środa, 23 stycznia 2013

Przepis na rodzinę

"Składniki podstawowe: ona i on. Dobrze wypłukać (głównie z przeszłości) i namoczyć, aż zmiękną (ważne jest osiągnięcie stanu zwanego gotowością). Włożyć do sakramentalnego rondla małżeństwa, latami dusić na małym ogniu i uważać, żeby się nie przypiekło.
Do tego dołożyć tonę miłości, kilogramy wyrozumiałości i czułości - wymieszać. Podlewać dwiema szklankami ciepłych słów na dzień dobry i na dobranoc. Przebaczenie pokroić na małe kawałki, dodawać w razie potrzeby. Całość przykryć lnianą ściereczką i skierować w stronę Nieba. Czekać aż wyrośnie."

Taki oto przepis znalazłam na stronie deon.pl w artykule Eweliny Gładysz z "Kwartalnika eSPe".
Prawda, że smaczny? Konkretny, acz dość względy i jednak trudno wykonalny. Ale to już inna sprawa...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz