poniedziałek, 28 stycznia 2013

Pozytywne wieści lekarstwem na malejącą sprzedaż gazet

Wydawcy regionalnej prasy zza Odry po kilku latach tabloidyzacji prasy, epatowania skandalami, nieszczęściami i mało kogo obchodzącymi w małych miastach opiniami na wiecznie wałkowane tematy krajowe poszli po rozum do głowy i... wrócili do korzeni. Jeszcze kilka lat temu zamykali "nierentowne" wydania lokalne i regionalne, obcinali etaty, bo praca dziennikarzy w terenie im się nie opłacała. Dziennikarze zza biurka w centrali pisali o mieszkańcach odległych gmin i powiatów. Ale wyniki finansowe wydawnictw pogarszały się, a czytelnictwo spada na łeb na szyję.
I oto odkrycie - nasi czytelnicy chcą lokalnych informacji, wszak te krajowe mają wszędzie - za darmo, we wszystkich mediach. Chcą czytać o sobie i to najlepiej... pozytywnie!
I tak oto na przykład redakcja dziennika "Hamburger Abendblatt" przekonuje na łamach styczniowego numeru "Pressa" w artykule korespondentki Katarzyny Domagały-Pereiro, że hamburczycy są zmęczeni skandalami, informacjami o podwyżkach, problemach z komunikacją, bolączkach rady miejskiej itp. Chcą czytać, że miasto jest czyste, że są miejsca, w których mieszka się wyśmienicie rodzinie z dziećmi i że Hamburg znajduje się w czołówce takich czy innych rankingów. Bo właśnie takie newsy umieszczone na jedynce się sprzedają. Eureka! A mobilna dziennikarka, która jeździ w miejsca, o których pisze, spotyka się z ludźmi o których pisze, jest najpopularniejszą "marką" dziennika wydawnictwa WAZ. Brzmi jak odkrycie koła? Raczej jak wyważanie otwartych drzwi. Kosztowało to setki ludzi pracę i tony papieru zadrukowanego informacyjną papkę, ale co tam - przynajmniej naukę wyciągnięto.

Polskie media tkwią jeszcze w starym, męczącym wszystkich, ale najmniej wydawców, przekonaniu, że tylko "kasa, krew i seks" mogą sprzedać gazetę (zwłaszcza lokalną). I nadal będą udowadniać malejącej grupie czytelników, że tylko "bad news" to dobry news, jeśli szybko nie zmądrzeją.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz