. A to rzadkie, nawet u mistrzów tego gatunku za oceanem.
Dylematy poruszane w filmie są tak zaskakujące dla kogoś, kto nie czytał streszczeń filmu (i oby tego nie robił), że w tym miejscu zamilknę.

To zapewne nazwisko reżysera skłoniło tylu świetnych, prawdziwych aktorów do pojawienia się na jednym planie: od Żebrowskiego (często krytykowanego, ale mnie się podobał) przez Małaszyńskiego, Grabowskiego, Przybylską, Seweryna, Talara, Olbrychskiego po Fronczewskiego, by wymienić tych najbardziej znanych. W filmie nie brakuje teatralnych scen czy dialogów (ale jakie to dialogi! Pierwszą połowę ogląda się jak najlepsze polskie komedie), co jest wyłączni zaletą filmu.

No i muzyka. Dawno nie widziałam polskiej produkcji, w której muzyka stopiona jest tak harmonijnie z obrazem i daje takiego kopa, jakiego temu filmowi dał brytyjski zespół Archive swoją twórczością (reżyser z dyskografii zespołu wybrał najlepiej pasujące kawałki - zrobił to wyśmienicie).

"Sęp" to film, który długo tkwi w głowie widzów, wbija się tak jak muzyka Archive. Bo nie daje odpowiedzi, za to zadaje bardzo niepokojące pytania, w obliczu których jako ludzkość już stoimy.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Koncertowo


W najbliższą niedzielę o 19.45 w naszym kościele znów szykuje się uczta duchowa - koncert "Incarnatio".

Oddaję głos naszemu organiście, któremu zawdzięczać będziemy następny występ:
Incarnatio, czyli wcielenie to myśl przewodnia pomysłodawców. Fakt, bez którego nie byłoby tak narodzenia, jak i zmartwychwstania.

Koncert składa się z dwóch części: adwentowej oraz bożonarodzeniowej. Ten koncert to krótka podróż muzyczna i liturgiczna. Od adwentowego wezwania „Boże, ku Tobie wznoszę moją duszę” aż do radosnego okrzyku „Alma Redemptoris Mater”. Od śpiewu gregoriańskiego z IX wieku do muzyki organowej J.S. Bacha z wieku XVII. Tytułowe „Incarnatio”, czyli „wcielenie”, łączy w sobie oczekiwanie na Zbawiciela, jak i samo Jego przyjście.
W wykonaniu chóru usłyszymy m.in. antyfony z repertuaru śpiewu gregoriańskiego „Ad te Domine”, „Rorate caeli”, „Populus Sion” opracowane przez flamandzkiego kompozytora Heinricha Isaaca, „Ave Maria” i „Magnificat” skomponowane przez Girolamo Cavazzoniego, „Puer nobis nascitur” i „Viderunt omnes” Mikołaja Zieleńskiego.
Pierwsze wykonanie tego koncertu miało miejsce 16 grudnia 2012 roku w Kościele Ojców Karmelitów na Wzgórzu św. Wojciecha i zgromadziło bardzo wiele osób. Dane mi było śpiewać ten koncert wraz z zespołem młodych miłośników muzyki na czele z dyrygentem Łukaszem Czartowskim. Na jednej z prób zaproponowałem, by powtórzyć ten koncert w naszej parafii i udało się zebrać ponownie cały zespół.