wtorek, 29 stycznia 2013

Nasza gazetka

Z zachłannością i zaciekawieniem wertuję strony gazetek parafialnych z innych parafii, miast i regionów Polski (i nie tylko), ilekroć wpadną mi w ręce. Podziwiam wspólnoty wydające swoje periodyki na drogim, kredowym, błyszczącym papierze w pełnym kolorze, w technologii offsetu. Wiem, ile to kosztuje... Miło, że parafie stać na taki wydatek.

A potem wracam do naszej - nieco siermiężnej w formie, wszak drukowanej na zwykłym papierze, cyfrowo i czarno-biało, gazetki, jak popularnie mówimy o naszym obszernym (coraz obszerniejszym) 2-tygodniku "Ja Jestem Zmartwychwstaniem".

I tak sobie myślę, że nie zamieniłabym naszej prostej, ograniczonej tylko do możliwości Worda (Word jest tańszy niż jakikolwiek program do składu prasy, który wymagałby też innej wiedzy) szaty graficznej i braku koloru oraz środków finansowych (datki w skarbonie wyłożonej w dniu publikacji pisma nie zawsze nawet pokryją koszty druku) za cenę zaangażowania, jakim wykazuje się nasza redakcja (czyli ci wszyscy prezentowani w stopce redakcyjnej) oraz naszych parafian. Co dwa tygodnie prawie połowę naszej objętości wypełniają osoby nieujęte w stopce parafialnej, a bezinteresownie piszące teksty, dzielące się wiedzą i wiadomościami - z życia parafii i szerzej - z Kościoła.

Bo czymże są najpiękniejsze papier i szata graficzna opracowana przez zawodowego grafika przy zaangażowaniu często jedynie proboszcza i jednego księdza (bo tak wygląda tworzenie prasy parafialnej wciąż w większości pism) wobec 16-24 stron, które dzięki zaangażowaniu TYLU osób przygotowujemy w pocie czoła co 2 tygodnie? Stron, których nie piszemy sobie a muzom, ale wiedząc, że cieszą się one zainteresowaniem, o czym świadczą głosy sympatii i tempo, w jakim znika nasze pismo co drugą niedzielę.
Że tak nieskromnie skwituję :).

Dziękuję wszystkim autorom, współautorom oraz wiernym czytelnikom i ofiarodawcom naszego pisma! I wracam do składu numeru 3 (231)/ 2013.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz